Kobieca rewolucja w Macedonii

Artykuł opublikowany 9 sierpnia 2016
Artykuł opublikowany 9 sierpnia 2016

Czerwona szminka na tarczach policyjnych i przytulanie policjantów w pokojowym geście nawołującym do zaniechania przemocy. W 2015 roku w Macedonii miała miejsce pierwsza „kobieca rewolucja”, która udowodniła, że tzw. „słaba płeć” stara się wprowadzić pozytywne zmiany w społeczeństwie.

Macedonia była niegdyś najbardziej pokojową republiką byłej Jugosławii. W latach 90. opuściła socjalistyczne „królestwo” nie wystrzeliwszy ani jednego pocisku ani nie doświadczywszy niepokojów społecznych wewnątrz kraju. Jednak w ostatnich latach niezadowolenie społeczne w kraju rośnie, prowadząc do niespotykanej dotychczas fali rewolt. A w pierwszych rzędach protestujących stoją kobiety.

W 2013 roku setki kobiet i dziewczyn wyszło na ulice Skopje w akcie protestu przeciwko nowelizacji prawa aborcyjnego. Za czasów Tity w Jugosławii wystarczyło pójść do ginekologa, by porozmawiać o aborcji. Niedługo później parlament uchwalił jednak restrykcyjną ustawę o przerywaniu ciąży. Przyjęto ją nie zważając na to, że zagrażała prawom macedońskich kobiet.

Dla Sawki Todorowskiej – powszechnie znanej przewodniczącej Związku Organizacji Kobiet w Macedonii (ang. Union of Women´s Organizations of the Republic of Macedonia, UWOM) – był to prawdziwy skandal. Todorowska wspomina, że w czasach komunizmu prawa kobiet były lepiej chronione. „Mieliśmy na przykład sąd pracy. Jeżeli prawa kobiet w konkretnym obszarze zostały naruszone, wówczas poszkodowane miały prawo wnieść do sądu skargę, a sąd im pomagał. Wspominając tamte czasy stwierdzam, że kobiety w Macedonii miały wówczas wszystkie prawa, tylko nie były tego świadome”.

Todorowska dodaje: „Dziś prawa kobiet «istnieją tylko na papierze». W systemie kapitalistycznym pracodawcy troszczą się jedynie o własne interesy. Kobiety często są w niekorzystnej sytuacji – muszą pracować na nocnych zmianach i w weekendy, mimo że nie są w stanie znaleźć placówek opieki nad dziećmi otwartych w tak późnych godzinach. Łatwiej było pogodzić pracę z życiem prywatnym w systemie komunistycznym. Wtedy kobiety nie mogły pracować więcej niż 8 godzin i miały prawo skrócić dzień pracy, by karmić piersią swoje dzieci”.

Ciekawe jednak, że dzisiejsza okrutna dyskryminacja w miejsach pracy nie znajduje odzwierciedlenia w polityce. W 1991 roku w macedońskim parlamencie było tylko pięć kobiet. Dzisiaj jest ich aż 42. Według sprawozdania rocznego Rzecznika Praw Obywatelskich 52% z 108 848 pracowników administracji to mężczyźni a 48% to kobiety. Różnicę tę widać jeszcze wyraźniej w przypadku stanowisk kierowniczych, gdzie liczba mężczyzn jest znacznie większa niż kobiet, mimo że to kobiety częściej mają wyższe wykształcenie. Według publikacji 20 lat niepodległej Macedonii, wydanej przez państwowy urząd statystyczny, więcej kobiet niż mężczyzn posiada stopień magistra lub doktora.

W 2015 roku doszło do jeszcze jednego skandalu - opozycja zarzuciła rządowi, że podsłuchuje ponad 20 000 Macedończyków. Natomiast pod koniec 2014 roku w Skopje odbył się jeden z największych protestów w historii niepodległej Macedonii. Miały wówczas miejsce masowe zgromadzenia tzw. „Plenum Studenckiego”, do którego później dołączyły tysiące obywateli, w tym członków róznych ruchów. Ostatecznie wszyscy zjednoczyli się pod jednym hasłem: Protestiram!

Trzydziestoletnia Jasmina Golubowska stała się ikoną protestów z 5 maja 2015, gdy na pierwszych stronach gazet ukazało się jej zdjęcie – stojąc w tłumie próbowała pocałować tarczę policyjną. „Przez prawie 5 godzin staliśmy przed gmachem rządu. Cały czas próbowaliśmy przekonać policjantów, by odłożyli swoje tarcze. Jeden z oficerów, który stał przede mną, był wyjątkowo zdenerwowany. Zapytałam go, czy mogę narysować serce, ale mi nie pozwolił i zagroził, że mnie aresztuje. Po paru próbach narysowania czegokolwiek zapytałam, czy mogę pomalować usta, poczym pocałowałam tarczę. I nagle cały tłum zaczął rozglądać się za czerwoną szminką symbolizującą krew, która została przelana przez te wszystkie lata” ‑ wspomina Golubowska.

Golubowska studiowała we Włoszech, a tytuł magistra otrzymała w Bolonii. Do Macedonii powróciła w 2009 roku. Jak mówi, od tamtego czasu nieustannie angażuje się w protesty. „Nazywamy to kobiecą rewolucją. To kobiety podjęły się tego wyzwania, mimo że mizoginia jest jednym z narzędzi wykorzystywanych przez rząd do umniejszenia pozycji i znaczenia kobiet. Okazało się, że kobiety są znacznie odważniejsze w kwestii udzielania odpowiedzi na trudne pytania – jak na przykład te dotyczące społeczności LGBT, której głosu społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe usłyszeć. Kobiety musiały przejąć inicjatywę, ponieważ wcześniej same były atakowane” – twierdzi Golubowska.

Sposób, w jaki kobiety przejęły kontrolę nad protestem w Macedonii był wyjątkowy. Użyły bowiem zupełnie innej „broni”, tzn. przytulały policjantów, całowały tarcze policyjne lub łączyły dłonie, stojąc przed kordonem policji. „Kobiety były obecne podczas wszystkich ważnych demonstracji politycznych” ‑ zaznacza Uranija Pirowska, dyrektor wykonawczy Komitetu Helsińskiego Republiki Macedonii, która walczyła z restrykcyjnym prawem aborcyjnym. „Fakt, że jestem kobietą i w związku z tym muszę stać z tyłu z uwagi na własne bezpieczeństwo, nie ma już racji bytu. Wręcz przeciwnie – kobiety udowodniły, że są ważną i równą stroną w walce przeciwko reżimowi”.

Problem dyskryminacji kobiet jest jeszcze bardziej dotkliwy w przypadku mniejszości narodowych żyjących w Macedonii. Zgodnie ze spisem ludności z 2005 roku mniejszość albańska stanowi 25% całej ludności kraju. Według Xane Kreszowej, dyrektor Forum Kobiet w Tetowie, macedńskie Albanki ciągle nie są traktowane na równi z mężczyznami. „Gdy przyjechałam do Tetowa w 1983 roku, kobiety nie mogły być widoczne w życiu publicznym. Nie do pomyślenia było, żeby kobieta sama poszła do cukierni coś zjeść. Gdy Jugosławia jeszcze istniała, Albanki nie mogły nawet pracować” – opowiada Kreszowa, która była gospodynią domową zanim stała się rzecznikiem Forum Kobiet. „Ich obowiązkiem było wyjść za mąż, urodzić dzieci i opiekować się rodziną”.

Według Kreszowej sytuacja kobiet w Albanii zmieniła się wraz z otwarciem Uniwersytetu Europy Południowo-Wschodniej w Tetowie, bo wtedy miasto stało się „otwartym”. Jej zdaniem wykształcenie zmieniło powszechne przekonanie, że Albanki powinny siedzieć w domach. „Cieszę się, że w dzisiejszych czasach kobiety chcą pracować. Również mężczyźni szukają pracy dla swoich żon. Chcą wieść lepsze życie i zapewnić lepsze warunki swoim dzieciom. Być może inaczej jest w przypadku ludzi zamieszkujących obszary wiejskie”.

Mersiha Smajlowik (31 l.), która jest obrończynią praw człowieka znaną z pomocy uchodźcom, wzięła udział w niemal wszystkich demonstracjach w ciągu ostatnich lat. „Uważam, że powinnam aktywnie działać, ponieważ nasze społeczeństwo boryka się z wieloma problemami”. Zaczęła w 2007 roku, gdy podczas ostatniego roku studiów nie pozwolono jej zakryć głowy do zdjęcia do dowodu tożsamości (Mersiha jest muzułmanką). „Noszę chustę od 2005 roku i sama podjęłam tę decyzję. W tamtej sytuacji nie zdjęłam jej i powiedziałam, że mam do tego prawo, które gwarantuje mi konstytucja. Zwołałam konferencję prasową i w krótkim czasie prawo się zmieniło. Wówczas zdałam sobie sprawę, że nasz głos ma znaczenie” ‑wspomina Mersiha.

---

Tekst: Zaklina Hadzi-Zafirowa

Zdjęcia: Tomislaw Georgiew

---

Ponad stereotypami. Ponad nienawiścią. Ponad przeszłością. 25 lat po wybuchu wojny na Bałkanach projekt Balkans & Beyond redakcji Cafébabel Berlin ma na celu pokazać prawdziwe historie, które wiernie oddają życie i sytuację polityczną w Bośni, Macedonii, Chorwacji, Kosowie, Słowenii, Serbii i Czarnogórze. Projekt finansuje Allianz Kulturstiftung oraz niemiecka gałąź stowarzyszenia Babel International. Społeczność Cafébabel udziela wsparcia duchowego.