Kolorowe rewolucje: czy będzie pomarańczowa Białoruś?

Artykuł opublikowany 14 marca 2006
Artykuł opublikowany 14 marca 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Zachodzące zmiany polityczne na skutek kolorowych rewolucji w Gruzji lub na Ukrainie niepokoją rządy, które czują się "zagrożone". Rewolucyjna tęcza kończy się w Kijowie czy na Białorusi?

Polski Sierpień, Praska Wiosna, Serbski Październik: Europa doprowadziła do stopniowego opadania żelaznej kurtyny ustanowionej od czasów Drugiej Wojny Światowej. To nowe pojęcie rewolucji pokojowej, stopniowej i pertraktowanej, dalekie od tradycyjnego modelu jakobińsko - bolszewickiego, który kończył się rywalizując z tym, przeciwko czemu sam walczył.

W 2003 roku Gruzja przeprowadza: "Rewolucję Róż" inaugurującą nowy cykl "rewolucji kolorowych", które rozprzestrzeniły się w byłych republikach radzieckich w Europie i Azji Centralnej. Przed nieśmiałą "Rewolucją Tulipanów" Kirgistanu dotkniętego konwulsjami wiosną 2005 roku, to centrum Kijowa przybrało kolor pomarańczowy w zimie 2004 roku. Powtarza się ten sam scenariusz: wielka fala protestów, które wywracają panujące ustroje i marionetki Kremla, zamieniają następnie państwa kierowane przez jedną partię - komunistyczną - na demokracje wielopartyjne.

Interpretacje tego zjawiska, które zagraża Rosji definitywnym odizolowaniem od jej dawnych sojuszników i rozłamem Wspólnoty Niezależnych Państw wydają się jednak sprzeczne. Dla pewnej grupy analityków to materializacja utopii suwerenności ludowej, dla innych, donoszących o korzyściach finansowych i wojskowych supermocarstw zachodnich prowadzących do osłabienia pozycji Rosji na międzynarodowej szachownicy to proste wyreżyserowanie "fabrykowanych anarchii".

Mapa rewolucyjnej tęczy

Jakie są mechanizmy nowych rewolucji? Dlaczego ta sama recepta, która pokojowo położyła kres totalitarnym rządom Szewardnadze w Gruzji, doprowadziła do śmierci setek obywateli Uzbekistanu podczas majowych protestów przeciw ustrojowi dyktatorskiemu Karimowa?

Model "cichej rewolucji", który wniósł Wiktor Juszczenko stojący na czele nowej Ukrainy, nie nadaje się do przeniesienia do innych byłych republik sowieckich w Azji Centralnej. Dlaczego? Dwa scenariusze są brane pod uwagę: z jednej strony europejskie i atlantyckie aspiracje krajów europejskich należących do byłego ZSRR, kiedy przejście do nowej ery otwarcia było warunkiem niezbędnym członkowstwa. Z drugiej strony, zagrożenie radykalnym islamizmem opanowującym dawne Republiki. W tych krajach walka przeciw "wrogowi-integryście" jest doskonałą wymówką do tłumienia bez większego hałasu najmniejszych oznak przebłysku opozycji wobec rządu.

Tylko jeden decydujący czynnik gwarantuje dobry wynik kolorowej rewolucji: nacisk międzynarodowej opinii publicznej i poparcie mediów. Opinia, która będzie pozytywna tylko pod warunkiem, że protesty zyskają aprobatę mocarstw zachodnich. Milczenie Rosji jak i Stanów Zjednoczonych - które miały porozumienia ekonomiczne i wojskowe z rządem Karimowa - podczas masakry w Andijan zeszłej wiosny, świetnie to ilustruje.

Opancerzenie przeciw społeczeństwu obywatelskiemu

Czy rewolucje rozciągną się na Białoruś, ostatnią dyktaturę w Europie? Władze kraju zaczęły już podejmować drastyczne środki przeciw temu, co uważają za prawdziwy zamach stanu finansowany przez Stany Zjednoczone. Ich cel? Ograniczyć możliwość ruchu społeczeństwu obywatelskiemu, jak również wzmocnić pozycję rządzących i zapewnić kontynuację tej władzy. Ostatnie prawa, przyjęte przez Moskwę i skierowane przeciw organizacjom pozarządowym wpływają na sąsiadujący Kazachstan, gdzie prezydent Nazarbajew wprowadził prawo przeciw ekstremizmowi mające na celu uniemożliwić ewentualny bunt społeczny przeciw przekazaniu władzy jego córce.

Jeśli chodzi o Białoruś, już kilka lat temu biura Fundacji Soros zostały zamknięte przez rząd Łukaszenki. Ruch młodych opozycjonistów "Żubr", kopia serbskiego "Otpor" i ukraińskiej "Pora", korzysta ze słabego oddźwięku międzynarodowego. Poza tym Mińsk przyjął rok temu w kontrowersyjnym referendum, zniesienie limitu mandatu prezydenckiego, pozwalające Łukaszence stratowanie w wyborach 19 marca. Podobne środki zostały podjęte już w Tadżykistanie i Turkmenistanie.

Rosja nie wydaje się być przygotowana do zrezygnowania z wpływu w regionie i bez żadnych skrupułów podkreśla, że sprzeczności wewnętrzne ekonomiczne i społeczne na Ukrainie pojawiły się po "Pomarańczowej Rewolucji". W tym czasie, między entuzjazmem a obawą każdy prześciga się w domysłach o kolor przyszłego buntu.