Komisja Europejska: nominacje otrzymują...

Artykuł opublikowany 18 września 2014
Artykuł opublikowany 18 września 2014

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Kolejne pozycje z listy zadań dla nowych liderów UE można już odhaczyć. Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, w środę, 10 września, ogłosił drużynę na nową kadencję. Czy okaże się prawdziwym unijnym rządem?

Wybory europejskie - zrobione. Podział na grupy parlamentarne - zrobiony. Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz Przewodniczący Rady Europejskiej - obydwoje wybrani. Komisja Europejska? Prace w toku. Wracając z miesięcznych wakacji, ekipa CaféBabel przedstawi wam nowych komisarzy.

Plotki, przecieki i kompletne bzdury?

Tuż po majowych wyborach europejskich państwa członkowskie, jeden po drugim, zaproponowały, po licznych debatach, swoich „przedstawicieli narodowych” do następnej Komisji. Nawet jeśli komisarze mają służyć „interesowi całej UE”, dla liderów narodowych ważny jest wyścig po najlepsze stanowiska. Zdobycie ważnej teki przekłada się na większy wpływ. Wszystkie chwyty są dozwolone.

I tu jest pewien szkopuł. Skompletowanie Komisji wymaga pogodzenia 27 silnych osobowości (Jean-Claude Juncker, wybrany na przewodniczącego Komisji Europejskiej przez Parlament i państwa członkowskie jest nie do ruszenia). Zdobycie stanowiska wiceprzewodniczącego i upragnionej teki, to dla liderów narodowych konieczność i sprawa honoru. Negocjacje były więc trudne i, jak przyznał Juncker, konieczne były wielogodzinne konsultacje telefoniczne.

W apogeum zakulisowych negocjacji, 2 września, na stronie Euroactiv opublikowano schemat organizacyjny, który miał wyciec z biura Junckera. Ale ten pochodzący z przecieku dokument był niesprawdzony i Euroactiv wykazało się chyba nadmiernym zaufaniem do wiarygodności swoich źródeł. „Sam widziałem 25 wersji schematu, i jestem przekonany, że istniało ich jeszcze więcej”, wyznaje CaféBabel oficer służby cywilnej Parlamentu Europejskiego. „Jedynym wyjściem było oczekiwanie na oficjalne oświadczenie”.

Akademia Komisji

Wróćmy do zeszłej środy, kiedy Juncker wyjawił w końcu tajemnicę. Przez około pół godziny przedstawiał swój zespół w zatłoczonej sali konferencyjnej.

Ambitna układanka. Nowa komisja będzie składać się z licznych byłych premierów, ministrów spraw zagranicznych, ministrów finansów czy dobrze znanych członków Parlamentu Europejskiego. To nowość. Stanowiska wiceprzewodniczących istniały już wcześniej, ale miały one wymiar czysto symboliczny, ponieważ traktaty uniemożliwiają wprowadzania hierarchii, choć wiele rządów narodowych zdaje się tego nie uznawać.

Juncker zaproponował pewną alternatywę. Wiceprzewodniczący pełnią rolę „koordynatorów” siedmiu kluczowych wyzwań dla UE. Dla miłośników kina francuskiego ci koordynatorzy to tacy gentil organisateurs z wybitnego filmu Les Bronzés, czyli animatorzy.

Będą animować drużynę komisarzy w konkretnej dziedzinie, w oparciu o polityczne wytyczne Junckera. Jednak ten rodzaj „miękkiej hierarchii” to rzecz nowa i jest zbyt wcześnie by ocenić, że ten nowy system był dobrym posunięciem Junckera. 

Czy poleje się krew?

Jeśli wszystko pójdzie gładko, członkowie Parlamentu Europejskiego będą mogli rozpocząć przesłuchania potencjalnych komisarzy od końca września do 8 października. Ale niektórzy komisarze mogą nie zdać testu i ich przesłuchania zapowiadają się burzliwie.

Pierwszy cel? Hiszpański komisarz Miguel Cañete mianowany do teki „działania klimatyczne i energia”. Po seksistowskich wystąpieniach podczas wyborów europejskich, jego oświadczenie majątkowe ujawniło, że posiada udziały w kompaniach naftowych.

Warto też wspomnieć węgierskiego komisarza Tibora Navracsicsa, ministra spraw zagranicznych w gabinecie premiera Orbana. Jego nominacja do teki „edukacja, kultura, młodzież i obywatelstwo” wydaje się być delikatną kwestią w świetle najnowszych praw ustanowionych w Budapeszcie przeciw wolności mediów  (więcej w naszym artykule o rządach Orbana „The Infamous Illiberal Democracy of Viktor Orbán”).

Można odnieść wrażenie, że wiceprzewodnicząca ds. „unii energetycznej”, była szefowa słoweńskiego rządu Alenka Bratušek,  zdecydowała się noominować samą siebie na słoweńskiego komisarza, nawet jeśli nie żywi do UE zbyt ciepłych uczuć.

Są też i dobre wiadomości płynące z nowej Komisji. Na przykład, obecna szwedzka komisarz Cecilia Malmström, została komisarzem ds. handlu i jest znacznie bardziej otwarta w porównaniu do swojego poprzednika Karela de Guchta. Może to pomyślnie wróżyć przejrzystości negocjacji TTIP (Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji).

W każdym razie, celem Junckera jest urządzenie się w Berlaymont i oficjalne obejęcie urzędu przewodniczącego Komisji Europejskiej 1 listopada. 

*Korekta tekstu: Danica Jorden