Komunizm na Słowacji: „Przynajmniej było co jeść"

Artykuł opublikowany 24 listopada 2014
Artykuł opublikowany 24 listopada 2014

Od upadku reżimów komunistycznych we Wschodniej Europie minęło ćwierć wieku. Choć przeszłość skutecznie zagarnęła tę część historii, niektóre rzeczy pozostały niezmienione. Jak na na Słowacji mają się komunistyczne pozostałości sprzed 25 lat?

„Przejście z ucisku do wolności ustanowiło zupełnie nową rzeczywistość. Ludzie przechodzą od ogólnego entuzjazmu do wątpliwości, co do tworzenia nowych reguł, nowych praw. Można zaobserwować zjednoczenie, ale również pewien rodzaj nostalgii za dawnym ustrojem. Nie zapewniał on wolności, ale przynajmniej było co jeść” - wyjaśnia była premier Słowacji Iveta Radičová.

Dla 29% Czechów i 33% Słowaków upadek komunizmu nie był zmianą pozytywną, co udowadnia ankieta czeskiego Centrum badania opinii publicznej (CVVM) opublikowana w marcu 2014 roku. Media takie jak czeski dziennik Mlada Fronta Dnes albo słowacki Novy Čas zachęcają czytelników do wysyłania zdjęć-pamiątek z okresu socjalizmu. Niektórzy z tych czytelników z przyjemnością myślą o latach młodości przypadających na czasy komunizmu - z nostalgią wspominają długie kolejki przed sklepami, specyficzną modę tamtych lat, typowy wystrój mieszkań lub samochody, jak Skoda 1000MB.

Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie

Według socjolog Olgi Gyarfášovej dla znakomitej części społeczeństwa to kategorie społeczne narzucają najwięcej ograniczeń - zatrudnienie, poziom życia, ale również możliwość wpływania, w taki czy inny sposób na decyzje polityczne, a nawet równość wobec prawa. Tymczasem dziś wszyscy mają możliwość studiowania czy pracy za granicą, wszyscy żyją w świecie wolności słowa i wyznania. „Jednak pewne prawa i przywileje są postrzegane jako oczywiste” - przypomina socjolog. „Nadzieja na to, że po zmianach demokratycznych Słowacja stanie się „rajem kulturalnym”, że ludzie nagle staną się inteligentni i że będziemy mieć równe szanse, ta nadzieja się naprawdę nie spełniła” - wyrokuje autor ksiażki „Atlas zapomnienia" Peter Krištúfek. W 1989 roku celem było stworzenie społeczeństwa wolnego i demokratycznego, posiadającego nowe zasady. Słowacja doskonale wywiązała się z tego zadania. Kraj stał się członkiem Unii Europejskiej i NATO, w 2009 roku wprowadził euro i może się też poszczycić zrównoważonym budżetem i zadowalającym wzrostem gospodarczym.

Komunizm wciąż żywy

Najbardziej widoczną pamiątką epoki komunizmu jest architektura dominująca w większej części kraju. Charakteryzują ją okropne budynki z szarego betonu. Gdy dorzuci się niskie zarobki, wyjątkowo powolny transport kolejowy i nieskuteczną politykę socjalną można nakreślić wyraźny obraz Słowacji. Również tutejsza elita polityczna jest nadal blisko dawnego reżimu. Premier Robert Fico został członkiem Partii komunistycznej niedługo przed upadkiem ustroju w 1986 roku. Był wtedy ambitnym studentem prawa. Media naśmiewają się z tytułu RSDr (doktor nauk społeczno-politycznych), który z dumą umieszczają przed swoimi nazwiskami niektórzy lokalni politycy. Tytuł ten był zarezerwowany dla aktywnych komunistów za czasów reżimu. Niektórzy wysoko postawieni politycy nadal używają go bez cienia wstydu. Idealnym przykładem jest tu doradca Fico, deputowany Vladimír Faič. „Dzisiaj używanie tego tytułu wszystkich bawi i dziwi mnie, że ktoś jeszcze wspomina go w swoim Curriculum Vitae. Nie był to jednak jedyny problem uniwersytetu za komunizmu. Wszystkie dyplomy i tytuły, tak jak tytuł doktora, mogły być nabyte tylko na podstawie zasług politycznych” - tłumaczy historyk Dušan Kováč.