Koniec ery plotek i podglądactwa: jak przywrócić godność dziennikarstwu?

Artykuł opublikowany 18 lutego 2015
Artykuł opublikowany 18 lutego 2015

[Opinia] Prasę określano kiedyś mianem czwartej władzy: dziennikarze patrzyli na ręce elitom, informowali i chronili obywateli. To do nich ludzie zwracali się po prawdę. Dziś informacje napływają z każdej strony, za pośrednictwem różnych mediów i osób. Czy Czwarta Władza utrzymuje swoją siłę, a jeśli nie, to w jaki sposób może ją odzyskać?

Co raz więcej ludzi za wszelką cenę stara się unikać wiadomości, zwłaszcza tych z dziedziny polityki, bo wydaje się, że ich głównym zadaniem jest jedynie utrzymywanie statusu quo. Politycy ustawiają się w kolejkach, by przedstawić swoje stanowiska w kwestii rozwoju wydarzeń (jeśli jakieś mają), nie starając się nawet wysłuchać głosów stojących im w opozycji. Można odnieśc wrażenie, że świat nie chce zmian. Niemniej obowiązkiem obywatelskim dziennikarzy jest wpływać na tę sytuację przedstawiając twarde fakty, prowokować debaty i podsycać pragnienie poprawy sytuacji.

W momencie, gdy w telewizji nadawany jest trzeci sezon serialu „Newsroom"a do kin wchodzi film „Kill the Messenger"można odnieść wrażenie, że wszystkie światła znów skierowane są na dziennikarzy, choć tak naprawdę nigdy nie byli oni w cieniu. Teraz jednak ranga profesji zdaje się wzrastać, zwłaszcza, kiedy dziennikarze poświęcają życie ujawniając informacje o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa publicznego.

Wspomniany film oparty jest na prawdziwej historii dziennikarza Gary'ego Webba, która miała miejsce w połowie lat 90., kiedy Webb ujawnił udział CIA w zbrojeniu grupy rebeliantów Contra w Nikaragui i imporcie kokainy do Kalifornii. Pomimo ogromnej presji, Webb postanawia kontynuować pracę i ujawnić zebrane dowody opinii publicznej. To powoduje, że mężczyzna staje się ofiarą okrutnej kampanii oszczerstw zoraganizowanej przez CIA i zostaje zmuszony do walki w obronie swej uczciwości, rodziny, a nawet - doprowadzony na skraj samobójstwa - własnego życia.

Warto przytoczyć tutaj przypadek Sereny Shim, amerykańskiej dziennikarki libańskiego pochodzenia, która ujawniła, że dżihadyśći z ISIS są potajemnie transportowani do Turcji, a potem z powrotem do Syrii, w wozach pomocy humanitarnej. Kilka dni później doniesiono o jej śmierci w zderzeniu z ciężkim pojazdem. Drugiego samochodu nigdy nie znaleziono, co wzbudza podejrzenia co do prawdziwej przyczyny jej śmierci. Przypadek Shim nie jest odosobniony. Dziennikarze na całym świecie otrzymują groźby, które mają powstrzymać ich przed opublikowaniem niewygodnych wiadomości. W 2013 roku  zabitych zostało około 100 dziennikarzy, a w pierwszej połowie kolejnego roku życie straciło 64 dziennikarzy walczących o to, w co wierzą.

Wydaje się, że dziennikarstwo straciło obecnie swoją dawną pozycję. Kiedyś określano je mianem „czwartej władzy”, terminem ukutym przez Edmunda Burke'a, który w 1787 roku odniósł się do pozycji dziennikarzy zasiadających w ławach dla prasy w brytyjskiej Izbie Gmin. Wiele zmieniło się od tego czasu. Chociaż niektórzy wciąż krytykują rządy, wielu uważa, że dziennikarze stali się częścią rządzącej elity, zamiast pozostawać jej obiektywnym obserwatorem.

Dziennikarstwo to jeden z zawodów, w których szczególnie widoczny jest rozwój mediów cyfrowych. Również kryzys gospodarczy zadał prasie wielki cios pociągając za sobą zmniejszenie zarobków. Miejsce dziennikarstwa śledczego zajęło zjawisko zwane „churnalism" (od ang. „churn" - wytwarzać masowo produkty niekoniecznie wysokiej jakości + „journalism", red.), bo dziś reporterom łatwiej jest powielać komunikaty prasowe zamiast badać, analizować  i krytykować władzę w celu dostarczenia obywatelom rzetelnych informacji. Do tego trzeba dodać jeszcze „dziennikarstwo obywatelskie”, które przyczynia się do zacierania definicji zawodu. Dziennikarze obywatelscy mają tendencję do rzucania argumentów, które nie są podparte dowodami. Jednak obecnie właśnie to się sprzedaje i wygląda na to, że tego żąda publiczność. Żyjemy w erze, kiedy globalny terroryzm staje się rzeczywistością, a nie tylko zagrożeniem czyhającym w utajeniu, kiedy ludzie bardziej zainteresowani są wymienianiem narcystycznych selfie niż poprawą ładu społecznego, kiedy każdy narzeka, ale niewielu podejmuje działania. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, nadszedł czas, żeby dziennikarstwo odzyskało swoją moc, świetność i prestiż.

Akceptacji dla śmieciowego dzinnikarstwa nie wystarczy na długo. Ludzie chcą wiedzieć, co dzieje się na świecie i chcą dowiadywać się o tym szybko, łatwo i przejrzyście - chcą być informowani, a nie wykpiwani. W pierwszym odcinku serialu „Newsroom" MacKenzie KcHale (Emily Mortimer) mówi do Willa McAvoya (Jeff Daniels): „Musimy odzyskać czwartą władzę, przywrócić jej pozycję godnej profesji, tworzyć wiadomości, które informują i prowadzą do debat pełnych uprzejmości i szacunku, powrócić do tego, co ważne. Trzeba zakończyć plotki i podglądactwo”. Musimy „prawdą zwalczać głupotę", bo musimy wierzyć, że nasza publiczność w rzeczywistości nie jest głupia, lecz składa się z inteligentnych ludzi. To właśnie do nich musimy adresować naszą pracę. Jeśli będziemy traktować ludzi jak głupców, tacy właśnie będą. Jednak jeśli będziemy zwracać się do nich jak do ludzi inteligentnych, którzy mogą przyczynić się do zmian, to właśnie takimi się staną. Dziennikarstwo to nie zwykłe przekazywanie wiadomości i pobudzanie gniewu mas. To także komunikowanie informacji i asystowanie publiczności w procesie tworzenia jasnego poglądu na to, co dzieje się na świecie i jak rzeczy mogą zmienić się na lepsze, z korzyścią dla nas wszystkich.