Koniec roamingu – zagranicą zapłacisz mniej

Artykuł opublikowany 13 czerwca 2017
Artykuł opublikowany 13 czerwca 2017

Od 15 czerwca przestaniemy płacić więcej za korzystanie z telefonu za granicą na terenie Europy. Podróżowanie będzie teraz tańsze i wygodniejsze, choć pewnie już nie tak zabawne i zaskakujące jak do tej pory. 

15 czerwca 2017 zagrają fanfary. Butelki z winem już się chłodzą. Wreszcie nadchodzi dzień, w którym pożegnamy opłaty roamingowe. Rachunek za telefon otrzymany po podróży po Europie już nie zaskoczy nas wysokością opłaty. Od teraz za rozmowy telefoniczne za granicą w Europie nie zapłacimy ani grosza więcej.

Roaming nie zniknie jednak od razu ze wszystkich krajów Starego Kontynentu. W pierwszej kolejności zmianą zostaną objęte państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Monako i San Marino. W przyszłości dołączą Norwegia, Islandia i Liechtenstein. Z udogodnienia skorzysta też oczywiście Wielka Brytania – przynajmniej dopóki nie opuści Unii Europejskiej.

Udało się, choć nie było łatwo

W czasach wspólnego rynku roaming mógłby się wydawać czymś absurdalnym. A jednak walka o jego likwidację wymagała wiele krwi, potu i łez. Roaming nie zniknie też całkowicie. Jego koniec miał nastąpić już w 2015, lecz okazało się to niemożliwe ze względu na sprzeciw operatorów. Od tamtej pory trwały nieprzerwane negocjacje, aż w końcu po dwóch latach europejskie firmy telekomunikacyjne doszły do porozumienia. Jednak nie wszystkie niedogodności znikną. Na pierwszy rzut oka zasady są proste – dopóki nie przekroczymy ograniczeń naszego planu taryfowego, nie grożą nam żadne dodatkowe opłaty. W przeciwnym wypadku możemy jednak narazić się na znaczny wydatek, zwłaszcza jeśli będziemy korzystać z Internetu.

Po długim oczekiwaniu wreszcie zrealizowany został jeden z głównych celów Unii Europejskiej w ostatnich latach. Europejscy politycy raczej zgodnie poparli inicjatywę – tylko dwudziestu pięciu europarlamentarzystów zagłosowało przeciw.  Jest to odpowiedź Brukseli na oskarżenia o nadmierną biurokrację.  Okazuje się bowiem, że Unia jest w stanie wspólnie podjąć dobrą decyzję mającą pozytywny wpływ na wszystkich mieszkańców zjednoczonej Europy. A mieszkańcy, korzystając z oszczędności i kolejnych swobód, z aprobatą kiwają głową. 

Brak roamingu z całą pewnością uchroni nas od wielu dziwacznych sytuacji, przygód i nieporozumień. Podróżowanie po Europie będzie wygodniejsze, ale też mniej barwne. Roaming był bowiem głównym bohaterem wielu podróżniczych opowieści, które na długo pozostawały w pamięci. Na przykład Stefano z Włoch nauczył się dzięki niemu techniki draftingu na austriackich autostradach. Celem 25-latka nie było jednak wyprzedzenie poprzedzającego pojazdu na zakręcie, jak to robią kierowcy Formuły 1, tylko utrzymanie połączenia z siecią Wi-Fi jadącego przed nim autokaru przez czas wystarczający do pobrania map do nawigacji satelitarnej.

Samotni wśród tłumów

Z kolei Claudia odwiedziła kilka uniwersytetów w Europie, choć wcale nie z miłości do nauki. Młoda Włoszka bardzo chwali sobie możliwość skorzystania z Eduroam, dostępnej na europejskich kampusach sieci Wi-Fi. Dla odmiany Álvaro narzeka, że „każdy zawsze gapił się w telefon przez pierwszych kilka minut po wejściu do baru czy restauracji i próbował złapać jakąś sieć”. Dlatego Hiszpan twierdzi, że za roamingiem nie będzie tęsknił. Przyznaje jednak, że i on ma związane z tą usługą zabawne wspomnienia. – Stworzyliśmy ze znajomymi skomplikowany system komunikacji oparty na puszczaniu sobie sygnałów. W ten sposób dawaliśmy sobie znać, że wychodzimy z jednego miejsca i przenosimy się w inne, i tym podobne informacje – opowiada.

Diego z Paryża dzięki roamingowi wzmocnił więzy rodzinne – głównie dlatego, że podczas licznych odwiedzin u swojego brata za granicą nie opuszczał go ani na krok. Nie staramy się tutaj podważać braterskiej przyjaźni, jaka niewątpliwie łączyła obu mężczyzn – wydaje nam się jednak, że możliwość korzystania z Internetu w telefonie brata mogła odgrywać tutaj pewną rolę. Zdarzyło się też i tak, że pragnienie pozostania w kontakcie z najbliższymi pozbawiło Diego wielu godzin snu. Nieco zawstydzony opowiada, jak pewnej nocy w Brukseli trochę się zasiedział w słynnym lokalu Délirium Café. Główna tego przyczyna to oczywiście dostępna tam sieć Wi-Fi – wypite przy okazji hektolitry piwa były tylko dodatkową atrakcją.

Większość osób przyznaje, że tego typu zabawne zdarzenia miały miejsce dzięki potrzebie komunikacji z innymi, którą to komunikację roaming skutecznie utrudniał. Koniec roamingu może oznaczać, że będziemy teraz mogli w pełni cieszyć się podróżowaniem, a dostęp do Internetu pozwoli uniknąć wielu stresowych sytuacji. Z drugiej strony, nieograniczony dostęp do sieci może sprawić, że wielu z nas nie odwróci teraz wzroku od ekranów naszych telefonów. Już niedługo przekonamy się, co przyniesie przyszłość.