"KONSTRUKTYWNE WETO" DO USTAW ZDROWOTNYCH - czy to możliwe?

Artykuł opublikowany 15 grudnia 2008
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 15 grudnia 2008
Lech Kaczyński zawetował w tym roku już dwa razy więcej ustaw niż miał inicjatyw legislacyjnych. Pytanie oczywiście nie brzmi, czy ma prawo to robić? Ale czy dobrze to prawo wykorzystuje... ?Niedawne weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ustaw zdrowotnych minister Kopacz, jest różnie oceniane. Jedni się z tego powodu cieszą a inni są wściekli.
Prezydent wykorzystując swoje konstytucyjne prawo weta, chcąc nie chcąc zadecydował, że nic się w służbie zdrowia nie zmieni. Będzie coraz gorzej, szpitale będą się zadłużać i bankrutować a specjaliści wyjeżdżać za granicę. Czy zawetowane ustawy by to zmieniły, tego nie wiem? Pewny jestem, jednak tego, że lepiej z tego powodu nie będzie.

W dorocznym rankingu Euro Health Consumer Index Polska zajęła 25 miejsce (na 31). Polska otrzymała w sumie 511 punktów na 1000 możliwych.

Jak widać sytuacja w Polsce jest bardzo zła. Szkoda, że prezydent wiedząc jak fatalnie jest w opiece zdrowotnej, zawetował ustawy rządu bez jednoczesnego wystosowania własnego pomysłu legislacyjnego na reformę. Takie konstruktywne weto miałoby o wiele lepszy wydźwięk społeczny niż populistyczne straszenie prywatyzacją szpitali (przypomnijmy, że PIS przegrał z PO sprawę w sądzie, za rozpowszechnianie tego oskarżenia w wyborach; Związek Powiatów Polskich podał, że od 2000 roku, żaden ze 65 skomercjalizowanych szpitali nie został sprywatyzowany).

Ale cóż, jak powiedział jeden z blogerów "prezydent nie musi się nikomu tłumaczyć czemu wetuje". No nie musi to fakt. Ja jednak bym optował za tym, aby prezydent, kolokwialnie rzecz mówiąc "dał rządzić" i pozwolił duetowi Tusk - Kopacz, wziąć pełną odpowiedzialność za te pomysły.

Teraz stał się współodpowiedzialny, gdyż obecna ekipa zawsze będzie mogła tłumaczyć się, że "chcieli, ale nie mogli". Właśnie dlatego, prezydent powinien wykorzystać cały sztab ludzi, których zatrudnia (za Wałęsy było to 159, u Kwaśniewskiego 250, obecnie 321 osób!- źródło: kancelaria prezydenta RP) i opracować alternatywny do rządowego projekt reformy. Byłoby to aktywne zaangażowanie się w bardzo poważny problem społeczny. Na prace, ekspertów i analizy, kancelaria mogła by przeznaczyć cześć swojego niebagatelnego budżetu (159 779 000 zł w zeszłym roku). Może wtedy spełnił by w jakiś sposób swoją obietnicę wyborczą "skończenia z Bizancjum Kwaśniewskiego", bo obecnie Kancelaria Prezydenta wydaje z roku na rok coraz więcej pieniędzy. (na temat tego ile kosztuje nas urząd Prezydenta najlepiej odpowie kalkulator prezydencki, polecam).

Jak na razie prezydent nie zasługuje na miano "wszystko wetującego", ale tegoroczny stosunek inicjatyw legislacyjnych do ustaw zawetowanych nie ukazuje nam się zbyt optymistycznie (6-12).

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden czynnik. Do 2005 roku pomoc publiczna dla SPOZ-ów (Samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej) nie była w ogóle uregulowana, aż do czasu uchwalenia ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji ZOZ-ów. Dawała ona nowe możliwości: umorzenia zobowiązań publiczno-prawnych, pożyczek ze skarbu państwa (2, 2 mld zł), przejęcia części zobowiązań przez organy założycielskie. Ostatnio ukazał się na ten temat raport NIK: "."

Są pozytywy, np. fakt, że zobowiązania wymagalne zmniejszyły się w ciągu 3 lat o 3 mld zł, ale i negatywy. W 34 skontrolowanych SPZOZ-ach (70 proc.) efekty finansowe po restrukturyzacji były gorsze od zaplanowanych, a 23 SPZOZ-y zrealizowały mniej niż połowę zaplanowanych działań. W 15 placówkach programy restrukturyzacyjne były opracowane źle, na kolanie, bez analizy opłacalności. W jednym ze szpitali zaplanowano np. zmniejszenie kosztów o 8 mln zł w ciągu roku, a udało się uzyskać oszczędności w wysokości 1,3 mln zł i to też na skutek ograniczenia działalności medycznej (kadra odeszła do konkurencji). W 19 przypadkach postępowanie restrukturyzacyjne zostało umorzone na skutek zaniechania działań, nierzetelności i niegospodarności

Raport NIKu pokazuje, że przez ostatnie lata nie udało się rozwiązać problemu służby zdrowia. Restrukturyzacja nie przynosi prawie żadnych efektów a przez to, malejące zobowiązania szpitali są skutkiem nie reformy a pożyczek i umorzeń. Czy w takim razie prezydent i jego środowisko mogą uważać, że mają patent na służbę zdrowia? Że ich wizja jest lepsza? Warto posłużyć się także innym raportem, tym razem NFZ, który pokazuje jak beznadziejna jest sytuacja pacjenta w Polsce: „"

największe kolejki są do poradni okulistycznych; na koniec 2007 roku oczekiwało ponad 110 tys. osób (w tym ponad 24 tys. w woj. mazowieckim); do poradni kardiologicznych - 60 tys., chirurgii urazowo-ortopedycznej - ponad 54 tys.; na zabieg usunięcia zaćmy czekało w kraju ponad 84 tys. osób; średni czas oczekiwania wynosił 389 dni...

Nie jestem specjalistą od ochrony zdrowia, więc mogę oceniać propozycję tylko po wynikach. A te są takie, że po 89 roku nikomu się nie udało zreformować służby zdrowia. SLD forsując pomysł scentralizowanego NFZ również nie dało rady naprawić systemu. A ministrem wtedy był Ten ostatni obecnie jest ekspertem lewicy w sejmie. Może ich pomysły w tym sejmie są lepsze od rządowych? Jednak wydaje się, że żadna siła polityczna w naszym sejmie nie ma legitymizacji i czystego sumienia w sprawie reformy służby zdrowia.  

Łapiński i Balicki.Ani PIS ani SLD nie poradziły sobie z tym problemem, dlaczego prezydent nie chce dać możliwości wykazania się obecnej ekipie? Może ma lepsze pomysły a jeśli tak to kiedy je przedstawi ? Witold Jarzyński