Kosztowna edukacja na Wyspach Brytyjskich

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Wielka Brytania może pochwalić się kilkoma wiodącymi uniwersytetami w Europie – lecz także jednymi z najbardziej zadłużonych absolwentów. Planowany wzrost opłat dla studentów z 1250 do 3000 funtów rocznie z pewnością jeszcze ich liczbę zwiększy.

Wiele z najważniejszych brytyjskich uczelni nie uzyskuje w kwestii zwiększania dostępności edukacji wyższej efektów takich, jakich by sobie życzyły. Ponadto jeszcze nigdy tak wielu studentów nie rezygnowało ze studiów. Dlatego też po raz kolejny polityka szkolnictwa wyższego Partii Pracy została poddana dyskusji.

Kredyty w stylu amerykańskim?

Aż do roku 1998, studenci w Wielkiej Brytanii nie tylko nie płacili za studia, lecz dodatkowo otrzymywali dotacje państwowe, mające pomóc w pokryciu kosztów utrzymania. Jednak w ciągu roku od wyboru Partii Pracy zostali oni zobowiązani do wnoszenia opłat w wysokości do 1000 funtów rocznie, w zależności od dochodów rodziców. Od tego czasu kwota wzrosła o 250 funtów, a do roku 2006 ma osiągnąć 3000 funtów. W tej sytuacji rozwiązaniem wydają się być kredyty studenckie na wzór tych stosowanych w Stanach Zjednoczonych. Oznacza to, że studenci z pozostałych krajów Europy, którzy studiując w Wielkiej Brytanii zobowiązani są do takich samych opłat, mogą równie dobrze szukać doświadczeń na uczelniach w innych krajach.

Wyższe opłaty, wnoszone po zakończeniu studiów, mają na celu zmniejszenie deficytu finansowego, na który cierpi obecnie większość brytyjskich uczelni. Na każdym studencie tracą one od 2000 do 3000 funtów rocznie, jeśli chodzi o “normalne” studia, takie jak medycyna, nauki przyrodniczne czy studia inżynieryjne. Zmienne opłaty za studia (teoretycznie uczelnie mogą pobierać opłaty poniżej 3000 funtów) mają również na celu wprowadzenie konkurencji pomiędzy uczelniami, zachęcając je do redukcji kosztów, przez co będą mogły pobierać niższe czesne i tym samym przyciągać studentów. Jednakże dotychczas większość uczelni ogłosiła, iż będzie pobierać maksymalne możliwe opłaty.

Jakość, nie pieniądze

Według rządu, podstawowym celem tych działań jest “zwiększenie dostępu do edukacji wyższej”. Rząd chce, aby 50% wszystkich obywateli poniżej 30 roku życia kształciło się na uczelniach wyższych, a także zwiększyć procent studentów z rodzin uboższych. Jednak Felix Cohen, przedstawiciel Związku Studentów Uniwersytetu w Bath oburza się mówiąc, że jeśli “Partia Pracy chce systemu szkolnictwa wyższego opartego na równych szansach […] powinna zlikwidować opłaty, ponownie wprowadzić stypendia, zapomnieć o nonsensownych 50% i powrócić do dawnego systemu”. Obawy, że zmienne opłaty „stworzą system podziałów”, jak twierdzi Dr Gibson – „zbuntowany” laburzysta – mogą mieć uzasadnienie w znacznie różniących się systemach finansowania i wysokości opłat w Szkocji, Anglii i Walii.

Jeżeli 1 na 10 studentów zrezygnuje z nauki z powodu problemów finansowych, mało prawdopodobne jest, aby sytuacja ta uległa poprawie w przyszłym roku – zakładając, że nie zostaną wcześniej zniechęceni, aby w ogóle kandydować na studia. Czy Wielka Brytania zdoła utrzymać w świecie swoją pozycję w sprawach edukacji - zobaczymy.

Wielka Brytania nie jest odosobniona

W Niemczech, w wyniku orzeczenia sądu wydanego w styczniu b.r., tamtejsze uczelnie mogą obecnie pobierać opłaty za naukę zgodnie z prawem. Jednak poszczególne landy posiadają przywilej stosowania własnej polityki w kwestiach edukacji. Podczas gdy niektóre z nich już grożą wprowadzeniem opłat, nadal nie jest jasne ile będą one wynosiły. Tymczasem we Francji, niedawny raport, sporządzony przez największy z tamtejszych związków studenckich, ujawnia skandal związany ze zmuszaniem studentów do wnoszenia opłat. Oficjalnie tego typu praktyki są zabronione. Być może nie jest zaskoczeniem fakt, że opłaty takie nie istnieją w krajach skandynawskich – w Finlandii studenci otrzymują 260 euro miesięcznie, niezależnie od dochodów rodziców, a w Szwecji i Norwegii, dopłaty mieszkaniowe oraz gwarantowane stypendia. Znacznie dalej, w Australii za studia płaci się po ich ukończeniu (tak jak ma to wkrótce mieć miejsce w Wielkiej Brytanii). Model ten cieszy się dużym uznaniem, jako doskonały przykład uczciwego systemu opłat. Z ostatnich raportów wynika jednak, że odkąd w zeszłym roku opłaty uległy podwyższeniu, liczba studentów wśród osób biednych spadła.