Kryzys w UE - organizacje pozarządowe szukają lekarstwa

Artykuł opublikowany 6 lutego 2006
Artykuł opublikowany 6 lutego 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Środowisko proeuropejskich organizacji pozarządowych jest w pełnej mobilizacji. Stara się znaleźć skuteczne antidotum na kryzys idei zjednoczonej Europy.

Po zablokowaniu Traktatu Konstytucyjnego i wypracowanym w burzliwych dyskusjach porozumieniu państw UE w sprawie wspólnotowego budżetu, Europa przeżywa obecnie kryzys. Po części jest on związany ze skłonnością poszczególnych państw do skupiania się jedynie na interesie narodowym, czyli ze zjawiskiem, które można by nazwać "nowym nacjonalizmem". Czy mamy jednak do czynienia tylko z sezonowym wirusem, czy jest to raczej groźna choroba? café babel spotkała się z przedstawicielami różnych organizacji pozarządowych, aby dowiedzieć się czy znajdują się na dobrej drodze do znalezienia skutecznego lekarstwa.

Przeciwciała zaczynają działać

Przy pierwszych symptomach choroby uaktywniają się zwykle przeciwciała. I tak właśnie się stało: w grudniu zeszłego roku stowarzyszenia i organizacje pozarządowe podjęły dwie ważne inicjatywy. Najpierw, w dniach 3-4 grudnia w Genui, europejscy federaliści zaprosili przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego na debatę nad Manifestem Europejskim (Manifesto Europeo). - Przedstawiono ideę konstytucji obywatelskiej, w której przygotowywaniu obywatele uczestniczyliby na równi z parlamentarzystami europejskim z poszczególnych państw - tłumaczy Samuele Pii, prezes Gioventù Federalista Europea. Następnie 17 grudnia w Strasburgu narodziło się Europejskie Forum Obywatelskie (Forum Civique Européen), skupiające organizacje pozarządowe, które łączy przekonanie, że demokracja uczestnicząca to właściwa droga do przyswojenia sobie przez zwykłych obywateli idei europejskiej. Ale czy to wystarczy? Przyjrzyjmy się szczegółom, by uzyskać pełną diagnozę choroby.

Proszę powiedzieć "Aaaaa"...

- Na szczęście europejscy przywódcy osiągnęli porozumienie w kwestii budżetu! - cieszy się w Warszawie Przemek Jaroń, pracownik Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, niezwykle aktywnie promującej ideę zjednoczonej Europy. Tłumaczy on, że Konstytucja Europejska nie była postrzegana przez obywateli jako priorytet, a po francuskim "nie", znacznie wzrosła liczba osób przeciwnych konstytucji. Kwestia budżetu zdecydowanie skupiała na sobie uwagę, ponieważ, jak mówi Jaroń, po jego przyjęciu rząd, władze lokalne i przedsiębiorcy wiedzą, jakimi środkami dysponują i mogą lepiej zaplanować przyszłość. Dla nowych państw członkowskich Unii fundusze strukturalne stanowią wymierną korzyść, mogą bowiem w znacznym stopniu poprawić poziom życia obywateli. Tym niemniej polscy rolnicy są świadomi, że będą musieli ciężko pracować, a zyski nie pojawią się od razu. Pragną jednak być traktowani w ten sam sposób, co ich koledzy z Europy Zachodniej, a czasem mają wrażenie, że tak nie jest.

Tymczasem z Belgii Claude Fischer, sekretarz generalna stowarzyszenia Confrontations Europe zwraca nam uwagę, że idea integracji nie została dobrze wyjaśniona przez same rządy państw członkowskich, a poza tym w Unii brakuje polityki solidarności i rozwoju.

Czy kiedykolwiek istniała Europa bez kryzysów?

Mary Mc Phail, sekretarz generalna European Women's Lobby, organizacji pozarządowej zajmującej się prawami kobiet, nie zgadza się z opinią, według której odrzucenie konstytucji byłoby jedynie efektem tendencji nacjonalistycznych. Jej zdaniem, źródeł tej porażki należy szukać w wewnętrznej sytuacji politycznej poszczególnych państw, a także w powszechnym niepokoju wywołanym zjawiskami związanymi z procesem globalizacji.

- Czy kiedykolwiek istniała Europa bez kryzysów? - zastanawia się Martin T. Haberger, aktor teatralny, a zarazem pomysłodawca projektu Euroliteratour, który ma na celu intensyfikację współpracy kulturalnej w Europie. - Wraz z rozwojem europejskiego społeczeństwa obywatelskiego przeżywamy dziś rewolucyjne chwile. Na początku była tylko gospodarka. Potem dzięki wymianie studentów i partnerstwu bliźniaczych miast narodziła się Europa kulturalna. Tragiczne doświadczenie drugiej wojny światowej jest już tylko wspomnieniem i żebyśmy mogli porozumieć się, nie wystarczy kiepski angielski czy inna uniwersalna lingua franca, lecz trzeba zainwestować w komunikację i promocję; nie w nudne broszury czy ulotki, ale w kulturę. W przeciwnym wypadku, mimo wszelkich wysiłków władz, UE nie znajdzie swego miejsca w sercach i umysłach Europejczyków.

Samuele Pii zaś wspomina: - Spędziwszy ostatnie dni przed referendum konstytucyjnym we Francji, spodziewałem się negatywnego wyniku. Podkreśla też, że niezależnie od obecnego kryzysu pewien optymizm trwa, ponieważ idea konstytucji jest ciągle żywa, przepadł tylko projekt konstytucji rządów. I chociaż tamten projekt miał zalety, dzisiaj pojawia się miejsce dla Europy obywatelskiej i konstytucji federalnej. By przezwyciężyć kryzys, Pii proponuje podejść do problemów w inny sposób- z kosmopolitycznego punktu widzenia. Jako wyjście z obecnego ślepego zaułka, prezes GFE widzi nową konstytucję, poddaną pod europejskie referendum równocześnie z wyborami parlamentarnymi w 2009 roku.

"Political fiction"? Być może. Jednak choroba UE pozostaje faktem. Na razie trwają dyskusje lekarzy.

Współpraca: Piotr Kaczyński (Warszawa), Dionizas Barajunas (Wilno), Miriam Rodriguez (Barcelona), Vicki Bryan (Londyn). Wywiady z Claude'em Fischerem i Mary Mc Phail - Vanessa Witkowski (Bruksela).