Kursy online : europejskie uniwersytety wstępują do szeregu

Artykuł opublikowany 27 lutego 2014
Artykuł opublikowany 27 lutego 2014

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Poszedłszy za przykładem wielkich uczelni amerykańskich, europejskie uniwersytety są już zaangażowane w projekty e-learningowe od niemal dwóch lat. Tym razem można przyjąć za pewne, że właśnie nastał czas rewolucji MOOC (Mas­si­ve Open On­li­ne Co­ur­ses) na Starym Kontynencie. Jakie znaczenie ma ta nowa forma nauki oraz jakiemiejsce należy jej przyznać w "tradycyjnym szkolnictwie wyższym"?

Ma­so­we Otwar­te Kursy On­li­ne, choć licz­niej­sze, nie wy­wo­ła­ły znacz­ne­go po­ru­sze­nia w świe­cie edu­ka­cji. Pro­fe­sor przed swoją ka­mer­ką in­ter­ne­to­wą, uczeń lo­gu­ją­cy sie z dru­gie­go końca świa­ta; "re­wo­lu­cja MOOC" miała po­ten­cjał by pod­bić Eu­ro­pę. Nie­któ­re kraje, jak na przy­kład Hisz­pa­nia, ofe­ru­ją już do 150 roz­ma­itych kur­sów, co daje ilość trzy razy więk­szą niż we Fran­cji. Po­li­tech­ni­ka w Lo­zan­nie (EPFL) bę­dą­ca jedną z pierw­szych, które roz­po­czę­ły przy­go­dę z e-le­ar­nin­giem, cie­szy się ogrom­nym suk­ce­sem: w ciągu pół­to­ra roku 400 000 stu­den­tów  za­pi­sa­ło się na 14 ofe­ro­wa­nych przez uczel­nię kur­sów.

ko­rzyść dla uni­wer­sy­te­tów

Uru­cho­mie­nie za­pi­sów jest już małym kro­kiem na­przód i po­mi­mo, że kursy te nie przed­sta­wia­ją pro­fi­tów fi­nan­so­wych dla uczel­ni (więk­szość kur­sów MOOC jest bez­płat­na), za­pew­nia­ją im na­stępującą ko­rzyść: roz­głos. Nawet jeśli Stan­ford czy Yale nie mają po­trze­by uru­cha­mia­nia kur­sów on­li­ne, aby za­pew­nić sobie roz­po­zna­wal­ność w świe­cie, wiele uni­wer­sy­te­tów eu­ro­pej­skich zy­sku­je, dzie­ląc się taj­ni­ka­mi swo­je­go pro­ce­su kształ­ce­nia. Kursy te zwięk­sza­ją roz­po­zna­wal­ność uczel­ni i udo­wad­nia­ją, że owe pla­ców­ki po­tra­fią po­dą­żać za tren­da­mi nowej tech­no­lo­gii.

Dla pierw­sze­go dok­to­ran­ta MOOC we Fran­cji, Mat­thieu Cisel, pro­fe­sor rów­nież gra istot­ną rolę w tej "re­wo­lu­cji": "MOOC za­owo­cu­ją prze­mia­na­mi w za­wo­dzie na­uczy­ciel­skim, na­da­jąc mu wię­ksze zna­cze­nie."  To zaś dla­te­go, że jako praw­dzi­wi bo­ha­te­ro­wie tych edu­ka­cyj­nych na­grań, nie zwra­ca­ją się już do trzy­stu­oso­bo­we­go au­dy­to­rium, lecz do pu­bli­ki zło­żo­nej z 30 000 słu­cha­czy. Pier­re Dillen­bourg jest pro­fe­so­rem no­wych tech­no­lo­gii na Po­li­tech­ni­ce Lo­zań­skiej. Pod­kre­śla on rolę wy­kła­dow­cy w tym no­wa­tor­skim po­dej­ściu i wy­ja­śnia, że ja­kość na­ucza­nia jest ko­niecz­nym wa­run­kiem, aby ja­ki­kol­wiek Otwar­ty Kurs On­li­ne od­niósł suk­ces. "Nie­któ­re kursy on­li­ne wy­róż­nia­ją się nawet bez po­wszech­nej opi­nii pre­sti­żo­we­go uni­wer­sy­te­tu, po­nie­waż są pro­wa­dzo­ne przez eks­per­tów w swo­ich dzie­dzi­nach."

Za­gro­że­nie dla edu­ka­cji "Tra­dy­cyj­nej"?

Czy e-le­ar­ning jest w sta­nie za­stą­pić naukę w kla­sie? Od­po­wiedź ciała pe­da­go­gicz­ne­go jest jed­no­znacz­na: Ma­so­we Otwar­te Kursy On­li­ne nigdy nie zajmą miej­sca stan­dar­do­wych zajęć.

Po pier­sze dla­te­go, że nie po­zwa­la­ją one na zdo­by­cie dy­plo­mu ukoń­cze­nia stu­diów. Na za­koń­cze­nie od­by­te­go kursu uczest­nik otrzy­mu­je je­dy­nie cer­ty­fi­kat po­twier­dza­ją­cy, że zdał wszyst­kie testy i przy­swo­ił sobie prze­ka­zy­wa­ne tre­ści. Po dru­gie zaś dla­te­go, iż stu­den­ci za­pi­sa­ni na kursy od­by­wa­ją je za­zwy­czaj rów­no­le­gle do zajęć tra­dy­cyj­nych. Wy­kła­dow­cy, któ­rzy za­adap­to­wa­li ten nowy sys­tem, uzna­ją MOOC za ich uzu­peł­nie­nie, nigdy na­to­miast za al­ter­na­ty­wę. Pier­re Dillen­bourg po­strze­ga kursy on­li­ne jako oka­zję do udo­sko­na­le­nia ja­ko­ści pro­wa­dzo­nych na uni­wer­sy­te­cie zajęć, do ich po­głę­bie­nia. W takim przy­pad­ku, MOOC re­pre­zen­tu­ją praw­dzi­we wspar­cie dla tra­dy­cyj­nej edu­ka­cji.

Inni pro­fe­so­ro­wie widzą na­to­miast w kur­sach on­li­ne moż­li­wość zgłę­bie­nia da­ne­go te­ma­tu i po­sze­rze­nia wia­do­mo­ści zdo­by­tych w kla­sie. Tak jest w przy­pad­ku Al­berto Ale­manno, który wy­kła­da po­li­ty­kę eu­ro­pej­ską w Wyż­szej Szko­le Han­dlo­wej w Pa­ry­żu (HEC) i jest twór­cą kursu za­ty­tu­ło­wa­ne­go "Un­ders­tan­ding Eu­rope" - pierw­sze­go MOOC o Eu­ro­pie w Eu­ro­pie. Za­chę­ca w nim do we­ry­fi­ka­cji kon­cep­cji Unii Eu­ro­pej­skiej, po­ka­zu­jąc swym uczniom, jak oby­wa­tel może się za­an­ga­żo­wać w dzia­ła­nia na jej rzecz. "Jest to po­dej­ście hu­ma­ni­stycz­ne, z dołu do góry, aby po­sta­wić oby­wa­te­la w sercu pro­jek­tu eu­ro­pej­skie­go". Jego celem jest za­pew­nie­nie uczniom na­rzę­dzi, dzię­ki któ­rym będą mogli przed­sta­wić swoje po­my­sły, oraz uświa­do­mie­nie im, że "Eu­ro­pa jest prze­strze­nią pełną moż­li­wo­ści".

"Un­ders­tan­ding Eu­rope" ("Zro­zu­mieć Eu­ro­pę") - pierw­szy MOOC o Eu­ro­pie w Eu­ro­pie, przy­go­to­wa­ny przez pro­fe­so­ra prawa eu­ro­pej­skie­go Al­ber­to Ale­man­no

nie­rów­no­mier­ny roz­wój w eu­ro­pie

Nie po­zwo­lić, by Ma­so­we Otwar­te Kursy On­li­ne "wpa­dły w szpo­ny ame­ry­kań­skiej he­ge­mo­nii" to wy­zwa­nie dla eu­ro­pej­skich szkół i uni­wer­sy­te­tów - wy­ja­śnia Mat­thieu Cisel. Po­nad­to wziął udział we fran­cu­skiej ini­cja­ty­wie pu­blicz­nej w od­nie­sie­niu do plat­for­my MOOC na Fran­cu­skim Uni­wer­sy­te­cie Cy­fro­wym (Fran­ce Uni­ver­sité Nu­mé­rique, FUN). Od stycz­nia 2014 roku, 21 kur­sów zo­sta­ło za­ofe­ro­wa­nych przez około tuzin in­sty­tu­cji. Wiel­ka Bry­ta­nia, w opar­ciu o taki sam sytem i za po­mo­cą fun­du­szy pry­wat­nych, roz­wi­nę­ła w paź­dzier­ni­ku 2013 swoją plat­for­mę Fu­tu­re­le­arn sku­pia­ją­cą 26 uni­wer­sy­te­tów. Nie­mniej jed­nak pre­sti­żo­we uni­wer­sy­te­ty takie jak Oxford czy Cam­brid­ge trzy­ma­ją się na dy­stans i po­gar­dza­ją pro­jek­tem. "Po­nie­waż ofe­ru­je­my już kursy on­li­ne, MOOC nie skło­nią nas do zmia­ny na­sze­go sys­te­mu" - oświad­czy­ła Sally Map­sto­ne, wi­cedy­rek­tor­ka Oxfor­du. Tego ro­dza­ju ini­cja­ty­wy roz­wi­ja­ją się wpraw­dzie w Eu­ro­pie, lecz na szcze­blu na­ro­do­wym i w nie­rów­no­mier­ny spo­sób.

Czy jest ko­niecz­ne, by Eu­ro­pa ze­bra­ła siły i utwo­rzy­ła jedną ogól­no­eu­ro­pej­ską plat­for­mę, aby prze­ła­mać do­mi­na­cję ame­ry­kań­ską? Pier­re Dil­len­bo­urg, który we współ­pra­cy z Po­li­tech­ni­ką Lo­zań­ską przy­czy­nił się do or­gan­za­cji Eu­ro­pej­skie­go Szczy­tu MOOC, jest prze­ciw­ne­go zda­nia. "Szko­da, że Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska nie wy­ka­za­ła więk­sze­go za­in­te­re­so­wa­nia ob­ra­da­mi. Nie uwa­żam jed­nak, aby na­le­ża­ło łą­czyć po­szcze­gól­ne pro­jek­ty, ko­niecz­na jest je­dy­nie więk­sza kom­pa­ty­bil­ność po­mię­dzy na­ro­do­wy­mi plat­for­ma­mi, sy­ner­gia."

Ogól­nie rzecz uj­mu­jąc, eu­ro­pej­skie uni­wer­sy­te­ty nie ocze­ku­ją wspar­cia z ra­mie­nia in­sty­tu­cji w kwe­stii MOOC, zaś szczyt eu­ro­pej­ski za­owo­co­wał po­zy­tyw­nym efek­tem: dys­kurs pro­wa­dzo­ny przez uczest­ni­ków osią­gnął już pewną doj­rza­łość. "Już nie mówi się o Ma­so­wych Otwar­tych Kur­sach On­li­ne jak o cu­dzie, po­ru­sza­my się w świe­cie kon­kre­tu" - cie­szy się Pier­re Dil­len­bo­urg. Mat­thieu Cisel, który także uczest­ni­czył w kon­fe­ren­cji, opi­sał na swym blogu "echo wielu zaj­mu­ją­cych do­świad­czeń twór­ców MOOC". Co wię­cej, udo­sko­na­lił i roz­wi­nął kurs o ty­tu­le "Jak stwo­rzyć swój wła­sny MOOC?" dla fran­cu­skiej plat­for­my FUN. Cóż bar­dziej kon­kret­ne­go można sobie wy­obra­zić?