Laicka Turcja ma zapłacić rachunek za islamski tererroryzm

Artykuł opublikowany 14 grudnia 2006
Artykuł opublikowany 14 grudnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Turecki politolog Baskam Oran opisuje "dialog głuchych" między Ankarą i Brukselą.

Baskin Oran jest tureckim politologiem, członkiem Komitetu Praw Człowieka w Ankarze. W 2004 r. opublikował pracę poruszającą kwestię obywatelswa i mniejszości żyjących w Turcji. Będąc równocześnie autorem edytorialu dla turecko-armeńskiego tygodnika "Agos" jest on dziś ścigany za "znieważenie tureckiego wymiaru sprawiedliwości" i "nakłanianie do nienawiści". Nawet jeśli Ankara popełniła błędy w ramach procesu integracyjnego, przywódcy europejscy działają w sposób nieodpowiedzialny, twierdzi Oran.

Dlaczego Turcja odmawia otwarcia swoich portów i lotnisk statkom i samolotom cypryjskim?

Wskutek ostatniego rozszerzenia Unii w 2004 r. Turcja zdecydowała się rozszerzyć aplikację wiążącego ją z UE układu z Ankary z 1963, na 9 nowych państw członkowskich. Na liście nie znalazła się Republika Cypryjska. Protesty Brukseli i upór Ankary doprowadziły do podpisania w lipcu 2005 r. protokołu, który okazał się bardzo problematyczny. Dla strony tureckiej ratyfikacja tego tekstu oznacza uznanie greckiego południa Cypru i zrzeczenie się północy, zaprzeczając tym samym istnieniu Tureckiej Republiki Północnego Cypru. Po stronie europejskiej, dyplomaci mają dylemat, ponieważ Turcja zawsze precyzowała, że protokół ten nie jest równoznaczny z uznaniem Cypru. Nie wzmieniając o Republice Cypryjskiej w swoim pierwszym dekrecie Turcja jest dziś zmuszona do ratyfikowania protokołu, którego zratyfikować nie może. Tak jak w grudniu 2004 r. UE zrobiła z Cypru rzeczywisty warunek rozpoczęcia procesu integracyjnego, tak dziś musimy stawić czoła blokadzie tego procesu. Nie chodzi ni mniej ni więcej niż o "dialog głuchych".

Dlaczego sprawa ta stała się tak trudna do rozwiązania?

Z jednej strony, 2007 będzie rokiem wyborczym w Turcji a zuchwałość nie jest wartością figurująca w programie kandydatów. Kwestia cypryjska zawsze była uważana za kwestię narodową. Masakra jakiej dopuścili się Grecy na cypryjskich Turkach w 1964 wbudziła tak żywe reakcje, że zrzeczenie się Cypru stało się synonimem zdrady. Poza tym zaobserwować można dziś w Turcji pewien rodzaj "paranoi" wokół Traktatu zawartego w Sevres, będącego następstwem rozpadu Imperium otomańskiego w 1920 r. Zrzeczenie się Cypru jest częścią tego fenomenu i elementem, który go podsyca. Reakcję tę zaogniają także inne czynniki jak opór przed globalizacją jaką uosabia UE. Spora część Turków obawia się, żeby wejście do Unii nie przyniosło uszczerbku na ich niezależności i kulturze. Turcy w równej mierze reagują na błędy popełniane przez Unię Europjeską.

Co rozumie Pan przez błędy Europy?

Rozumiem przez to nieodpowiedzialne czyny i wypowiedzi europejskich polityków i mężów stanu. Fakt, że każdy nowy dokument europejski stawia nowe warunki integracji. Dzisiaj Cypr, jutro ludobójstwo, kiedy indziej coś jeszcze innego. Zresztą samo pojęcie "zdolności do integracji" wystarczy, żeby wywołać poczucie nieustannego upokorzenia. Uniemożliwia się Turkom osiągnięcie celu, wabiąc ich nim jednocześnie : nie da się tego inaczej interpretować.

Skąd bierze się takie zachowanie ze strony UE?

Tak jak wcześniej jedynie elity wypowiadały się racjonalnie w sprawie rozszerzenia Unii, tak od 11 września, kierowane emocjami orientacje mas mają dużą wagę. Politycy boją się spwodować ich niezadowolenie. To laicka Turcja ma zapłacić rachunek za islamski terroryzm. Kolejnym etapem była przyspieszona integracja krajow Europy wschodniej : reguły zostały wzburzone i brakuje pieniędzy. W celu złagodzenia tego efektu krytykuje się Turcję. Z drugiej zaś strony Prezydent Cypru, Papadopoulos, jest przywódcą, którego nacjonalizm i dezorganizacja stały się legendarne,a Bruksela umie się nim posłużyć. Unia, jak tylko odnajdzie swój spokój, odstawi Cypr na właściwe mu miejsce.

Jakie będą konsekwencje tych sporów?

Nie bójmy się. Dyplomacja znajdzie wkrótce pośrednią drogę. Pozostający problem polega na tym, że panujący w Europie nacjonalizm żywi nacjonalistów w Turcji, którzy to z kolei poprzez swoje zachowanie podsycją swych europejskich braci. Na całym świecie obserwuje się fundamentalne przeobrażenie struktur socjo-ekonomiczych jakim jest przejście z kapitalizmu narodowego do kapitalizmu międzynarodowego. Odzwierciedla się to w kulturze, polityce, prawie... Ten przewrót przeraża wszystkich. Nie zapominajmy jednak, że Turcja jest nim bardziej dotknięta niż Europa z powodu swej relatywnej słabości. Turcja popełnia wiele błędów, ale nie należy zapominać o jej kruchości.