Lekcja jazdy na nartach w wielu językach

Artykuł opublikowany 22 lutego 2009
Artykuł opublikowany 22 lutego 2009
Obok dwóch polskich kurortów zimowych Zakopanego i Szczyrku mamy jeszcze Zieleniec w Sudetach – jedno z najbardziej znanych centrów sportowych w Polsce. Dla wielu zagranicznych turystów korzystne ceny w porównaniu z tymi w Alpach i Dolomitach decydują o spędzeniu tam urlopu.

Piotr Machalik, nauczyciel narciarstwa z polskiego miasta Zieleniec, ma wielu uczniów z zagranicy. Dlatego prowadzi swoje zajęcia po angielsku i niemiecku. „Szybko uczymy ludzi techniki” - stwierdza. Kto jest dobrze wytrenowany może już najczęściej po godzinnej lekcji z Piotrem zjeżdżać na nartach. „Snowboard jest już czymś trudniejszym” - stwierdza Machalik i poleca, żeby zarezerwować na naukę trochę więcej czasu. Indywidualna lekcja jazdy na nartach kosztuje u Piotra 15 euro – to cena, dzięki której zyskuje wielu uczniów z zagranicy. Obok dwóch polskich kurortów zimowych, Zakopanego i Szczyrku mamy jeszcze Zieleniec w Sudetach – jedno z najbardziej znanych centrów sportowych w Polsce. Na ponad 20 wyciągach narciarskich z oświetlonymi stokami turystyka kwitnie przez okres 150 dni na rok. Od listopada do kwietnia można jeździć tam na nartach. Jeden dzień jazdy na nartach plus jedna godzina treningu i karnet narciarski kosztują w Zieleńcu 40 euro za osobę. Dlatego rzadkością jest, żeby drzwi wejściowe do wypożyczalni nart u Jacka Fąka były cały czas zamknięte. „Mamy od 50 do 60 klientów dziennie” - cieszy się właściciel. Postawny mężczyzna ze świecącą twarzą stoi za ladą i obsługuje klientów. Narty lub deski snowboardowe wypożycza się już za 10 do 12 euro za dzień.

(zdj.: Szymon Nitka / Flickr)

Ignazio Arena przygotowuje się do następnego zjazdu. Ten pochodzący z Niemiec Włoch już po raz trzeci gości w tym sezonie w Zieleńcu. Ponieważ z Berlina jest to tylko 450 km, bardzo szybko jest się na miejscu, stwierdza. „Wszyscy myślą, że jeżdżenie na nartach w Polsce jest tanie, ale nie tak piękne jak w Austrii. Ale przecież także i profesjonalni narciarze nie muszą uprawiać tego sportu koniecznie w Austrii.” - stwierdza Ignazio. Na tym obszarze istnieje także wiele dobrych ofert wypoczynkowych. Takie atrakcje są dla wielu Polaków luksusem. Grażyna Pierzchała z Wrocławia przyjechała tutaj po raz pierwszy. Ciemnowłosa Polka zarezerwowała sobie lekcje z trenerem narciarskim. „Za 3 osoby, na 1 godzinę wydałam w sumie 300 zł, około 75 euro bez karnetu. Wyposażenie jest wprawdzie wliczone w cenę, ale dla mnie to dużo pieniędzy”. Całkiem inaczej widzi to Beklem Pranti z Włoch. „Byłem dwa razy w Austrii na nartach. Ale w Zieleńcu jest lepiej” - mówi. „Wszystko ma całkiem korzystne ceny”. Jednakże brakuje jednego członka rodziny Pranti. „ W Austrii lub we Włoszech jest o wiele więcej możliwości dla dzieci” - mówi żona Prantiego Elizabeth. „Można tam zaprowadzenia dzieci na 6 godzin do szkoły narciarskiej. Gdy nie mają już ochoty na jazdę na nartach, ktoś się nimi opiekuje”.

Do ogrzania się zapraszają w Zieleńcu liczne bary, restauracje i knajpy hotelowe. Maja Kamyczek obsługuje ostatnio wielu Japończyków, Koreańczyków i Niemców. Zamawiają najczęściej wzmacniające zupy i grzane wino. Pełny obiad można dostać w chatkach na wzgórzu już za 4 euro. Turyści skorzystają z noclegów albo w Zieleńcu albo w niedaleko położonych miejscowościach. W oddalonych o około 7 km Dusznikach Zdrój jest o wiele bardziej samotnie niż w centrum. Pokoje z widokiem na góry kosztują około 8 euro. Duszniki Zdrój leżą w dolinie rzecznej. Ten mały kurort znajduje się w malowniczym zagłębieniu Ziemi Kłodzkiej, pomiędzy górami Bystrzyckimi i Orlickimi. Na wysokości 700 metrów położone jest schronisko młodzieżowe z około 70 miejscami. Z własnym śpiworem można tam przenocować za około 4 euro za osobę w 2-4 osobowym pokoju. Zdzisław Kędzierski, kierownik, zaprasza na polski bigos i na własnoręcznie lepione pierogi dusznickie.

Autorka artykułu Katarzyna Tuszyńska jest członkiem redakcji  n-ost.