Leksykon śmiechu: Europa zrywa boki

Artykuł opublikowany 26 lipca 2016
Artykuł opublikowany 26 lipca 2016

Choć internet jest zdominowany przez określenia typu LOL czy IMAO, europejskie języki oferują wiele innych, bardzo kreatywnych, określeń na napady chichotu. Francuzi mówią petit rire, Hiszpanie – carcajada. A przedstawiciele innych narodów? Pośmiejmy się razem w sześciu językach.

Nie wiem, jak wy, ale ja mam po dziurki w nosie złych wieści. Problemy gospodarcze, Brexit i zagrożenia terrorystyczne sprawiają, że potrzebuję rozrywki bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Choć do końca roku jeszcze daleko, gdy rano widzę nagłówki w prasie, najchętniej na zawsze usunąłbym konto na Twitterze i obudził się już w 2017 roku.

Przeciwwagę dla ponurych wizji snutych przez media stanowi śmiech, który stara się walczyć z przygnębieniem. Każdy ma coś, co go rozśmiesza – obojętnie, czy to satyra dla intelektualistów czy filmik, w którym małpka galopuje na śwince. Jak to się mówi na całym świecie „śmiech to zdrowie”. Europejczycy pękają ze śmiechu na różne sposoby – chichoczą, crack up, ricanent, guffawse tronchan, se bidonnent, splutter lub gackern. I choć słowa te sa diametralnie różne, służą temu samemu celowi – rozluźnieniu napięcia.

Nie trzeba od razu chichotać – można ograniczyć sie do uśmiechania. W Hiszpanii uśmiech rozciąga się od ucha do ucha (oreja a oreja). Włosi idą nawet krok dalej i szczerzą zęby, a dokładnie 32 zęby (sorridono a 32 denti).

Do rozpuku...

Śmiech to nie tylko ludzka sprawa. Brytyjczycy są znani z tego, że śmieją się jak upiór albo jak hiena (laugh like a banshee/ like a hyena), ale co ciekawe, śmieją się też … jak błoto (laugh like a drain), czemu w języku polskim najlepiej odpowiada wyrażenie „sikać ze śmiechu”. Francuzi odwołują się do starego dobrego Quasimodo i śmieją się jak garbusy (rire comme un bossu) czy wręcz śmieją się jak wieloryby (rire comme une baleine). Nie dotyczy to une baleine à bosse (humbak). Wszak humbaki to poważne stworzenia.

Podobnie jest z niepozornymi kogutami. Niemcy powołują się na te stworzenia, gdy chcą wyrazić zaskoczenie czy zdumienie, stąd wyrażenie da lachen ja die Hühner, czyli „kogut by się uśmiał”. W języku polskim kogut został zastąpiony przez konia – mówimy „koń by się uśmiał”.

Polacy mogą się martwić, że zerwą boki ze śmiechu, a Włosi śmieją się brzuchami (spanciarsi dalle risate). Hiszpanie mają gorzej, bo im ze śmiechu może pęknąć dupa (partirse el culo)!

Nie dajecie już rady? Zawsze można wezwać pomoc lekarską, jak to robią Niemcy – śmieją się, aż przyjedzie lekarz (lachen bis der Doktor kommt). Życie pisze nawet gorsze scenariusze. W najgorszym przypadku dobry żart może skończyć się śmiercią. Ze śmiechu umierają zarówno Polacy, Włosi – morire dal ridere, jak i Francuzi mort de rire. Umrzeć ze śmiechu? Wcale nie jest mi do śmiechu…

---

Ten artykuł jest częścią serii Wieża Babel - artykułów przedstawiających różnorodność języków europejskich.