„Lewicy nie chodzi wcale o idee. Oni chcą, żeby ich wybierano“

Artykuł opublikowany 9 czerwca 2011
Artykuł opublikowany 9 czerwca 2011
Film dokumentalny Après la gauche miał swoją premierę 1 czerwca w Paryżu. Poświęcony kondycji europejskiej lewicy dokument szuka odpowiedzi na pytanie, które zadaje sobie obecnie cała Europa. We Francji, ojczyźnie lewicowych intelektualistów, jest ono numerem jeden we wszystkich dyskusjach i debatach, a dotyczy właśnie partii lewicowych w Europie.

„Trzeba umieć wyciągać wnioski ze swoich niezrealizowanych pomysłów. Tego lewica nigdy nie potrafiła zrozumieć”, zauważa Susan George; pisarka i współzałożycielka Attac [Association pour la Taxation des Transactions pour l' Aide aux Citoyens, w fr. 'Obywatelska Inicjatywa Opodatkowania Obrotu Kapitałowego', organizacja, która ma na celu m.in. likwidację rajów podatkowych oraz zmianę zasad kredytowania państw trzeciego świata, przyp.tłum.]. Rozczarowanie lewicowymi rządami to bolączka całego pokolenia Europejczyków, którzy dali temu wyraz m.in. w Hiszpanii i Grecji, protestując przeciwko zdradzie wartości przez będące tam u władzy partie socjalistyczne. Tych, którzy zamiast zielonego widzą czerwony i którzy brzydząc się wewnątrz partyjną szarpaniną, odwrócili się od lewicy. A także tych, którzy po skandalu związanym z osobą byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Dominique’a Strauss-Kahna, zwątpieni dukają z trudem: „Na kogo mamy teraz głosować?”

W swoim genialnym dokumencie trzech z twórców filmu postawiło dawnych czołowych przedstawicieli lewicy w krzyżowym ogniu pytań. Trzynastu ze starej gwardii lewicowych intelektualistów, między innymi były premier oraz kandydat na prezydenta Lionel Jospin, wydawca Eric Hazan, były szef redakcji dziennika „Le Monde” oraz założyciel Médiapart, Edwy Plenel czy eseista oraz naukowiec Albert Jacquart musiało się przed kamerą gęsto tłumaczyć. Zarzut: W jaki sposób mamy nawiązywać do waszych idei? Wraz ze zburzeniem muru berlińskiego runął komunizm. Od tego czasu partie socjalistyczne rządziły w różnych krajach europejskich, okazując się godnymi kontynuatorami obowiązującego neoliberalnego status quo. „Lewicy nie chodzi wcale o idee. Oni chcą, żeby ich wybierano. To jest okropne“, dodaje francuski filozof oraz publicysta, Bernard Stiegler.

Przedmiot, z którym obecnie utożsamia się proletariat nazywa się telewizor, a nie taśma produkcyjna. Solidarność? Ależ my czujemy się odpowiedzialni za Afrykę i Amerykę Łacińską. Negocjacje stawek ze związkami zawodowymi? Żyjemy przecież w czasach umów na czas określony, staży oraz prekariatu [stan braku pewności, stałości i stabilności, to chroniczna niemożliwość przewidzenia przyszłości i nieustanny lęk, że przyniesie ona tylko pogorszenie obecnej sytuacji, przyp. tłum]. Koledzy partyjni? Zastąpiliśmy ich grupami na Facebooku. Chcesz zostać moim przyjacielem?

„Niemożliwe jest możliwe. Ale wtedy trzeba naprawdę się zaangażować”, odpowiada włoski filozof, Antonio Negri, gestykulując przy tym rękoma i bujając się na drewnianym, miejscami jeszcze polakierowanym krześle. W tyle za nim rozciąga się widok na wnętrze nieczynnej fabryki. To ponure miejsce w jednej z najbiedniejszych peryferyjnych dzielnic na północ od Paryża posłużyło za plan filmowy, gdzie trzech dokumentalistów przeprowadziło wywiady ze swoimi gośćmi.

Stojący tam budynek jest ogromny oraz opustoszały. Zupełnie jak lewica. Sam film zachwyca natomiast swoistym pięknem odrapanych z tynku ścian oraz znajdującymi się tu i ówdzie kałużami. Osobowość niektórych gości zapełnia to puste pomieszczenie ich gestami, spojrzeniami oraz myślami. Porywający entuzjazm, który pozwala rozwijać pomysły, nadaje temu osamotnionemu konstruktowi swego rodzaju godność.

Czy jednakże ta poetycka wizja może być odpowiedzią na brak wiarygodności oraz charyzmy? Co stanie się z europejską lewicą? Szacowne grono z dokumentu Après la gauche jest zdania: „Musimy stworzyć nową przyszłość”.

Fot. (cc)garko88/flickr; video (cc)ApresLaGauche/ YouTube