Libijski horror w europejskim zwierciadle: ceny ropy, handel bronią i może sankcje

Artykuł opublikowany 22 lutego 2011
Artykuł opublikowany 22 lutego 2011
Libijskie siły bezpieczeństwa coraz brutalniej rozprawiają się z demonstrantami. Media donoszą, że protestujących ostrzelały wojskowe samoloty. Mimo to protesty rozszerzają się na cały kraj. Natomiast reszta świata pilnuje tylko własnych interesów: usprawiedliwia wcześniejszy eksport broni do Libii i drży o cenę ropy, czytamy w krytycznych komentarzach europejskiej prasy.

"Blog Ivo Indjev" (Bułgaria): O powodach milczenia Rady Bezpieczeństwa ONZ

Dziś za zamkniętymi drzwiami obradować będzie Rada Bezpieczeństwa ONZ. Tematem rozmów będą wydarzenia w Libii. Ivo Indjev opisuje na swoim blogu możliwy przebieg obrad: "Rosja siedzi cicho i z zadowoleniem zaciera ręce na wieść o rosnących cenach ropy. Francja i Wielka Brytania są zaniepokojone, że demonstranci, poddani satrapy z Trypolisu, mogą przypomnieć o stosunkach obu państw z Libią, ostatnimi czasy wyjątkowo zażyłych. ... Chiny desperacko trzymają się nadziei, że chiński naród nie zarazi się bakcylem libijskiej rewolty. Ufają, że Chińczykom bliższa jest konfucjańska tradycja posłuszeństwa i harmonii w społeczeństwie niż chęć przeprowadzenia rewolty, która mogłaby zagrozić istnieniu jednopartyjnego systemu. A w Białym Domu, u strażnika światowego porządku, telefon nie milknie nawet na chwilę. Dzwoni Rijad, dzwoni Abu Dhabi, dzwonią Kuwejt i Bagdad. W takiej sytuacji Stany Zjednoczone same już nie wiedzą, kogo lub co mają ratować." (Artykuł z 22/02/2011)

"De Morgen" (Belgia): Libijski reżim zabija przy użyciu belgijskiej broni

Reżim Kaddafiego rozprawia się z demonstrantami przy użyciu siły. Ofiary liczy się w setkach. W Belgii nasila się krytyka pod adresem belgijskiego eksportu broni do Libii. Dziennik De Morgen zarzuca właścicielom fabryk i politykom dwulicowość: "Coś nam mówi, że tego typu reżimy mają zwyczaj robienia użytku z dostarczanej im broni. To wiedza, którą posiada się przed podpisaniem licencji eksportowej. Właściciele fabryk od dziesięcioleci chętnie powołują się na to, że tworzą przecież miejsca pracy. Ponadto tłumaczą, że 'jeśli my nie dostarczymy broni, to zrobią to inni'. Powtarzają to jak mantrę, a odpowiedzialni za sprawę politycy podchwytują tę linię argumentacji. W obliczu dramatu, jaki rozgrywa się w Trypolisie, gdzie dochodzi do rozlewu krwi z użyciem państwowej broni, wszelkie zarzuty zbywa się słowami: tak, ale nie mieliśmy takich zamiarów. Jeśli rewolucja w świecie arabskim może i nas czegoś nauczyć, to większej roztropności przy wyborze reżimów, którym udzielamy wsparcia dyplomatycznego i którym dostarczamy broń." (Artykuł z 22/02/2011)

"Süddeutsche Zeitung" (Niemcy): Niedobór ropy motorem innowacji

Z powodu zamieszek w Libii cena ropy osiągnęła poziom najwyższy od dwóch i pół roku. Za baryłkę (159 litrów) ropy Brent płacono około 107 dolarów. Zamiast zajmować się regulacją rynków politycy powinni pójść w kierunku innowacji, wykorzystując bodziec, jaki stanowi ograniczona ilość paliwa na rynkach, pisze lewicowo-liberalny dziennik Süddeutsche Zeitung: "Problemu nie rozwiąże nadmierna regulacja ani wstrzymanie kontraktów terminowych na produkty rolnicze i energię - czego domagają się niektórzy politycy - dopóki będą one zgodne z ogólnym trendem. A tak się właśnie dzieje w przypadku większości surowców. Populacja świata rośnie, zaś zasoby planety są na wyczerpaniu. Zwiększa się popyt na wiele surowców, lecz nie nadąża za nimi podaż. ... Doświadczenie uczy, że do zmiany sposobu myślenia może dojść tylko wtedy, gdy dotychczasowe rozwiązania stają się (zbyt) kosztowne. To dobra, lecz mało zaskakująca wiadomość. Jest nam doskonale znana podobnie jak powracająca nerwowość na giełdach. ... Rosnąca cena ropy może zwiększyć gotowość do pracy nad innowacyjnymi rozwiązaniami." (Artykuł z 22/02/2011)

"Der Standard" (Austria): Europa zapłaci za swoją nieudolność

Europa nie jest w stanie wpłynąć na wydarzenia w Afryce Północnej ani opracować strategii dla regionu na przyszłość, krytykuje lewicowo-liberalny dziennik Der Standard: "Nie chodzi o to, by unijni ministrowie spraw zagranicznych natychmiast nałożyli sankcje na reżim w Trypolisie. Kto by się tym dziś przejął, biorąc pod uwagę obecną sytuację w Libii? Chodzi raczej o to, by określić zakres działania i możliwości wywierania wpływu w czasie, gdy opadnie wojenny kurz. Amerykanom udało się tego dokonać w Kairze i - uwzględniając okoliczności - poszło im całkiem nieźle. Natomiast UE nie ma spójnego planu. Nie dysponuje ani wojskowymi, ani, jakże często przywoływanymi, finansowymi środkami nacisku, aby jakoś wpłynąć na wydarzenia, nie ruszając się z własnego podwórka. ... To nie tylko żałosne i nieudolne. Europie zostanie za to wystawiony rachunek, za który przyjdzie jej słono zapłacić." (Artykuł z 22/02/2011)

28 krajów - 300 tytułów - 1 przegląd prasowy. Przegląd  euro|topics prezentuje tematy poruszające Europę i odzwierciedlające jej pluralizm opinii, idei i nastrojów.

Ilustracja: (cc)mshamma/flickr