Liczby mówią: włochata tajemnica Hollande'a

Artykuł opublikowany 18 lipca 2016
Artykuł opublikowany 18 lipca 2016

Posiedzenie rządu w Pałacu Elizejskim w Paryżu – fryzura bez skazy. Szczyt NATO w Warszawie – fryzura bez skazy. Manifestacja przeciwko proponowanym zmianom w kodeksie pracy – fryzura bez skazy. François Hollande ma ostatnio dużo na głowie. Nie ulega więc wątpliwości, że jego okazała czupryna musi robić dobre wrażenie. Jest warta swojej ceny – oczywiście na koszt państwa.

9895 euro miesięcznie. Według artykułu zamieszczonego w Canard Enchaîné ‑  francuskim magazynie zajmującym się ujawnianiem skandali ‑ tyle wynosi pensja fryzjera prezydenta Francji François Hollande’a. Olivier Benhamou jest ekspertem, który najwidoczniej jak nikt inny wie, jak ułożyć te włosy, które jeszcze prezydentowi zostały tak, żeby zwiększyły objętość. Dla porównania zawodowy fryzjer we Francji zarabia przeciętnie 1514 euro na miesiąc.

Magazyn Canard Enchaîné, znany również ze swoich satyrycznych komentarzy, powołuje się na oryginalną umowę o pracę fryzjera, której autentyczność potwierdził Pałac Elizejski: „[Olivier Benhamou] musi być do dyspozycji prezydenta 24 godziny na dobę i nie może być wyręczony przez pomocnika” – tłumaczy tygodnikowi prawniczka fryzjera. Ponadto „jego dzień pracy rozpoczyna się wcześnie rano i jest bardzo długi”. Towarzyszy on prezydentowi nawet podczas podróży, dlatego musiał zamknąć swój salon w Paryżu.

Niemiecka strona traktuje to bardziej pragmatycznie. Angela Merkel płaci 65 euro za swoją fryzurę i osobiście przychodzi do salonu „jak każdy inny klient” – opowiada jej fryzjer w Berlinie Udo Walz. „Nie izoluje się, tylko siada koło pani X lub Y. Wszystko dalej przebiega normalnie.”

Jednak przyziemna postawa Angeli również ma swoje granice. Podczas wizyt państwowych nawet ona zawsze zabiera ze sobą „pozostającą do jej dyspozycji panią (...), którą robi jej makijaż i układa włosy”.

---

Nawet jeśli nie wszyscy lubimy i umiemy w matematykę, niektóre liczby mówią same za siebie.