Lívia Járóka, od aktywisty do polityka

Artykuł opublikowany 10 lipca 2006
Artykuł opublikowany 10 lipca 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Lívia Járóka, węgierska europdeputowana, jest mocno zaangażowana w walkę o prawa Romów, nie znaczy to jednak że zapomniała o swoim domu.

Spotkaliśmy się kiedy w Budapeszcie gościł Władimir Putin. Podczas gdy cała uwaga mediów skierowana była w stronę rosyjskiego prezydenta na jednej z cichych bocznych uliczek także toczyły się ważkie rozmowy. Lívia Járóka, zgodziła się spotkać z nami podczas przerwy w tych rozmowach. Gdy politycy czekali na nią w innej sali, Járóka z pasją opowiadała o swojej misji: rozprawieniu się z dyskryminacją Romów i pomaganiu im w odnalezieniu się w dzisiejszej Europie.

Długa historia cierpienia

Romowie to jedna z najdłużej cierpiących mniejszości w Europie. Uważa się, że wyemigrowali z Indii około tysiąca lat temu. W 1471 roku uchwalono pierwsze anty-cygańskie ustawy w Szwajcarii, a przez kolejnych pięćset lat tylko narastała wrogość wobec Romów. Podczas drugiej wojny światowej naziści wymordowali od 200 do 800 tys. Romów próbując wprowadzić w życie politykę ludobójstwa zwaną Porajmos. Haniebna historia miała miejsce podczas zaplanowanej czystki etnicznej Romów w 1999 roku w Kosowie. Nawet dziś Europejskie Centrum Praw Romów wciąż odnajduje ślady rasizmu w całej Europie. Lívia Járóka próbuje znaleźć europejskie rozwiązanie problemu, który ma wymiar pozaeuropejski.

Od początku swojej działalności Járóka zwraca uwagę węgierskiej i europejskiej opinii publicznej na sprawy mniejszości Romów. Cicha lecz zdecydowana, opowiada o początkach swojej kariery: Jestem antropologiem i specjalizuję się w kulturze Romów od wielu lat, tak więc moje nazwisko jest dobrze znane politykom zajmującym się prawami człowieka. Wielokrotnie pytali mnie o zdanie, a ja, jeżeli wymagała tego sytuacja nie bałam się mówić słów krytyki.

Podczas studiów za granicą zaczęła współpracę z organizacjami Romskimi poza granicami Węgier. W 2004 roku, została eurodeputowaną w szeregach Fidesz - największej opozycyjnej partii na Węgrzech. Járóka została pierwszą w historii eurodeputowaną a zarazem Romką w historii Parlamentu. Mimo tego szybko się tam odnalazła zostając jedną z posłanek Europejskiej Partii Ludowej (European People's Party) i wiceprzewodniczącą Europejskiej Organizacji Zwalczającej Rasizm (European Anti-racism and Diversity Intergroup).

Pracując ze zdwojoną siłą

Járóka nie była zdziwiona kiedy spytałem czy nie jest dziwnie być jedyną młodą kobietą pośród samych mężczyzn w średnim wieku. Żeby mnie brali na serio, musieliśmy pracować podwójnie, odpowiada. Ja i moi koledzy poważnie podchodziliśmy do tego by zainteresować polityków sytuacją Romów w Europie. Inaczej niż inne mniejszości, Romowie nie mają rozwiniętej sieci organizacji zajmujących się ich problemami. I na tym polega moja misja by takie organizacje do życia powołać, oraz by poprawić obraz Romów w Europie. Decydenci europejscy powinni zapoznać się z ich sytuacją, dodaje.

Zastanawiałem się czy łatwo jest utrzymać ten idealizm pracując w polityce europejskiej. Bycie aktywistką nauczyło mnie kiedyś jak iść na kompromis, ciągnie Járóka. Nie wolno tracić celu z oczu, ponieważ nawet w zawiłej sieci sprzecznych interesów w UE można dojść do porozumienia. Na początku trafialiśmy na ścianę nie do przebicia, ponieważ niektóre nasze działania godzą w inne polityczne interesy, teraz powoli Unia Europejska zaczyna uznawać że kwestii Romów nie można zlekceważyć.

Nadzieje na przyszłość.

Po latach zmagań, w 2005 roku, w Parlamencie Europejskim pojawiła się Uchwała o Prawach Romów /Resolution on Roma Rights/. Lecz bardziej niż uchwałą, okazała się być szczegółową oceną obecnej sytuacji. Rezolucja ta kładzie nacisk na fakt że 12-15 milionów Romów żyjących w Europie, z czego 7-9 milionów w UE, cierpi z powodu dyskryminacji rasowej i w wielu przypadkach są przedmiotem dyskryminacji społecznej, ubóstwa i wykluczenia społecznego oraz wielu dyskryminujących zachowań przeciwko płci, wieku, niepełnosprawności oraz orientacji seksualnej. Niedawne problemy związane z imigracją w Europie, takie jak zamieszki we Francji, bez wątpienia utrudniły tylko walkę o prawa Romów ponieważ są oni postrzegani jako mniejszość bez żadnych praw i przywilejów w społeczności Europejskiej. Lívia Járóka stwierdza, że czasem czuje się jakby była jedyną osobą walczącą z biurokracją UE. Na szczęście politycy każdej z partii PE popierają jej projekt. Sukces odniesiemy tylko łącząc siły dodaje.

Járóka jest zdecydowana osiągnąć cel, nawet jeśli to może oznaczać wykorzystywanie niekonwencjonalnych metod. Jako część kampanii reklamowej mającej na celu zmianę wizerunku, EPP zamierza wyprodukować spot reklamowy p.t. "Przymierze Wartości" /Alliance of Values/ i to ja będę twarzą tej kampanii. Kiedyś trzymałam się z daleka od politycznego marketingu i "kreowania marki". Jednak, zdałam sobie sprawę że image odgrywa ważną rolę w dzisiejszym świecie mediów. Jako polityk, musiałam wykorzystać tę szansę by walczyć przeciwko dyskryminacji.

W kontakcie

Lívia Járóka spędza większość czasu w Brukseli i jeżdżąc po UE. Jak w takim środowisku udaje się jej utrzymywać kontakt z rodakami? Nie ma większej różnicy pomiędzy dyplomatycznymi dzielnicami Brukseli a slumsami we wschodniej Europie, odpowiada. Kontaktujemy się przez telefon, Internet, i jeździmy do domu, prawie co tydzień.

Pomimo całej swej pracy, Járóka dba by nie zapomnieć o priorytetach. Naturalnie, najważniejsza jest dla mnie rodzina. Spędzamy ze sobą tyle czasu ile się da. Dlatego muszą jeździć ze mną wszędzie, dają mi wsparcie do pracy. To całe moje życie.