Lokaut 21 wieku: Społeczna niesprawiedliwość w Irlandii

Artykuł opublikowany 24 września 2013
Artykuł opublikowany 24 września 2013

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Niedawne obchody  Lockautu'u w Dublinie z 1913 roku odniosły sukces w zobrazowaniu społecznej niesprawiedliwości w dawnej Irlandii, ale stało się oczywiste, że wciąż brakuje wystarczającego rozpoznania społecznej niesprawiedliwości w dzisiejszej Irlandii.  

W sobotę 31 sierpnia, ludzie zebrali się na O'Connell Street w centrum Dublina, aby uczestniczyć w państwowych obchodach setnej rocznicy Lockautu  z 1913 roku, gdy w irlandzkiej stolicy robotnicy ze związków zawodowych zostali zwolnieni, a ich miejsca pracy zamknięte na klucz przez pozbawionych skrupułów pracodawców, którzy byli zdeterminowani by nie dopuścić do organizacji rozruchów przez związki zawodowe. Wydarzenie to zostało zorganizowane, aby zamanifestować solidarność z walczącymi w przeszłości o prawa społeczne.t.

zabawna banda!

31 sierpnia Dublin był świetnym miejscem dla tych, którzy lubują się w dramatach historycznych i kostiumach. Chwilami wyglądało to jak przedstawienie Sherlocka Holmesa na wolnym powietrzu. Były muzyczne występy, odczyty znanych irlandzkich aktorów oraz inscenizacja Lockaut'u z 1913 roku, z uczestnikami ubranymi w realistyczne stroje z tamtych czasów. Zdjęcia mężczyzn pracujących w bryczesach, kobiet w dziwnych kapeluszach i policjantów w archaicznych uniformach zalały niedzielne gazety. Wyglądaliśmy wszyscy jak banda komików!!

Było mnóstwo refleksji na temat przeszłości, ale żadnej dyskusji o teraźniejszości. Nie było żadnych przejmujących przemówień polityków i niewiele porównań między sytuacją społeczną sprzed niezależność Irlandii z 1913 roku i pokryzysowej Irlandii z 2013 roku. Obchody zostały uhonorowane minutą ciszy, która była bardziej pod publiczkę niż wynikała z powagi dnia. Niektórzy porównywali pasję przeszłości z apatią teraźniejszości. Paddy Malone, obserwator z Islandbridge w centralnym Dublinie zauważył: 'Robimy szum wokół kryzysu finansowego w pubach, ale nie walczymy o prawa tak jak to robili nasi przodkowie.'

przeszłość to inny kraj

Prawdą jest, że z wielu względów, centrum Dublina w 1913 roku bynajmniej nie przypominało dzisiejszej nowoczesnej irlandzkiej stolicy. Warunki mieszkaniowe były okropne i były uznawane, w tamtym czasie, za jedne z najgorszych w zachodniej Europie. 20.000 rodzin w Dublinie żyło w jednopokojowych mieszkaniach, a gruźlica szalała wśród ubogich.

To właśnie te tragiczne warunki dały początek radykalnej polityce społecznej w kraju kierowanym wcześniej przez społeczny konserwatyzm i zdominowanym przez kościół katolicki. Jim Larkin i James Connolly, przywódcy irlandzkiego transportu i generalnego związku zawodowego pracowników, którzy zarządzali robotnikami w uprzemysłowionym Belfaście, zaczęli organizować pracującą dublińską biedotę w związki zawodowe, aby poprawić ich byt społeczny. Kiedy bogaci dublińscy pracodawcy, prowadzeni przez znaczącego potentata medialnego Williama Martina Murphy’ego, zwolnili i wyrzucili z fabryk ponad 300 robotników w lipcu 1913 roku, Dublin powoli pogrążał się w chaosie i dalszej nędzy. Trzy osoby zmarły z powodu brutalności policji, a niezliczona ilość została przedwcześnie wpędzona do grobów przez utratę dochodów. Na początku 1914 roku, dublińscy robotnicy na krawędzi śmierci głodowej niechętnie wrócili do swoich miejsc pracy i podpisali obietnice, że nie przyłączą się do związków zawodowych.

Strajk został przerwany, ale ludzie zostali zradykalizowani, upolitycznieni, a zasada solidarności stanowczo się umocniła. Pomimo jadowitej krytyki znanych mediów, lekceważenie strajkujących i słuszności ich roszczeń wbiły się w pamięć Irlandczyków.

Ubóstwo przeszłości może być trudne do przełknięcia. Było ono silniejsze, surowsze. Jak pisał kiedyś brytyjski powieściopisarz Leslie Poles Hartley: 'przeszłość to inny kraj.' Sytuacja pracujących mężczyzn i kobiet pracujących w Europie w 2013 roku może się różnić od tej z 1913 roku, ale dwie sprawy pozostają zgodne: ubóstwo wciąż się rozpowszechnia, a garstka uprzywilejowanych zdominowała społeczeństwo, media i gospodarkę. 

Cicha kontynuacja

Prawdziwe, konkretne i rozpaczliwe ubóstwo powróciło w Europie od czasu początków kryzysu finansowego. 120 milionów ludzi jest zagrożonych ubóstwem albo wykluczeniem społecznym, a 50 milionów żyje w rodzinach, w których nikt nie pracuje. Dla tych, którzy twierdzą, że w 21 wieku ubóstwo jest pojęciem subiektywnym, dwie statystyki brzmią prawdziwie: dziś w Europie 43 miliony ludzi nie jest w stanie pozwolić sobie na jedzenie, aby wystarczająco nakarmić siebie, i co najmniej 4,1 miliony ludzi jest bezdomnych.

Ale nie tylko bezrobocie pchnęło Europejczyków w objęcia ubóstwa. Głównym powodem jest niepełne wykorzystanie siły roboczej i zła jakość pracy, ponieważ pracodawcy wykorzystują siłę roboczą zdesperowaną na tyle by złapać się jakiegokolwiek zajęcia. Niektórzy są wykluczeni z systemu; inni są w nim uwięzieni. W Berlinie, europejskiej stolicy najbardziej rozwiniętej gospodarczo, młodzi ludzie pracują za jedyne 55 euro centów za godzinę.

Dziś, ubóstwo w Dublinie, jak w wielu miastach europejskich, może nie jest aż tak oczywiste jak to było w 1913 roku. Jeśli spojrzysz przelotnie na O'Connell Street, zobaczysz dzieci pijące popularne napoje gazowane i wpatrujące się w iPhone'y. Ale ubóstwo tam jest, zepchnięte do kątów, ciemnych wąskich uliczek i kanałów. Wszyscy wiemy, że tam jest, ale większość z nas nic z tym nie robi. My również z przyjemnością kontynuujemy życie w ciszy.