Londyn - Bukareszt: młodzi Europejczycy szukają pracy

Artykuł opublikowany 26 kwietnia 2015
Artykuł opublikowany 26 kwietnia 2015

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Jedna na pięć młodych osób w UE – około 5,5 mln obywateli – nie potrafi znaleźć pracy, a wiele innych pracuje na stanowiskach, na które potrzeba mniejszych kwalifikacji niż te, które posiadają. Bezrobocie młodych regularnie gości na pierwszych stronach gazet w całej Europie. Co jednak kryje się za statystykami? Oto pierwszy odcinek reportażu o poszukiwaniach pracy w Londynie i Bukareszcie.

Mamy wczesną jesień, studenci w Bukareszcie przygotowują się do nowego startu w kolejnym roku akademickim. Cały naród rumuński spogląda jednak wstecz, na ostatnie 25 lat życia w wolnym i demokratycznym kraju.

W stolicy Rumunii ścierają się przeszłość i przyszłość, frustracja i nowe możliwości. Kruszejące fasady mieszają się z nowymi, kiczowatymi konstrukcjami. Luksusowe samochody śmigają po czteropasmowych drogach szybkiego ruchu tylko po to, aby na następnym skrzyżowaniu stać się centrum uwagi zbliżających się do nich żebraków.

Wszędzie widać jednak tryskającą energię ludzi młodych – zbyt młodych, by pamiętali upadek bloku komunistycznego. Wszyscy oni są zgodni: jeśli szukasz przyzwoitej, dobrze płatnej pracy, Bukareszt to miejsce dla ciebie.

„Jeszcze nie podjąłem decyzji"

Studenci mieszkający na osiedlu akademickim Grozavesti zaczynają wracać na studia. Niektórzy z nich, jak Dragos i Octavian, obaj w wieku 24 lat, całe lato spędzili na miejscu. Dragos właśnie skończył pierwszy rok filozofii – kierunku, który wybrał z praktycznych powodów.

„Zawsze zadawałem sobie wiele pytań. Poza tym nie miałem gdzie mieszkać" – wyjaśnia. „Wypełniłem formularz zgłoszeniowy, przyjęli mnie na uczelnię i dostałem tu mieszkanie -  idealnie. Nie wiem, czy w tym roku pójdzie mi tak, jak teraz: nie chcę się uczyć – chcę pracować w branży, która mi się podoba. Z filozofią raczej nie zajdę zbyt daleko". Po przybyciu do Bukaresztu Dragos pracował jako kierowca. „Rozwoziłem różne towary: ciastka, makaroniki" – wspomina. Potem zatrudnił się jako tester gier, zawód znajdujący się bliżej jego wymarzonej branży – produkcji muzycznej. To marzenie spełni się w kraju czy za granicą? „Jeszcze nie podjąłem decyzji" – przyznaje Dragos.

Jego kolega, Octavian, studiuje prawo, co oznacza, że jego jedyną opcją jest pozostanie w kraju. „W ramach pracy wakacyjnej zatrudniam się w firmie telefonicznej. Pracuję tam tylko dlatego, że chcę sobie kupić motor" – mówi młody student. W przeciwieństwie do innych Octavian nie jest przygnębiony bezrobociem wśród młodzieży. „Pracę to trudno znaleźć po czterdziestce" – ocenia. Po chwili dodaje: „W tym roku mamy wybory prezydenckie – dlatego w mediach nie mówi się teraz o bezrobociu wśród młodych osób".

(Red. Faworyt wyborów Victor Ponta, socjaldemokrata i premier, został pokonany przez Klausa Johannisa, burmistrza Sybinu, miasta w Siedmiogrodzie, którego uznawano za przegranego w tym politycznym starciu)

Corina, 23-letnia studentka geografii, nie jest co do tego do końca przekonana. „Nie wiem, co będę robiła – nie ma tutaj wielu możliwości. Nikt nie zaoferuje tu pracy komuś, kto nie ma doświadczenia" – mówi.

Corina chciałaby zostać agentem biura podróży, jednak jej najbliższe plany nie mają z tym marzeniem wiele wspólnego. Przez ostatnie cztery lata pracowała jako ekspedientka w sklepie odzieżowym Zara w Bukareszcie. „Wysłałam dokumenty do sklepu Zara w Dubaju. Jeśli się odezwą, to tam pojadę. Lepiej płacą. Poza tym, chciałabym robić coś innego" – tłumaczy.

W kierunku zachodzącego słońca

Wraz z upadkiem komunizmu w 1989 roku Rumuni zaczęli szukać nowych możliwości za granicą, zwłaszcza we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Nie ma żadnych konkretnych danych wskazujących na liczbę Rumunów, którzy opuścili swoją ojczyznę, z szacunków tamtejszego ministerstwa pracy wynika jednak, iż oficjalnie za granicą, w większości w państwach członkowskich UE, pracuje obecnie ponad 2 miliony Rumunów.

Wśród nich jest 23-letnia Laura Chilintan, która cztery lata temu wyjechała do Wielkiej Brytanii, aby studiować socjologię.

„Jako że nie chciałam zostać inżynierem, prawniczką, aktorką ani lekarką, nie miałam szans na znalezienie dobrych i dobrze zorganizowanych studiów magisterskich i wyższych" – mówi. „Za czasów komunizmu nie wolno było studiować socjologii, nie oczekiwałam więc tutaj wiele od tego kierunku". Marzeniem Laury jest pracować z małymi, marginalizowanymi społecznościami w Rumunii. Teraz pracuje w Londynie, w miejscowej fundacji pomagającej bezdomnym.

Rumuni (i Bułgarzy) mogą przyjeżdżać do Wielkiej Brytanii bez wizy od 2007 roku, czyli od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej. Wprowadzono jednak ograniczenia co do prac, jakich mogli się podejmować. Ograniczenia te wygasły w 2014 roku, co wzbudziło obawy przed napływem pracowników z zagranicy zwabionych lepszymi zarobkami.

Niepokoje te okazały się jednak bezzasadne. Różnica w zarobkach w Wielkiej Brytanii i w Rumunii jest nadal bardzo duża – miesięczna płaca minimalna w 2013 roku wyniosła w tych krajach odpowiednio 1249,85€ (975,96£) oraz – jedynie – 157,50€ (122,90£).

Oczywiście nie wszyscy młodzi obcokrajowcy wchodzący na brytyjski rynek pracy mają tyle szczęścia. Tu nawet dobre wykształcenie nie daje całkowitej pewności.

Wkrótce kolejny odcinek obszernego reportażu autorstwa Anny Patton i Lorelei'a Mihala, w którym rozmawiają z młodymi Europejczykami szukającymi pracy w Londynie!