Londyn: Mężczyźni maszerują w obronie swoich matek, żon i córek

Artykuł opublikowany 22 stycznia 2017
Artykuł opublikowany 22 stycznia 2017

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Tysiące kobiet maszerują po Londynie w proteście przeciwko nowemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych. Przyprowadziły ze sobą dzieci, rodziców, chłopaków i mężów.

Media podają, iż w Marszu Kobiet biorą udział miliony kobiet na całym świecie. Marsz rozpoczął się zaledwie dzień po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na 45 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Daily Mail szacuje, że w londyńskim marszu bierze udział około 100 tysięcy osób.

W proteście biorą udział nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Oto wypowiedzi sześciu uczestników marszu:

Philip, 7 lat, Londyn: "Przyszedłem tu dziś, bo Trump jest zły. W telewizji mówi straszne rzeczy o dziewczynach, a moja mama przyszła tu dzisiaj, żeby mu powiedzieć, że to bardzo nieładnie".

Ed, 47, Londyn: "Ten człowiek jest koszmarem dla każdego na świecie, w szczególności dla kobiet. Przyszedłem tu dzisiaj, bo poczułem, że muszę jakoś pokazać kobietom, że mają moje wsparcie. Przyprowadziłem ze sobą swoją córkę. Jest jeszcze za młoda, żeby zrozumieć, co się dzieje, ale jestem tu też dla niej. Mam nadzieję, że jak podrośnie zrozumie, że to, co robi Trump jest nienormalne i nie powinniśmy starać się zrozumieć jego poczynań. Wystarczy, nigdy więcej".

James, 23, Bristol: "Przyprowadziła mnie tutaj moja dziewczyna. Cieszę się, że to zrobiła. Ale to smutne, że musimy protestować przeciwko czemuś takiemu, prawda? Przecież mamy rok 2017! Kobiety od zawsze były w gorszej sytuacji niż my, mężczyźni, a kiedy ich sytuacja uległa poprawie, jakiś koleś musi je tak atakować! Nie pozwolimy, żeby uszło mu to płazem! To po prostu niewiarygodne, ale jesteśmy tu po to, żeby z tym walczyć".

Cole, Londyn: "To, co zrobił i powiedział ten człowiek to cholerna hańba. Nie mam pojęcia jak to się stało, że został wybrany. Ale te wszystkie kobiety są tu dzisiaj, żeby mu pokazać, że są silniejsze niż mu się wydaje. Jestem tu, żeby jakoś im pomóc".

Yussuf, 35, Londyn: "Kobiety są niesamowite. To nie do wiary, żeby ktoś, kto został prezydentem, mógł się tak do nich odnosić... Mam mamę, która też dzisiaj przyszła. Czuję dumę, widząc ile osób się pojawiło. Mam nadzieję, że marsz przyniesie skutek".

Dawid, 29, Londyn: "A czemu miałbym nie przyjść? To oczywiste, że gościa trzeba powstrzymać!".