Ludzie chcą zwrotu pieniędzy

Artykuł opublikowany 27 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 27 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Krytycyzm wobec ulg we wpłatach Wielkiej Brytanii do budżetu wzrasta, a eurosceptycyzm będący wynikiem NIE dla konstytucji, manifestuje się coraz większą narodową chciwością na całym kontynencie.

„Chcę z powrotem moich pieniędzy”. Z tymi słowami, wymówionymi na szczycie w 1984 w Fontainebleau, premier Margaret Thatcher ubrała brytyjskich Eurosceptyków w słowa bardziej trafnie niż ktokolwiek wcześniej. Według Żelaznej Damy, Wielka Brytania wyjmowała proporcjonalnie mniej z Europejskiego Budżetu, niż wkładała i za to chciała rekompensaty.

Ważne powody

W tym czasie Wielka Brytania była jednym z najbiedniejszych krajów Wspólnoty Europejskiej (WE), z dochodem narodowym na osobę 10% niższym niż średnia Wspólnoty. Jako jeden z większych importerów produktów rolnych z krajów nie należących do Wspólnoty, ponosiła olbrzymie koszty, jednocześnie pomagając finansować Wspólną Politykę Rolną (CAP). Odkąd CAP wspiera europejskie rolnictwo, Wielka Brytania dopłacała suto do funduszy, z których otrzymywała najmniej, co doprowadziło do poczucia niesprawiedliwości, które Thatcher głośno wyraziła.

Dla Thatcher oczywiste było to, że CAP powinno być przebudowane a Anglia powinna dostać coś w zamian. Takie podejście kalkulacyjne nie spotkało się z akceptacją innych członków, dla których CAP była jedynym tematem, w którym Wspólnota zgadzała się jednomyślnie co do wspólnej polityki, była symbolem tego, co do tej pory zostało osiągnięte. Ale aby zakończyć debatę o odłączaniu się Wielkiej Brytanii Wspólnota przyznała jej ulgę w dopłatach, która ciągle funkcjonuje.

Czas na ruch

Podczas dyskusji o nowym budżecie, który próbuje ograniczyć wydatki w każdej z politycznych dziedzin UE, Francja i inne kraje zajęły mocną pozycję w stosunku do angielskich dopłat… znów. UK jest jednak uparta i żąda utrzymania specjalnych ustaleń, dzięki którym oszczędza 3 miliardy funtów rocznie, i nawet zagroziła zawetowaniem całego budżetu, jeśli wysokość dopłat nie pozostanie niezmieniona. Jak za czasów Thatcher, Wielka Brytania ciągle nie dostaje z powrotem od CAP tyle ile daje, więc Blair nie jest skłonny do ustępstw w sprawie, która jest nie tylko ekonomicznym, ale też ważnym politycznym narzędziem.

Jakkolwiek, sytuacja w której dopłaty zostały oryginalnie ustalone, w ciągu wielu lat uległa zmianie. Anglia ma się znacznie lepiej teraz niż miało to miejsce 20 lat temu: od 1984 piętnaście kolejnych krajów przystąpiło do UE, pośród nich wiele jest biedniejszych niż Anglia, która ma najwyższy dochód w Unii i lokuje się na trzeciej pozycji w kwestii zdolności nabywczych. Dlatego brytyjskie argumenty wydają się być mniej sensowne, i spowodowały że przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso przyłączył się do głosów mówiących o konieczności zlikwidowania ulg.

Powrót nacjonalizmów

Nie tylko Wielka Brytania próbuje bronić swoich interesów i unikać dopłacania. Podczas szczytu europejskich przywódców 16 – 17 czerwca stało się oczywiste, że publiczna opozycja do propozycji konstytucji uczyniła politycznych przywódców silnymi obrońcami narodowych interesów w celu zdobycia zaufania. Francuski prezydent Chirac poddał w wątpliwość propozycję Blair’a zrezygnowania z ulg w zamian za reformę CAP, wiedząc jak reforma mogłaby rozłościć francuskich rolników, którzy obecnie czerpią z systemu duże korzyści. Analogicznie Holandia, gdzie większość głosowała Nee przeciw konstytucji, na podstawie której jej wkład byłby również za wysoki, popiera zmniejszenie dopłat do Unii.

Konstytucja poruszyła więc debatę o przyszłości Unii w zupełnie inaczej niż się spodziewano. Obecnie niezgoda dotyczy sprzecznych interesów różnych gospodarek w obrębie UE; między państwami z ogromnym sektorem rolniczym i tymi, które bazują na handlu. Jak zawsze pieniądze wydają się być tematem, który przyciąga ludzką uwagę. Ludzie chcą je mieć z powrotem.