Madryt z taksówki: kurs światoznawstwa

Artykuł opublikowany 14 sierpnia 2007
Artykuł opublikowany 14 sierpnia 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Zaskakująca relacja z taksówki o poczuciu wspólnoty podczas godzinnej przejażdżki po tętniącej życiem stolicy hiszpańskiej. Do widzenia stereotypom!

Odmówiwszy kilkakrotnie z powodu braku ufności do rygoru dziennikarzy Florencio Diaz Sierra, mieszkaniec Cacereno, 49 letni, w końcu zgadza się na rozmowę ze mną podczas jazdy taksówką po ulicach Madrytu. "Miałeś szczęście" - zagaduje do mnie, gdy wsiadam do taksówki, "bo studiowałem światoznawstwo" - mówi z przekonaniem, ale również z pewną dozą ironii. "Kiedy miałem 14 lat, porzuciłem Caceres, aby rozpocząć pracę w hotelarstwie w Madrycie". Te 10 lat kontaktu z ludźmi nauczyły go wiele o sztuce poznawania świata i kontaktach z innymi. "Jeśli nie potrafisz odpowiednio traktować klienta, nie nadajesz się do tego fachu".

Pierwsze zaskoczenie: taksówka Florencio łamie wszystkie stereotypy o wyglądzie hiszpańskiej taryfy. Przy jego lusterku nie wiszą obrazki świętej dziewicy i wszystkich świętych. Nie ma nawet śladu po szyldzie znanej ekipy piłkarskiej, żadnych zdjęć rodziny. Nie słychać również Radia Ole. W samochodzie Florencio nie czujemy się jak w "Mambo-Taxi", skarykaturowanej przez Almodovara w filmie Kobiety na skraju załamania nerwowego, który cieszył się dużą popularnością w latach 80.

Kim są taksówkarze?

Krążąc między starymi budynkami ulicy Gran Via, Florencio przełamuje kolejny stereotyp: ten mówiący o hiszpańskim taksówkarzu prawicowcu, pesymiście, który twierdzi, że biznes hiszpańskich taryfiarzy przeżywa zastój. Nie brakowałoby mu dowodów, aby pokazać, że tak właśnie jest. W ciągu ostatnich 6 lat cena za benzynę wzrosła o 12%, a wprowadzona ostatnio ustawa dotyczącą "punktów karnych" za przewinienia wywołuje stres wśród wielu jego znajomych. "Odbieranie punktów to niekorzystne rozwiązanie. Powinni raczej zająć się tymi, którzy produkują samochody. 40.000 przypadków śmiertelnych rocznie w Europie to nie jest dopiero kryzys?" Jednak, Florencio, taksówkarz już od 12 lat przyznaje, że obecny prezydent miasta, o konserwatywnych poglądach, zajął się sektorem taksówkarzy i dlatego teraz ta gałąź sług ma dobrą koniunkturę.

Florencio zastanawia się i logicznie wyjaśnia swoje argumenty. Daleko mu do stereotypowego taksówkarza analfabety, docenia się jego zdolności konwersacyjne i poczucie wspólnoty z otaczającym go światem. Dojeżdżając na stację pociągów Atocha wspominamy atak terrorystyczny, który miał miejsce w tym miejscu 3 lata temu i jak był on wykorzystany politycznie przez wiele środków przekazu. "Trzeba czytać wszystko", mówi, "Czytam El Pais, El Mundo, La Razón - obojętnie jaki dziennik bez znaczenia na jego ideologię. Słucham też wszystkich stacji radiowych, la SER (lewicowa stacja radiowa), la COPE (stacja radiowa związana z kościołem i popularna wśród prawicy), aby być dobrze poinformowanym". Próbuję go przekonać o niezależności cafebabel.com, ale przyznaję, że "każdy ciągnie na swoją stronę".

Kobiety prowadzą lepiej niż mężczyźni

Gdy krążymy po Castillanie na wysokości Santiago Bernabeu, Florencio rozprawia się również z mitem taksówkarza macho. Rozumuje w sposób następujący: "Ogólnie rzecz biorąc kobiety prowadzą lepiej niż mężczyźni. Problem tkwi w tym, że wiele z nich boi się i dlatego prowadzą źle. Ale i tak są bardziej rozsądne niż mężczyźni. Dlatego kobiety, które nie boją się, są lepszymi kierowcami niż mężczyźni."

Tego, że ta gałąź usług jest zdominowana przez mężczyzn nikt nie kwestionuje. "Nawet prawicowcy" – dodaje Florencio, który nie zamierza wiązać się z żadną partią. Popiera jednak zdanie prezydenta miasta Madrytu, który krytykuje liberalizm, który opanował Europę i może odbić się i na tej gałęzi usług w Hiszpanii. Obawia się takiego rozwoju wydarzeń. W Hiszpanii funkcjonuje system licencji, które albo się przekazuje, albo sprzedaje, a żaden z taksówkarzy nie może mieć więcej niż trzy taksówki. "Już teraz chcą zwiększyć maksymalną liczbę taksówek do sześciu, ale mobilizujemy się i radzimy pozostać przy obecnym limicie trzech. Jeśli uda im się zliberalizować sektor, to dla wielu będzie to koniec. Wielkie firmy wchłoną mniejsze". Wielu mieszkańców Madrytu złości się, że nie może znaleźć taksówki w sobotę w nocy, czy tez zaraz jak wyjdą z meczu piłkarskiego, ale Florencio uważa, że liberalizacja sektora nie rozwiąże sprawy. "To zwiększy na pewno ilość taksówek, ale zmniejszy nasze dochody".

Sen o ziemniaczanym poletku

Nasza podróż przez Madryt kończy się tam gdzie się rozpoczęła, w Iberice, mitycznym barze, otwartym dzień i noc, gdzie taksówkarze spotykają się, aby wypić filiżankę kawy. To także miejsce spotkań młodzieży, która wychodząc do miasta tu właśnie pije ostatnie piwo, chowając się przed pierwszymi promieniami słońca. O tej porze czuć w powietrzu atmosferę zabawy.

Parada de taxis delante del Bar Iberia de Madrid (Foto, FGA)Podczas naszej przejażdżki po Madrycie poruszyliśmy wiele tematów. Florecio mówi, że chce już zakończyć swoją pracę i odejść na emeryturę jak tylko będzie to możliwe. "Dlatego gram na loterii kiedy tylko mogę", żartuje. "Kiedy przejdę na emeryturę, widzę się w Guadalupe, moim miejscu urodzenia z moim poletkiem ziemniaków, spokojnym życiem. Od czasu do czasu przyjeżdżając do Madrytu, aby trochę się pobawić".