Mai Masri: „3000 Nocy jest uniwersalną historią o sprawiedliwości”

Artykuł opublikowany 14 grudnia 2016
Artykuł opublikowany 14 grudnia 2016

Film 3000 Nocy opowiada historię Layal (w tej roli Maisa Abd Elhadi) – palestyńskiej kobiety, która w latach 80 XX wieku została osadzona w izraelskim więzieniu, gdzie dowiedziała się, że jest w ciąży. Mieliśmy okazję porozmawiać z reżyserką Mai Masri o utrzymywaniu równowagi między faktem i fikcją, o pracy z dziećmi oraz trudnościach przy kręceniu scen w prawdziwym więzieniu.

cafébabelJeszcze do niedawna pracowałaś głównie przy filmach dokumentalnych. 3000 Nocy jest twoim pierwszym dziełem fabularnym –jednak bazuje na prawdziwych wydarzeniach. Co skłoniło cię do nakręcenia czegoś innego?

Mai Masri: Film inspirowany jest historią kobiety, którą poznałam w latach 80, w czasie gdy kręciłam film w rodzinnym mieście Nablus na Zachodnim Brzegu Jordanu. Opowiedziała mi wtedy, jak urodziła dziecko w izraelskim więzieniu. Cała jej historia bardzo mnie poruszyła. W szczególności warunki w jakich przyszło jej żyć, jak wydała na świat dziecko samemu będąc w kajdanach i jak odchowała swoją pociechę za kratkami. Ta opowieść przykleiła się do mnie na lata. Zaczęłam zgłębiać temat i spotykać się z byłymi więźniami, a zwłaszcza z matkami. Ich historie były tak szokujące, że doszłam do wniosku, że muszą zostać opowiedziane. Nie chciałam tylko o tym mówić, ale też odtworzyć najbardziej dramatyczne momenty, i mieć możliwość odstąpić od czystych faktów i pozwolić działać kreatywności. Osobiście uważam to za kontynuację, a nie za zerwanie z poprzednimi filmami. Wiele z moich filmów dokumentalnych jest w pewnym sensie opowiadaniami.

Cafébabel: Layal więc stanowi połączenie historii wszystkich tych kobiet?

Mai Masri: Dla mnie jest kombinacją, połaczeniem różnych osób, włączając w to mnie. Widzę siebie w postaci Layal, może dlatego, że to zwykła kobieta, która musi podejmować trudne decyzje - jak na przykład ta by pomóc nieznajomemu, który wsadził ją za kratki lub decyzje dotyczące macierzyństwa. Wyobrażałam sobie siebie na jej miejscu. Oparłam na tym dużą część filmu.

cafébabel: Tradycyjnie gatunek „kobiety w więzieniu” jest kojarzony z gatunkiem Exploitation. Popularny serial Orange is the New Black", również ma na celu raczej zapewnienie rozrywki, niż zmuszenie do refleksji. Miałaś to na uwadze gdy tworzyłaś 3000 Nocy?

Mai Masri: Nieszczególnie - nakręciłam ten film bardziej dlatego, że dotyczy on Palestyńczyków. Jest to historia, która nigdy wcześniej nie została opowiedziana, a dotyka aktualnych problemów. Więzienie jest tak naprawdę metaforą stanu, w którym znajdują się Palestyńczycy pod okupacją. Nie traktuję tego jako film w stylu „kobiety w więzieniu”. Byłam zainteresowana bardziej ideą dziecka dorastającego za kratkami i to było moją główną motywacją. Jednocześnie jednak kino musi zapewniać rozrywkę!

cafébabelWiele scen przykuwa uwagę z powodu ich stricte kinowego charakteru - a w szczególności scena końcowa, która wygląda jakby była żywcem wyjęta z filmu Skazani na Shawshank. Jak utrzymujesz równowagę między realizmem i dramatem?

Mai Masri: Myślę, że te „magiczne momenty” są atutem filmu, ale jednocześnie bardzo ciężko jest je wprowadzić. Były sceny do których bardzo się przywiązałam chociaż nie zawierają dialogów: na przykład zbliżenie na oko Layal, gdzie całe więzienie odbija się w jej źrenicy. Widać wtedy jednocześnie jej cierpienie i otoczenie. Również powracający timelapse cieni na ścianach więzienia - jest to zabieg estetyczny, ale ma w sobie również ukryte znaczenie. Scena, w której Layal stoi w deszczu była zamierzonym nawiązaniem, ponieważ chciałam oddać hołd pewnemu filmowi. Deszcz odnosi się również do oczyszczenia - film rozpoczyna się i kończy w ten sposób.

cafébabelW filmie można znaleźć dużo odniesień do idei „wolności umysłu” i ludzi, którzy znajdują w tym pocieszenie - nawet tytuł, 3000 Nocy, jest swego rodzaju odniesieniem do Szecherezady i Baśni Tysiąca i Jednej Nocy".

Mai Masri: Szecherezada ma liryczne znaczenie - kobieta używa opowiadań aby przetrwać, natomiast Layal jest silną kobietą, która próbuje przetrwać w więzieniu. Znaczenie również jest bardziej dosłowne - 3000 nocy to czas, który bohaterka spędza w zakładzie karnym (około ośmiu lat).

cafébabelWracając do samego więzienia – sprawia ono wrażenie jakby było kolejną gwiazdą w filmie. Mogłabyś opowiedzieć nieco więcej o kręceniu w więzieniu Zarqa?

Mai Masri: Kiedy rozglądałam się za odpowiednią lokalizacją, odwiedziłam większość więzień w Palestynie, na Zachodnim Brzegu Jordanu. Planowałam kręcić właśnie tam, ale wtedy odkryłam stare wojskowe więzienie w Jordanii. Obecnie funkcjonuje ono jako baza wojskowa. Ponieważ film był częściowo finansowany przez Królewską Komisję Filmową z Jordanii, byli oni w stanie uzyskać pozwolenie na kręcenie tam scen. 

Było to ważne dla aktorów, ponieważ pozwoliło im zapomnieć, ze grają. W pewnym stopniu dla nich też było to traumatyczne przeżycie. Przytłaczające mury i metalowe kraty pomogły jednak stworzyć niezapomniany klimat filmu. Odtwórcy ról byli w stanie dać coś od siebie i potraktowali to poniekąd jako terapię.

cafébabelJak wyglądała praca z dzieckiem w takim otoczeniu?

Mai Masri: To było duże ryzyko - mówi się żeby nigdy nie pracować ze zwierzętami i dziećmi, a ja zrobiłam obie te rzeczy! Jestem jednak już przyzwyczajona do pracy z maluchami z racji tego, że odgrywały one role w moich filmach dokumentalnych. Było ciężko, ale trzeba być cierpliwym i zrozumieć, żeby nie kierować dwulatkiem. Trzeba czekać na właściwy moment i wtedy to uchwycić. Musieliśmy stwarzać warunki, w których dziecko zareaguje w określony sposób - kiedy sie śmieje jest naprawdę szczęśliwe, a kiedy płacze, to naprawdę się boi. Czasami musieliśmy ukrywać kamerę, żeby dziecko nie patrzyło prosto w obiektyw. Było to dla nas ćwiczenie – praca z dziećmi to zupełnie inny poziom, są bardziej spontaniczne i nieprzewidywalne. To wymaga dużo więcej kreatywności.

cafébabel: Wspomniałaś, że widziałaś siebie w postaci Layal. Czy to sprawiło, że myślałaś o swoich własnych przeżyciach jako rodzic?

Mai Masri: Doświadczenie macierzyństwa ukazane w filmie jest czymś, z czym mogę się utożsamić - dlatego też było dla mnie bardzo ważne, aby ukazać moment narodzin. Następnie idea, że wszystkie kobiety w więzieniu zostają matkami dziecka - według mnie ten moment stanowi punkt zwrotny filmu. Niemowlę zmienia wszystko, daje bohaterom nadzieję. Pojawia się więcej humoru, wkraczają bardziej pozytywne aspekty historii. To czyni Layal zupełnie inną osobą, znajduje ona swoją siłę.

cafébabelFilm został wybrany i będzie reprezentował Jordanię jako kandydat do Oskarów oraz Palestynę do nagrody Złotych Globów - jak się z tym czujesz?

Mai Masri: Jestem szczęśliwa – dla wielu Palestyńczyków ten temat jest niezwykle ważny i jestem zadowolona, że film znajduje tak szerokie grono odbiorców na festiwalach na całym świecie. To spełnienie marzeń.

cafébabel: Widownia festiwalowa może różnić się od ogółu społeczeństwa – co chciałabyś, aby publiczność z Francji (i reszty Europy) wyniosła z tego filmu?

Mai Masri: Chcę, aby ludzie mieli nadzieję i lepiej rozumieli procesy zachodzące na świecie. Jednak głównie chciałabym ich zainspirować poprzez historie Palestyńczyków, z którymi rzadko mają styczność, aby odczuli z nimi więź. Palestyna obecnie jest odłożona na bok, pośród innych wydarzeń na świecie.

Nie chodzi jednak tylko o Palestynę; jest to uniwersalna historia o sprawiedliwości w którą może wczuć się każdy, niezależnie od tego gdzie się znajduje.