Mapa tygodnia: koniec gderania, czas na czyny

Artykuł opublikowany 12 lipca 2016
Artykuł opublikowany 12 lipca 2016

Jednego Brexitowi nie można odmówić – nieoczekiwany wynik rozbudził zainteresowanie polityką Unii Europejskiej do poziomu, jakiego nie doświadczyliśmy od lat. To uderzająca różnica w porównaniu z ostatnimi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Przypominamy sytuację z 2014 r.

Europa jest wspaniała, ale jej instytucje polityczne to katastrofa. Wydaje się, że taki obrót przyjęły sprawy na Starym Kontynencie. Referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii wywołało dyskusję na temat obecnego stanu Europy. Nie ulega jednak wątpliwości, że obywatele UE zapomnieli już, jak niewielu z nich dwa lata temu wykazywało szczere zainteresowanie instytucjami, na które teraz tak pomstują.

Przypomnijmy wydarzenia z 2014 roku. Wówczas obywatele UE mieli szansę uczestniczyć w kształtowaniu Europy. Na naszej mapie tygodnia porównujemy wysokość frekwencji wyborczych w poszczególnych krajach podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2014 r.

Anglicy na przykład jeszcze dwa lata temu nie wykazywali szczególnego zainteresowania swoimi europejskimi przedstawicielami. Tylko 35,6% społeczeństwa wówczas wzięło udział w wyborach, podczas gdy w głosowaniu w sprawie Brexitu uczestniczyło ponad 70%, czyli dwa razy więcej.

Ponadto niektóre z krajów członkowskich, które dołączyły do UE w 2004, mają problem z zaakceptowaniem swojej nowej, europejskiej tożsamości. Frekwencja wyborcza w Rumunii wyniosła 13%, a tym samym była najniższa ze wszystkich. Natomiast przykład godny naśladowania stanowią – jak w poprzednich wyborach ‑ Belgia i Luksemburg, gdyż frekwencja przekroczyła tam 85%. Może więc to małe załamanie w Europie wyjdzie nam na dobre.

---

Ten artykuł jest częścią naszej serii Mapa Tygodnia, w której za pomocą map odnosimy się do kluczowych dla Europy wydarzeń i zjawisk.