Mapa tygodnia: różnice płacowe w Unii Europejskiej

Artykuł opublikowany 31 października 2016
Artykuł opublikowany 31 października 2016

Mimo zaciętej walki o parytety, Europejki zarabiają średnio o 16,1% mniej za godzinę pracy niż mężczyźni. I nawet jeśli ta tendencja będzie zanikała, potrzeba 118 lat, by zniwelować różnice płac między płciami.

Nietrudno zrozumieć, że walka o równouprawnienie płci w Europie potrwa jeszcze kilka dekad. Mnóstwo statystyk pokazuje bowiem, że w wielu dziedzinach życia kobiety są w gorszej sytuacji już na starcie. Najbardziej w oczy rzuca się jednak fakt, że kobiety w UE zarabiają średnio o 16,1% mniej niż mężczyźni.

W dużej mierze wynika to z tego, że wiele kobiet pracuje na stanowiskach nie wymagających kwalifikacji, a co za tym idzie – mało zarabia. Jednocześnie większość managerów to mężczyźni. Wedle europejskich przepisów 40%  miejsc w radach nadzorczych  (i tym podobnych organach) powinno przypadać kobietom,  a np. w Hiszpanii zajmują  one jedynie 20% miejsc w zarządach firm, co pokazuje BEX35 (indeks giełdy w Madrycie, obrazujący sytuację w 35 najbardziej rozwiniętych rynkowo przedsiębiorstwach). Jedynym krajem w Unii, który rozwiązał ten problem jest Norwegia, która procentowy wskaźnik parytetów płac zapisała w prawie.

Przygnębiającą klasyfikację krajów, w których są największe różnice płacowe otwiera Estonia (różnica wynosi 28%). Zaraz za nią plasują się Austria (23%), Czechy (22%)  i Niemcy (21,6%). Hiszpania zajmuje siódmą pozycję z prawie 19%. Na przeciwległym biegunie znajdują się Polska (7,7%), Włochy (6,5%), Malta (4,5%) i  Słowenia (3%). W przypadku niektórych krajów wynik może być jednak niemiarodajny przez małą liczbę kobiet na rynku pracy.

Według badań Światowego Forum Ekonomicznego (World Economic Forum) przy tym tempie zmian potrzeba 118 lat, by wyrównać poziom zarobków. Czy to nie jest liczba, która mówi sama za siebie?