Mapa tygodnia: walka z Airbnb

Artykuł opublikowany 27 lipca 2016
Artykuł opublikowany 27 lipca 2016

Nadeszło lato i ochota na wyjazd, ale brakuje niezbędnych zaskórniaków? Dla coraz większej liczby Europejczyków Airbnb jest korzystną alternatywą dla hotelu. Jednak w wielu europejskich metropoliach platforma internetowa służąca do wynajmowania kwater prywatnych staje się zagrożeniem dla lokalnych rynków wynajmu mieszkań.

Paryż, dwie osoby, przyszły weekend – wystarczy jedno kliknięcie myszki i strona internetowa Airbnb znajduje ponad 300 ofert dostępnych w cenie od 35 do 2500 euro za noc. Każdy znajdzie nocleg na własną kieszeń.

We francuskiej stolicy i w Londynie platforma cieszy się ogromną popularnością jako alternatywa dla hoteli. Według wyników badań grupy Inside AirBnB w zeszłym roku w obu miastach udostępniono online ponad 40 000 prywatnych kwater dla podróżujących. Berlin i Kopenhaga zajęły kolejno trzecie i czwarte miejsce. Zostają one jednak daleko w tyle, oferując 25 000 noclegów mniej.

Od początku maja w Berlinie obowiązuje nowa ustawa o wynajmie mieszkań, która zabrania wynajmowania własnego mieszkania jako zakwaterowania wakacyjnego bez specjalnego zezwolenia. Dlaczego? W Berlinie już od paru lat drastycznie rosną czynsze i brakuje mieszkań. Kto nie przestrzega prawa może liczyć się z karą w wysokości 100 tys. euro.

Właściciele paryskich mieszkań mają trochę łatwiej. Nie ma tam bowiem ograniczeń prawnych, choć od początku tego roku politycy próbują ukrócić nadużycia związane z wynajmowaniem mieszkań. Paryżanie od lat walczą z horrendalnie rosnącymi czynszami, które w 2014 r. skłoniły rząd do wprowadzenia górnej granicy czynszu. Aby nie pogarszać sytuacji, mówi się o wprowadzeniu zmian w prawie. Kwatery oferowane na Airbnb byłyby udostępniane nie dłużej niż przez 4 miesiące w ciągu roku. W przeciwnym razie właścicielowi groziłaby kara w wysokości 25 tys. euro. Jeśli mieszkanie byłoby wynajmowane dłużej, musiałoby zostać oficjalnie zarejestrowane jako nocleg turystyczny - tutaj kara mogłaby wynieść nawet 100 tys. euro.

W Londynie rząd postąpił odwrotnie i w 2015 r. roku zalegalizował wszelkie formy podnajmu. Konserwatywny minister budownictwa mieszkaniowego w Wielkiej Brytanii Brandon Lewis wyjaśnił, że zbędne ograniczenia powinny być zniesione, by ożywić gospodarkę, a przede wszystkim, by umożliwić londyńczykom zarobienie pieniędzy poprzez podnajem prywatnych mieszkań. W prawie wszystkich dzielnicach najemcy płacą czynsz w wysokości ponad 585 funtów za miesięczny pobyt. Z czasem okaże się, czy Airbnb jedynie przyczyni się do powstania nowych problemów, czy może również im zaradzi.

---

Ten artykuł jest częścią naszej serii Mapa Tygodnia, w której za pomocą map odnosimy się do kluczowych dla Europy wydarzeń i zjawisk.