Marka Europejska: czy tylko Eurowizja jednoczy Europejczyków?

Artykuł opublikowany 25 czerwca 2010
Artykuł opublikowany 25 czerwca 2010
Dzisiejsza Europa jest starzejącym się i pozbawionym dynamiki kontynentem, który zatracił swoje znaczenie na arenie międzynarodowej, natomiast obecnie skupić się musi na ratowaniu jednego ze swoich najważniejszych elementów – euro… Czy Eurowizja jest w stanie zjednoczyć Europejczyków, innymi słowy osiągnąć coś, czego nie osiągnął jeszcze nikt inny?

Największym problemem, który stoi przed Europą oraz jej mieszkańcami, jest uświadomienie sobie, iż Stary Kontynent jest wspólnotą posiadającą wiele podobieństw, a nie zlepkiem społeczeństw skupionych wyłącznie na własnych interesach. Obecnie ciężko jest stworzyć „markę europejską”, zważywszy na fakt, iż dobro poszczególnych państw stawiane jest przez nie na pierwszym miejscu. Ponadto idea wspólnej Europy kojarzy się wielu przede wszystkim z biurokratyczną administracją UE w Brukseli. Europejska marka jest więc dla obecnych Europejczyków synonimem gwarnego i zatłoczonego posiedzenia w sali plenarnej, pełnego przepłaconych posłów, odłączonych od realnego świata.

Więcej na temat: Czego brak Europie?

Takiemu stereotypowi winny jest sam system, który wielokrotnie naruszając podstawowe reguły zarządzania marką, utwierdzał Europejczyków w tym przekonaniu. Marka może się odzwierciedlać jedynie w stworzonej wokół niej wspólnocie, konkretnych i doprecyzowanych pomysłach, a nie - jak dotychczas - w abstrakcyjnych konstrukcjach prawych oraz głosowaniach nad ustawami będącymi przedmiotem zainteresowania jedynie prawników.

Europa, by móc dobrze funkcjonować, potrzebuje wspólnych reguł, praw i jednolitego zarządzania. Jednak na pierwszym miejscu znaleźć się musi pomysł. Brzmi to może dość naiwnie, jednak jest jedynym rozwiązaniem, które zjednoczyć może ten potężny i skomplikowany twór. Nikt nie kupuje Porsche, by jeździć z punktu A do B. Nikt nie zachwyca się klubem piłki nożnej, jedynie ze względu na możliwość wystawienie 11 osób na stadionie. Zawsze chodzi o coś więcej, o pewną ideę.

Jedne z niewielu elementów, które do tej pory łączyły Europę, to europejski hymn oraz flaga, które wraz z nadejściem Traktatu Lizbońskiego oraz niepowodzeń związanych z utworzeniem Konstytucji Europejskiej zostały oficjalnie zawieszone. Niemiecki socjolog, Ferdinand Tönnies, przed prawie stu laty napisał książkę pod tytułem „Różnica pomiędzy wspólnotą a społeczeństwem”. Społeczeństwo to według autora abstrakcja, sztuczna konstrukcja, spółka będąca wynikiem wielu porozumień. Widać to w jego ojczystym języku, w którym funkcjonuje pojęcie Aktiengesellschaften [od Gesselschaft – ‘społeczeństwo’] - spółka akcyjna, natomiast słowo Aktiengemeinschaften - ‘wspólnoty akcyjne’ nie istnieje. Społeczeństwo to urzędnicy, nowoczesne budynki instytucji państwowych oraz przedsiębiorstwa – jednym słowem formalne struktury stanowiące fundamenty pod budowę organizacji: „Społeczeństwo to abstrakcyjny rozsądek”.

Wspólnota natomiast powstaje dzięki społecznej energii, bliskości, zaufaniu oraz wspólnym zamiłowaniom. Członków wspólnoty scharakteryzować można poprzez ten sam życiowy kontekst, który ma dla nich zbliżone znaczenie. Tylko w ten sposób rozwinąć się może wspólna tożsamość oraz jedność. Prawdziwe więzi istnieją jedynie we wspólnocie, prawdziwa siła przebicia tworzy jedynie tą formę społecznej jedności. Należy pamiętać, iż kłótnie i nieporozumienia to jedne ze stałych elementów wspólnoty. Każdy, kto ma rodzinę oraz przyjaciół, powinien zdawać sobie z tego sprawę.

Dlatego też dobrze funkcjonujące społeczeństwo potrzebuje zespołowego fundamentu. To, jak powstaje wspólnota, zobaczyć można było w trakcie odbywającego Konkursu Piosenki Eurowizji, noszącej wcześniej nazwę Grandprix Eurowizji. Miliony osób w całej Europie świętują wspólnie pewną ideę: konkurs, w którym piosenkarze w większości z krajów europejskich idea wykroczyła obecnie poza granice Europy) ubiegają się o tytuł najlepszego wykonawcy. Tegoroczny gospodarz (Norwegia) nakręcił krótki film, w którym w świetny sposób pokazany został duch europejski: jedność w różnorodności.

Europa tańczy wspólnie, wszędzie inaczej, jednakże w tym samym rytmie. Przy właśnie takich okazjach dostrzec można, iż wszystko, co znamy jest bez wyjątku niepowtarzalne! Tylko to, co jest charakterystyczne, zostaje dostrzeżone oraz zapamiętane. Konstytucja pozostaje jedynie abstrakcyjnym tworem, w przeciwieństwie do wielokulturowego tańca będącego rzeczywistością. Nigdy nie byliśmy tak bardzo zjednoczeni, jak podczas wieczoru, którego odbywała się Eurowizja (choć Niemcy pod koniec dnia mieli największy powód do radości). Pokazano, jak można zbudować marka w kontekście jedności, jak pomimo trwającego konkursu rodzi się poczucie wspólnoty. Nawet zwyciężczyni tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji, Lena Meyer-Landrut, przez moment była jedynie trybikiem ducha czasu w tym potężnym mechanizmie.

Artykuł z: markenradar.com

Zdj.: Lena ©aktivioslo