Mały ale mocny!

Artykuł opublikowany 27 maja 2009
Artykuł opublikowany 27 maja 2009
Sarko i Berlusconi są niscy. Ale przecież nie w każdym kraju to jest wadą. Krótki przewodnik po wyrażeniach używanych w Europie.

Dosyć powszechną jest opinia, że rządzenie idzie w parze że wzrostem. Są oczywiście przykłady, które temu przeczą. Nie szukając daleko Sarkozy i Berlusconi, którzy nie tylko chodzą w butach na podwyższonych koturnach, ale również stają na palcach w obecności fotografów. Ale często niski wzrost jest obiektem żartów. We Francji, mówiąc o kimś złośliwym, dodaje się przymiotnik „mały” („petit teignuex). Żeby było gorzej, o kimś kto kuśtyka mówi się, że jest „przykrótki w łapach” („court sur pattes). Włosi są bardziej poetyccy. Mała osoba, to po prostu „korek do butelki” („un tappo de bottiglia). Sąsiadujący z nimi Hiszpanie mają podobne skojarzenia. Dla tego lubiącego słonce narodu, niskie osoby to „korki od basenu” („tapón de alberca”) . A Niemcy, przyzwyczajeni raczej do deszczu, porównuja niskich do „Knirps, czyli tych słynnych kieszonkowych parasolek.

Ale przecież wzrost to nie wszystko! Niskie osoby często starają się jakoś nadrobić to duże nieudogodnienie. Na Litwie, mówi się raczej że nie wzrost się liczy, ale kopniak („svarbu ne ūgis, o smugi”). Może więc nie jest tak źle mieć kilka centymetrów mniej!

Można być „małym, ale dobrym”, jak mówią Niemcy („Kleine Brotchen backen) lub „małym, ale mocnym” („petit mais costaud), jak dodają Francuzi. Niscy mogą być również dobrymi kochankami dla tych Angielek, które uważają, że to co dobre ma małe opakowanie („good things come in small packages). Polacy także potrafią bronić się przed żartami. Na powtarzające się zaczepki odpowiadają: „gdy rozdawali wzrost, stałem/stałam po inteligencję”. A i owszem!