„Męczennicy” w TR – święta wojna z niezrozumiałym światem

Artykuł opublikowany 14 kwietnia 2015
Artykuł opublikowany 14 kwietnia 2015

W swoim ostatnim spektaklu wystawianym w TR Warszawa Grzegorz Jarzyna sięga po sztukę niemieckiego dramatopisarza Mariusa von Mayenburga zatytułowaną „Męczennicy”. To studium jednostki, która poprzez poszukiwanie w religii odpowiedzi na egzystencjalne pytania, wkracza na grząski grunt fundamentalizmu. 

W Polsce jest to druga odsłona teatralnej interpretacji dzieła niemieckiego reżysera. Pierwszą krajową adaptację zrealizowała w ubiegłym roku Anna Augustynowicz w kooprodukcji teatrów w Szczecinie i Wałbrzychu. Dramat grany był w Niemczech, w Moskwie z sukcesem wystawił go głośny reżyser Kirył Serebrennikow. Wydaje się, że przyczyną popularności jest sam temat podjęty przez autora sztuki, który doskonale wpisuje się w jeden z największych globalnych problemów współczesnej rzeczywistości – zagrożenia terroryzmem, które ma swoje korzenie w religijnym fundamentalizmie.

O dziewczynce, która stała się fanatyczką

„Męczenników” nie można jednak nazwać sztuką o anonimowych szeregach bezwzględnych i odczłowieczonych bojowników wiary (bo czy nie do takich obrazów terroryzmu przyzwyczaiły nas media?). Sztuka Jarzyny to opowieść intymna, próbująca analizować korzenie radykalnych działań. Spektakl portretuję jednostkę, która broni się przed niezrozumiałym światem, sięgając po „miecz” wiary.

Jarzyna, w odniesieniu do oryginału, dokonuje niewielkich, ale znaczących ingerencji, które nie pozostają bez znaczenia dla odbioru  sztuki. W spektaklu nie ma bowiem surowego i zimnego Benjamina (główny bohater dramatu). Jest za to grana przez Justynę Wasilewską Lidka, w której wiara stopniowo dojrzewa i rośnie, przeradzając się w niezdrowy fanatyzm. Zamiana płci nie pozostaje tu bez znaczenia. Lidka nie ma bowiem matki, a wyrozumiały i postępowy ojciec nigdy nie będzie w stanie jej zastąpić. Rolę przewodnika po dorosłym (i zarazem kobiecym) życiu przejmuje Biblia, która według głównej bohaterki zawiera w sobie odpowiedzi na wszystkie pytania. Lidka właśnie własną interpretacją  treści Świętej Księgi ochrania się przed nieznaną i ciemną sferą cielesności, której nie potrafi zrozumieć i zaakceptować. „Protestuję przeciwko bezwstydnemu zmieszaniu płci pod powierzchnią wody, odmawiam udziału w wyuzdanym obnażaniu ciała, to nic innego jak nierząd” – powie i będzie to jej pierwsze podejście do walki o wiarę i próba ekspansji własnych poglądów na otoczenie. „Męczennicy”, to także korowód stereotypowych dychotomii: zbuntowana i zagubiona we własnej seksualności Lidka została w sztuce zestawiona z racjonalną nauczycielką biologii (świetna rola Aleksandry Koniecznej),  poddającą się własnym instynktom w myśl przekonania, „że przecież wszyscy jesteśmy zwierzętami”.

Palące piętno wolności

Bardzo łatwo włożyć zachowania głównej bohaterki w szufladkę młodzieńczego buntu. Bo czemu ma się sprzeciwiać młody człowiek, jeżeli właściwie wszystko mu już wolno? Zdecydowanie więcej możemy zyskać interpretując główną bohaterkę jako reprezentację kruchej kondycji zachodniego społeczeństwa, które otrzymaną wolność przypłaciło stratą poczucia bezpieczeństwa, wzorców i wartości. Jak twierdzi Bauman mówiąc o fundamentalizmie: „ruchy te skrojone są na miarę zmartwień ludzi ponowoczesnych, pozostawionych własnym siłom, skazanych na samodzielność, a uginających się pod ciężarem ryzyka, jakim życie wolne jest najeżone, a już szczególnie na miarę tych, którym nie starczyło siły czy ochoty, aby ten ciężar dźwigać, lub których wbrew ich wysiłkom ciężar przygniótł do ziemi. Religijny fundamentalizm głosi, jak inne religie, niesamowystarczalność człowieka”. Radykalizująca się religijność, daje bezpieczne schronienie tym, którzy nie wiedzą, jak inaczej stawiać temu opór. „Fundamentalizm jest bowiem dzieckiem niestabilności” – twierdzi Roman Pawłowski, scenarzysta spektaklu. Właśnie dlatego interpretacja Biblii przez główna bohaterkę jest wybiórcza i dostosowana do jej aktualnych potrzeb. „Męczennicy" to zatem próba podkreślenia, że fundamentalizm to bardzo wąski punkt widzenia, ślepe poszukiwanie opozycji do zastanego (nie)porządku rzeczy.

Treść „Męczenników", doskonale wpisana zarówno w Polską, jak i światową rzeczywistość, oddana przez świetnie dobranych aktorów, została podkreślona przez surową, zimną scenografię. Jej główną osią są nagrania wideo będące przedłużeniem spektaklu i stanowiące niemałe aktorskie wyzwanie.

Jarzyna doskonale stopniuje napięcie, ochładza intensywność scen i odsłania mechanizm teatralny (scenografia ustawiana przez aktorów, przebierających się w kątach sceny), przypominając nam, że znajdujemy się w świeci fikcji. Ale czy na pewno?

Scenografia to także połączenie nowoczesnej formy wideo z tradycyjnym teatrem cieni, który świetnie akcentuje stereotypowe podziały, jednocześnie wybijając ogólne przesłania na pierwszy plan. Te nieme czarno-białe sceny skupione na gestach podkreślają, że ręka Lidki jest ręką Boga karcącą świeckich cudzołożników, zaś w hierarchii kościoła, mimo nadejścia kobiecego proroka, nigdy nie przestanie panować patriarchalny schemat.

Trailer spektaklu „Męczennicy"

Spektakl Jarzyny to doskonałe wyważenie proporcji, świetna obsada i forma, podkreślająca treść oraz artystyczną interpretację sztuki. „Męczennicy" to również ostrzeżenie przed zagrożeniami, które niesie współczesność, ukazanie sytuacji jednostki, która nie jest w stanie zrozumieć i poradzić sobie z szybkością zmian zachodzących w świecie. To próba analizy mechanizmu i powodów narodzin fundamentalizmu, oraz jego źródeł. Zdecydowanie warto zobaczyć.

Spektakl „Męczennicy" grany jest w warszawskim TR od 14 marca 2015 roku. Sprawdź najbliższe spektakle na stronie teatru.