Media społecznościowe w Stambule: bunt i innowacja

Artykuł opublikowany 6 listopada 2012
Artykuł opublikowany 6 listopada 2012
W Turcji, państwie, które zajmuje siódme miejsce na świecie pod względem ilości i aktywności użytkowników Facebooka, używanie słowa ''blondynka”, jest zabronione w przypadku nazw domen. Jednakże od godziny 12.00 w nocy, Twitter wypełnia się ''sonetami miłości”.
Państwo stoi o krok od zmiany paradygmatu: młodzież pragnąca zmian używa Internetu, by zaproponować nowatorskie idee wyłączonej społeczności. To głos sprzeciwu wobec ograniczonej wolności wypowiedzi.

Zapachy targu rybnego unoszą się nad portem w Karaköy. Kelner skarży się, że nie ma żadnej tureckiej kawiarni, która wykorzystałaby wyjątkowy widok, jaki oferuje Złoty Róg. ''To nic wizjonerskiego”, żartuje Engin Őnder, 20–letni student reklamy. Őnder jest członkiem Institute of Creative Minds (ICM) w Stambule - grupy dwudziestokilkuletnich studentów, tworzących sieć twórczych profesjonalistów. To oni sprawili, że sieci społecznościowe stały się tak popularne pod koniec czerwca. Ów nurt obywatelskiego dziennikarstwa, znany jako ''140 journos’’, transmitował debatę na żywo za pośrednictwem Twittera: #notonuclearenergy vs #yestonuclearenergy - ze słynnej Wieży Galata. Ruch ten pozostawił niezmywalny ślad na ulicach Stambułu, gdzie miały miejsce liczne manifestacje przeciw systemowi prawnemu odnośnie terroryzmu. Sieci społecznościowe stały się wtedy forum publicznej debaty.

Przekraczanie granic

''Rewolucja egipska była próbą zwrócenia uwagi otoczenia, przebudzenia go'', komentuje dziennikarka Ahu Ozyurt, która kierowała debatą. Z wysokości tarasu na poddaszu, niedaleko centralnego placu Taksim, przyglądamy się wielkim nagłówkom: ''kierownik Pałacu Topkapi'', ''dziewczynki zmuszane do zamążpójścia'', ''profesor, który właśnie opuścił więzienie'' , ''premier''. Nie ma śladu kurdyjskich protestów. Dziennikarze tureccy praktykują autocenzurę, aby uniknąć zwolnienia, obłożenia mandatem czy skazania na więzienie. Ozyurt, prowadząca blog na niezależnym portalu Gazeteport, uważa, iż jest to zjawisko charakterystyczne dla pokolenia ograniczonego do dominujących środków przekazu. Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby mieszkańcy i przedsiębiorcy poszli dalej, jeszcze wyraźniej przekroczyli granice - zwłaszcza w Turcji, gdzie 50% z 75 mln mieszkańców nie ukończyło 30. roku życia.

Karaköy. Őnder potrafi znakomicie omijać fale, które rozbijają się o brzeg i ochlapują jego stopy. ”Mamy siłę tworzenia wiadomości o ogromnym znaczeniu dziennikarskim, w sposób bezpośredni. Róbmy to w publicznych obszarach, gdzie głosy są ledwie dosłyszalne, uaktywnijmy dziennikarstwo”, zachęca Engin. Idee tej grupy eksperymentalnej, założonej w 2010 r., są coraz bardziej odległe od tych na uniwersytecie. Őnder, Safa Soydan i Ogulcan Ekiz, rozwijali ICM zamieszczając wpisy na blogu bezpośrednio z konferencji, które dotyczyły Arabskiej Wiosny. W czasie gdy środki komunikacji nie funkcjonowały podczas masakry w Uludere (grudzień 2011 r.), wydarzyło się coś zupełnie przeciwnego, dzięki ogromnemu napływowi wiadomości z Waszyngtonu za pośrednictwem Twittera.

Brakuje jednego z nich-Safy, zdjęcie wykonane przed budynkiem dawnego banku, w którego pomieszczeniach pracowali. Jesteśmy w Beyoglu, dzielnicy, w której od roku zakazane jest spożywanie alkoholu na ulicy

Tendencja do autocenzury dotyczy także sieci społecznościowych. ''W Turcji, media społecznościowe są ukierunkowane na znane osoby, a w następnej kolejności na politykę. Na temat Kurdów nie można publikować wiadomości”, dodaje Ahu, która przypomina, o zakazie informowania na temat masakry w Uludere: punkt zwrotny dla tureckich środków przekazu. ''Odkryliśmy wiadomość na Twitterze o 4.00 rano. Oficjalnego komunikatu nie było aż do 8.00. 34 osoby zginęły. To był najważniejszy moment dla Twittera. Rząd zaczął interesować się sieciami społecznościowymi. Nie sądzę, by miał zamiar je ocenzurować – chociaż w sierpniu 2012 r. pojawiły się pogłoski o możliwym zablokowaniu Twittera i Facebooka w określonych momentach. Ludzie używają Twittera do banalnych rzeczy”.

Położona niedaleko placu Taksim siedziba gazety. Cała fasada wykorzystana do zamieszczania wiadomości

Tworząc wspólnotę

W Cohangir, dzielnicy położonej niedaleko placu Taksim, będącej domem artystów i sław, aktywista Güray Gürsel zauważa wzrost sprzedaży smartfonów w kraju, w którym wzrasta aktywność w sieciach społecznościowych. Znany jako Burus Vilis (jego wymowa w tureckim przypomina aktora Bruce`a Willisa), muzyk ten stał się niejako zjawiskiem społecznym i prezentuje cotygodniowy program radiowy o ostatnich tendencjach: ''happybirthdayspongebob’’, ''bigbanggroup’’ i ''lookafteryourfreedo’’ – ta ostatnia pochodzi z festiwalu One Love. Wydarzenie to odbywa się pod patronatem jedynej marki piwa w kraju - Efes - ale alkohol został po raz pierwszy zabroniony. Jest to jasny i paradoksalny przykład rozdarcia między współczesną Turcją a sieciami społecznościowymi, gdzie młodzi Turcy mogą nieskrępowanie wyrazić swoje zdanie. Vilis pokazuje wagę Twittera w tworzeniu poczucia ''wspólnoty”, podając przykład operacji ratowniczych, jakie miały miejsce podczas trzęsienia ziemi w Van w 2010 roku – wtedy też do sprzedaży trafił iPad.

Dzięki 25 mln tureckich użytkowników, media społecznościowe wciąż się rozwijają. Przykładem jest inicjatywa Zumbary. Ayşegül Güzel, 29 lat, zostawiła swoją pracę doradcy, aby wdrożyć w październiku 2010 r. inicjatywę zainspirowaną ‘’bankami czasu’’ w Barcelonie, gdzie żyła przez pewien okres. Pewne jest, że w Stambule nie ma Silicon Valley - jak w San Francisco ani Silicon Roundabout - jak w Londynie, ale tej nocy 12 osób uczestniczy w akcji NetSquared, znanej dzięki “używaniu systemu sieci społecznościowych do usprawnienia przemiany społecznej”. Wokół licznych pustych filiżanek herbaty na parapecie okna, które wychodzi na Bosfor, Güzel zapewnia, że “bank czasu jest dużo bardziej elastyczny niż ekonomia wymiany, jako że koszt usługi jest ilością czasu, którego bank potrzebuje. Jednakże sądzi, “że brakuje mu aspektu technologicznego”. Na południu Turcji, jej babcia rozumie jej inicjatywę ”strata czasu, zero wysków”, jako adaptację rytuału tureckiego ‘’imejhe’’. 80% inicjatyw, związanych jest z kulturą turecką, ale Güzel przyznaje, że pracując w alternatywnej ekonomii, jej misja może być widziana jako część ruchu hippie.

“Istnieje duży brak zaufania względem wolontariatu społecznego. Jest on postrzegany jako coś rewolucyjnego”, przyznaje Matthias Scheffelneier, Niemiec, który mając 28 lat jest narodowym koordynatorem globalnej sieci przedsiębiorców Ashoka w Turcji. Jego platforma, ChangemakerXchange, pomaga przedsiębiorcom, np. Güzel, używać sieci społecznych i innych narzędzi do rozwiązania problemów, które mogą pojawić się w społeczeństwie.

Ponad 8000 członków skorzystało z 4000 zaoferowanych usług, co odpowiadałoby ponad 500 godzinom pracy

Tak samo jak ruch ''140 journos’’, Őnder i jego grupa spędzili ten rok ''instagramując’’ (czynność właściwa dla zastosowania Instagramu) i opisując na Twitterze wywiady: od upamiętnienia morderstwa Hranta Dinka, aż po toczący się proces przeciwko Oda TV. Pomimo wysiłków i zastraszeń ze strony premiera Recepa Tayyipa Erdoğana, który określił młodzież ze Stambułu''niemoralnymi gniewnymi” (według reportażuAhu Ozyurt), już przygotowują akcję na temat turystyki gastronomicznej. ''Ludzie robią zdjęcia posiłkom z całego świata, ale jedzenie tureckie nie pojawia się nigdy”, zapewnia ten młody uliczny sprzedawca, stojąc przy swoim ulubionym straganie z jedzeniem, gdzie próbujemy ciecierzycy, ryżu i czerwonej fasoli, podanych ze szklanką ayranu (tradycyjnego napoju tureckiego, podobnego do jogurtu).

Przed wojskowym zamachem stanu w latach osiemdziesiątych (była to trzecia próba w krótkiej historii kraju), młodzi Turcy byli przeważnie apolityczni:  Dziś są pokoleniem ponad 100 dziennikarzy i 700 studentów za kratkami – głównie Kurdów; pokoleniem uzbrojonym w inteligentne telefony, elektroniczne tablety i bezgraniczne idee.

Powyższy artykuł jest częścią projektu Orient Express Reporter, dzięki któremu dzienikarze z Bałkanów realizują swoje reportaże w krajach UE  i vice versa. Projekt służy wymianie spostrzeżeń i doświadczeń. Ogromne podziękowania dla Burcu Baykurt i Derya Kaya.

Fot.: w tekście (cc) NS