Media w Iraku

Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Informacje, które docierają do nas z Iraku dostarczają nam zniekształcony obraz rzeczywistości. Rządy oraz wojsko robią, co mogą, stosując manipulacje i ataki na dziennikarzy, abyśmy się nie dowiedzieli, co tak naprawdę się tam dzieje.

Ingerencja w informacje pochodzące z irackiego frontu nie zaczęła się od bombardowania Bagdadu w marcu 2003 roku. Manipulowanie międzynarodową opinią publiczną rozpoczęło się długo przedtem, gdy podniesiono alarm i rozpoczęto wojnę bez odpowiedniej rezolucji ONZ.

Potwierdzone podejrzenia

To, co podejrzewano, okazało się prawdą: iracka broń masowego rażenia nigdy nie istniała. Saddam Hussein nie był w żaden sposób związany z Al- Kaidą. A fabryki, w których miałaby być produkowana broń masowego rażenia, okazały się być, w większości przypadków oborami oraz uprawami grzybów. Nawet indyk, którym prezydent Bush chwalił się podczas Święta Dziękczynienia, okazał się być tandetną plastikową dekoracją.

Jednym z problemów amerykańskich przywódców, którzy chcieliby kontrolować społeczeństwo, jest istnienie społeczeństwa informacyjnego. Ten fenomen sprawia, że coraz trudniej jest wprowadzić w życie twierdzenie Goebbelsa - ministra propagandy za czasów Hitlera - który uważał, że "kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą". Pojawienie się nowych arabskich mediów z ich innym od amerykańskiego spojrzeniem oraz nowych środków komunikacji ułatwiło rozprzestrzenianie się informacji. Po raz pierwszy opinia publiczna mogła wyzwolić się z sieci kłamstw stworzonej przez amerykańskie media i propagandę.

Al- Dżazira otwiera nasze oczy

Arabska stacja telewizyjna, Al- Dżazira, nie tylko pokazała obrazy i informacje ocenzurowane przez amerykańskie media, ale i podkreśliła różnice w przekazywaniu informacji dotyczących działań wojennych. Najbardziej zapadł nam w pamięć amerykański atak na "obóz szkoleniowy terrorystów" w zachodnim Iraku przeprowadzony w maju. Al-Dżazira ujawniła, że była to masakra podczas przyjęcia weselnego, w czasie której zginęły 42 osoby, w tym czternaścioro dzieci poniżej dwunastego roku życia oraz 11 kobiet w różnym wieku. Al-Dżazira stała się źródłem informacji również dla mieszkańców Zachodu, co sprawiło, że znaczenie amerykańskich agencji prasowych, w szczególności CNN- "oficjalnej" stacji telewizyjnej z czasów wojny w Zatoce Perskiej- znacznie spadło.

Pojawienie się nowych źródeł informacji pozwoliło na wyciekanie pewnych wiadomości- takich jak na przykład godne pożałowania nadużycia w bazie Guantanamo oraz w więzieniu Abu Ghraib. Przerażające zdjęcia irackich więźniów torturowanych przez amerykańskich żołnierzy przyczyniły się do pojawienia się wątpliwości dotyczących głównego celu wojny: wyzwolenia Irakijczyków.

Fałszywe informacje

Kolejnym przykładem zamętu sianego przez media jest sprostowanie przez "Newsweeka" swojej własnej historii dotyczącej bluźnierczego potraktowania Koranu w amerykańskiej bazie Guantanamo, które miałoby się wydarzyć w maju. Po zaprzeczeniach Waszyngtonu przeproszono za te podejrzenia, jednak w świecie arabskim ta historia sprowokowała brutalne protesty, szczególnie w Afganistanie, gdzie 16 osób zginęło. Niemniej jednak, potem oskarżenia okazały się być prawdziwe. W zeszłym roku dziennik Daily Mirror został postawiony w tej samej sytuacji, gdy po opublikowaniu zdjęć, które miałyby przedstawiać irackich więźniów torturowanych przez żołnierzy brytyjskich oznajmił, że w rzeczywistości zdjęcia te są fałszywe. Wkrótce po tym oświadczeniu wydawca zrezygnował ze swojego stanowiska.

Nawet iraccy bojownicy o wolność korzystają z siły mediów i najnowocześniejszych technologii, aby siać strach w żołnierzach amerykańskich oraz członkach irackiego rządu tymczasowego. Mimo amerykańskiej cenzury byliśmy świadkami egzekucji zakładników oraz masakrowania zwłok amerykańskich żołnierzy. W tym samym czasie widok trumien żołnierzy walczących Iraku jest cenzurowany.

W ten właśnie sposób, rola mediów w tej odrażającej wojnie jest ogromna. Dlatego też, dziennikarze są głównym celem ataków irackich bojówek. Od początku wojny zamordowano ponad 60 dziennikarzy (głownie Irakijczyków), a 29 porwano.

Nie można już dłużej powtarzać za Sokratesem słów "wiem, że nic nie wiem" i uciekać od problemu wojny w Iraku. Ten matrix - piekielna sieć kłamstw, która, dzięki propagandzie, manipulacjom oraz fanatyzmowi zmienia Wschód i Zachód we wrogów, musi zostać zerwana. Aby tak się stało, potrzebujemy niezależnych dziennikarzy, którzy będą nam przedstawiać prawdę, i którzy będą umieli odróżnić sztucznego indyka od prawdziwego. Walka z międzynarodowym terroryzmem nie powinna zniekształcać rzeczywistości i wyobcowywać społeczeństwa. Należy wyjść z tej nakręcającej się spirali kłamstw. Nie powinniśmy pozwolić mediom stać się bronią masowego rażenia, a sami powinniśmy pozostać ostrożni i krytyczni wobec wszelkich informacji.