"Mężczyźni z Południa nie są bardziej agresywni niż ci z Północy"

Artykuł opublikowany 24 listopada 2006
Artykuł opublikowany 24 listopada 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Co piąta kobieta w Europie jest ofiarą przemocy. Mimo nielicznych oficjalnych statystyk można stwierdzić, że sytuacja przedstawia się identycznie na Północy i Południu.

Finów zaskoczyła wiadomość, że ponad 20% kobiet w ich kraju doświadczyło przemocy ze strony swojego partnera. Badania przeprowadzone w 1997 roku na ponad 7 100 kobietach w wieku 18-74 lat, pierwsze na taką skalę w Europie, odkryły rzeczywistość, której wielu wolałoby nie dostrzegać.

Od 10 lat najlepszego istniejącego ustawodawstwa coraz więcej kobiet ośmiela się mówić głośno o przemocy, mimo że szacuje się, że tylko 10% z nich wnosi sprawę do sądu. Środki przeznaczane na schronienie i ochronę są dalece niewystarczające, tak jak pociąganie do odpowiedzialności agresorów.

Tymczasem, można zaobserwować nową tendencję do łagodzenia problemu klasyfikując go jako "przemoc w rodzinie", zaprzeczając specyficznemu charakterowi przemocy wobec płci przeciwnej. Dla wielu przemoc domowa odnosi się do sfery prywatnej: to, co ma miejsce w czterech ścianach nie powinno nikogo interesować, jest to częścią normalnego życia. Jednak postrzeganie problemu zmienia się. Zmiany legislacyjne przyjęte w połowie lat 90. wspierane przez organizacje kobiet, obecnie zastępowane są przez ogromne publiczne kampanie takie jak akcje Amnesty International.

Przemoc domowa ma inny charakter niż kłótnie, które zdarzają się w związkach. Jest to agresja stała, chroniczna, której eskalacja prowadzi od zniewagi do zabójstwa. Jest ona nie tylko fizyczna czy seksualna, ale także psychologiczna i finansowa. Ma charakter "strukturalny", mówi się o agresji płci. Jest ona tak bardzo rozpowszechniona, ponieważ społeczeństwo wytwarza model mężczyzny, który chce zdominować swoją kobietę, gdzie to mężczyźni wciąż posiadają władzę.

Bez statystyk

Oficjalne statystyki odzwierciedlają działania policji i sędziów, ale nie rzeczywistej liczby aktów agresji. W przypadku przemocy domowej ofiary wahają się czy wezwać służby porządkowe, skargi nie zawsze są rejestrowane a czasami wycofywane w trakcie, często dość długiego, procesu.

Dopiero od połowy lat 90. zaczęto przeprowadzać badania pozwalające na uzyskanie wiarygodnych wskaźników. Zarys sytuacji jest szokujący: w Europie 20 do 25% kobiet, czyli co czwarta, doświadczyło przemocy fizycznej ze strony swojego partnera.

Mit hiszpańskiego macho

Tymczasem mężczyźni z Południa nie są bardziej agresywni niż ci z Północy, z Wielkiej Brytanii czy Francji. Na Starym kontynencie wszędzie pojawiają się podobnie zatrważające statystyki.

W Holandii w 1989 roku 20,8% respondentek deklarowało, że w ciągu swojego życia doświadczyło przemocy fizycznej ze strony (byłego) partnera, w Polsce, w 1996 roku, było to odpowiednio: 18% - 19% sporadycznie i 9% regularnie, w Finlandii w 1997 roku 22% a w1999 roku na Litwie aż 42,4%. Tymczasem "macho" zabija: w 2003 roku w Hiszpanii 92 kobiety zostały zabite przez swoich byłych/obecnych partnerów/mężów, 94 w 2004 r. We Francji sytuacja nie przedstawia się lepiej: 6 zgonów co miesiąc przypisywana jest skutkom przemocy domowej. Na Węgrzech co tydzień umiera kobieta od ciosów swojego partnera.

Innym stwierdzeniem jest, że żadna klasa społeczna, geograficzna czy wiekowa nie chroni przed brutalnością domową. Przemoc rozkłada się równomiernie i w przeciwieństwie do powszechnego przekonania nie jest związana ani z ubóstwem,ani z alkoholem czy narkotykami.

To, co zmienia się w zależności od kraju to łączenie zależności akcji społeczeństwa obywatelskiego i polityki. Jeśli jest przyjęte, że macho jest bardziej agresywny to łączy się to z działalnością hiszpańskich stowarzyszeń działających na rzecz zmiany ustawodawstwa.

Różnorodność reakcji

Różnice w przedsięwziętych środkach i politykach są znane. Trzy kraje: Niemcy, Hiszpania i Szwecja, przyjęły narodowy plan działania przeciwko wszelkim formom przemocy wobec kobiet. Tylko osiem krajów ma narodowy plan działania wobec przemocy: Belgia, Chorwacja, Dania, Łotwa, Holandia, Polska oraz Portugalia. Dziewięć krajów przyznało specjalny budżet na plany działania. Podczas gdy Dania i Szwecja mają liczne ośrodki przyjmujące pobite kobiety niektóre z 25 państw UE nie mają żadnego.

Przemoc wobec kobiet jest główną przeszkodą w równouprawnieniu płci. Unia Europejska wdrożyła tylko jeden program, "Daphné", który finansuje projekty przeciwko przemocy wobec kobiet i dzieci, do obecnej chwili była to domena państw członkowskich. Parlament od dłuższego czasu domaga się roku przeciwko przemocy wobec kobiet i a jego "Drogowskaz do równości" czyni z tej kwestii priorytet. Nadszedł czas na bardziej aktywne reakcje i prawdziwe ustawodawstwo europejskie, które chroniłoby kobiety, sprawiło, że mężczyźni ponoszą odpowiedzialność za swoje działania i karało agresorów.