Miasto, czyli Stambuł: w poszukiwaniu Europy

Artykuł opublikowany 6 stycznia 2011
Artykuł opublikowany 6 stycznia 2011
Dzieje Anatolii (turec. Anadolu) są stare jak Świat. W przeszłości była ziemią Hetytów, Asyryjczyków, Greków i Rzymian, a ostatni przybyli z Azji Środkowej Turcy, zbliżają się dzisiaj małymi krokami ku Unii Europejskiej. Ale czy jej obszar nie stanowił przypadkiem części innej „Unii Europejskiej”, antycznej i dawno już zapomnianej?
Lektura i spacer po Istambule pozwolą nam przyjrzeć się ogromnemu dziedzictwu tej ziemi.

Hałaśliwe bazary, meczety i jedwabne tkaniny przeszyte promieniami słońca to atrakcje, których spodziewa się turysta w Istambule. Ma ochotę zapalić narghilè i wsłuchać się w stare opowiadania sędziwych brodaczy. Ale pierwsze nasze wrażenie jest całkiem inne: Również tutaj ludzie pędzą do pracy, nie brakuje wielkich sklepów, drogich samochodów i tysięcy turystów. Zatem jak można odnaleźć turecki posmak wśród kolejek zwiedzających. Albo inaczej: Jak można odszukać charakter europejski ukryty w tutejszym, osmańskim?

Marynarze, polityka i szare komórki

Imperium rzymskie nie upadło całkowicie w V wieku n.e, ale straciło tylko swoją zachodnią połowę. Pozostała część została nietknięta i w wystarczająco dobrej formie, aby przetrwać jeszcze kolejne 1000 lat, mając w sercu Konstantynopol, najbogatsze i najludniejsze miasto Średniowiecza oraz jedyne na świecie (do dzisiaj) położone na styku dwóch kontynentów: Europy i Azji. Założona wieki temu przez greckich marynarzy, metropolia bizantyjska podtrzymywała kwitnącą tradycję grecko-rzymską, zasiloną młodym duchem: chrześcijaństwem według obrządku ortodoksyjnego.

Skonstruowana w VI n.e za panowania cesarza Justyniana Wilkiego zostałą przekształcona w meczet w XV w. Dziś służy za muzeum

Bizantynolog brytyjski, Judith Herrin, profesor na King’s College London, autorka Bizancjum: Niezwykłe dziedzictwo średniowiecznego imperium reasumuje dla cafebabel.com główne filary Nowego Rzymu, jak również nazywano Cesarstwo Bizantyjskie. „Dążeniem tej dyplomacji było uniknięcie konfliktów zbrojnych; imperium międzynarodowe, kosmopolityczne, wielokulturowe, stosunkowo tolerancyjne dla języków i religii, elita wysoko wykształcona, zajmująca się kopiowaniem i komentowaniem starych dzieł greckich, zachowując je w ten sposób dla współczesnego świata.”

Dzisiaj, zawarta w specjalistycznych książkach cała ta spuścizna jest pokryta warstwami kurzu. Młodzi studiują przede wszystkim historię Turcji osmańskiej, której początek przypada wraz z upadkiem Konstantynopola w 1453 i co więcej, podlegającej politycznej instrumentalizacji: niektórzy konserwatorzy, anonimowi z wyboru, podkreślają, że obecny umiarkowany islamistyczny rząd sprzeciwia się badaniom bizantyjskim, postrzegając w nich wspomnienie dawnej nieprzyjaźni (Bizancjum powstrzymało przez kilka wieków natarcie muzułmańskie na Europę).

JUego polityka umiarkwanego islamizmu, wywołuje spięcia z laicką częścią społeczeństwa

Dziedzictwo przeszłości

Zatem co pozostawiono nam w spadku, poza kopułami wyzywającymi prawa grawitacji, przekształconymi kościołami i mozaikami będącymi zwierciadłem przeszłości?

Wyjątkowa zimna jesień zapadła nad Istambułem, jego mieszkańcy spacerują w grubych swetrach i kurtkach, chodzą częściej do hammamu zrelaksować i pozbyć się toksyn. Oto bezpośrednie dziedzictwo bizantyjskie. Judith Herrin tłumaczy: „Łaźnie publiczne dla mężczyzn i kobiet, które posiadali mieszkańcy Bizancjum, były używane również w celach filantropijnych (np. kąpiel trędowatych). Turcy osmańscy zawdzięczają wiele swoim poprzednikom bizantyjskim, szczególnie instytucje charytatywne jak sierocińce czy domy opieki dla biednych, nawet jeśli część z nich nie przetrwa w dzisiejszej Turcji”.

Kuchnia...

Po kąpieli ochota przychodzi na gorącą, czarną herbatę i posiłek. „Również w kuchni można odnaleźć ciągłość między przeszłością i teraźniejszością” - kontynuuje Herrin. „Nie wiemy dokładnie, jak gotowali Bizantyjczycy, ale wiadomo, że używali w dużych ilościach oliwy z oliwek, cebuli i warzyw, które nadal są podstawą kuchni tureckiej.”

Pita, mięso, ważywa... kolejne bizantyjskie dziedzictwo? Jej szczególiki zyskały popularność w całej Europie; to dzięki Bizancjum na Zachodzie mamy powszechnie znany widelec, nawet jeśli pozostająca pod dużym wpływem część Słowian, odziedziczyła więcej: religię ortodoksyjną, alfabet cyrylicki używany dzisiaj przez Rosjan, Bułgarów i Serbów, zwyczaj koncentrowania władzy we fortecach (ros. kreml) i umiłowanie dla intryg politycznych (na 107 imperatorów bizantyjskich, tylko 34 zmarło śmiercią naturalną, 6 zginęło na wojnie).

Powiększający się krąg

Ciężkie czasy Średniowiecza w Europie Zachodniej, wraz z systemem feudalnym i wyprawami krzyżowymi przekazały nam termin bizantyjski jako synonim zbędnego przepychu, tchórzostwa, spisków podszytymi strachem przed użyciem miecza... Mimo wszystko, to tylko echo starej rywalizacji (a może raczej starej zazdrości): znaczenie Konstantynopola stanowiło punkt odniesienia dla całego świata jako „Miasta”, gdy ktoś poszukiwał sławy, szczęścia czy schronienia, to właśnie tam się udawał, do Miasta, co po starogrecku znaczy eis tin poli, Stambuł.

Być może od dzisiaj za pięć lat Turcja wkroczy do Unii Europejskiej. Negocjacje w tej sprawie są długie i żmudne, opozycja (głównie Francja i Niemcy) nie ustępuje, tak jak i sceptycyzm. Wielu jednak obserwatorów uważa to za nieuniknione. Wydaje się jednak że Unia Europejska i Turcja stopią się jak dwie krople rtęci, aby powielić projekt istniejący już 2000 lat temu, naznaczony dwoma nowymi cechami tzn. bogatym dziedzictwem islamskim i innymi okolicznościami: tym razem, to sąsiedzi proszą o integrację.

Fot. główne: (cc) Collin Key; Haga Sofia: (cc) Christopher Chanc; Erdogan: (cc) World Economic Forum; Kebab (cc) Alex Kehr; wszystkie Flickr