Młode pokolenie z Sarajewa po układzie z Dayton

Artykuł opublikowany 26 lipca 2016
Artykuł opublikowany 26 lipca 2016

Ćwierć wieku lat po rozpadzie Jugosławii młodzi ludzie, którzy żyją w podzielonym Sarajewie, opowiadają o swoich osobistych marzeniach i wspólnej przyszłości.

W latach 80. popularny program telewizyjny Nadrealisti (Surrealiści), którego akcja toczyła się w Sarajewie, zabawiał mieszkańców Jugosławii, wyśmiewając się z rozwijającego się nacjonalizmu. Jeden ze skeczy przedstawiał podział Sarajewa na  część „wschodnią” i „zachodnią”. Po latach ta niewiarygodna i absurdalna wizja stała się rzeczywistością: Sarajewo, dawny symbol jedności, współistnienia i wieloetniczności za czasów Tity, zostało podzielone na dwie części. Szaleństwo wojen bałkańskich podzieliło Bośnię i Hercegowinę, jej mieszkańców i ulice stolicy. Mimo że układ z Dayton, podpisany 1995 r., położył kres konfliktowi, to podzielił Bośnię na dwie jednostki: Republikę Serbską oraz Federację Bośni i Hercegowiny. Ten rozłam kraju jest odzwierciedlony również przez podział: Sarajewo Wschodnie znajduje się w Republice Serbskiej, a Sarajewo jest stolicą Federacji Bośni i Hercegowiny.

Dziś prawdopodobnie nie dostrzeże się różnicy, idąc przez Sarajewo, odwiedzając gwarne kawiarenki, jedząc tradycyjne ćevapčići, wspinając się na zielone wzgórza wokół stolicy lub odwiedzając teren zimowych igrzysk olimpijskich z 1984 roku – z którego mieszkańcy obu części miasta są niezmiernie dumni. Mimo że centralne dzielnice Sarajewa wydają się bardziej ruchliwe i zatłoczone niż ulice Sarajewa Wschodniego, ludzie często przemieszczają się między dwiema częściami miasta, jadąc do pracy czy na zakupy do sklepów, które w ostatnich latach wyrosły zarówno w centrum, jak i na przedmieściach.

Choć pomiędzy Sarajewem a Sarajewem Wschodnim przebiega granica administracyjna, nie ma żadnych wyraźnych podziałów czy barier – jedynie nieco zaniedbane znaki drogowe informują o wejściu do innej „jednostki”. W odróżnieniu od Berlina, który był fizycznie podzielony betonowym murem, podział Sarajewa jest bardziej subtelny i niematerialny – młodzi ludzie z obu części miasta są podzieleni przez inne etniczne systemy edukacyjne oraz odmienne wpływy polityczno-społeczne. W rzeczywistości jednak mają ze sobą wiele wspólnego – zwłaszcza przyszłość.

Ahmed (20) z Sarajewa

Ahmed jest studentem ekonomii i przewodniczącym ONAuBiH, stowarzyszenia prasy młodzieżowej w Bośni i Hercegowinie. Inteligentny, elokwentny i zadowolony ze swojej pracy – wierzy, że młodzi ludzie mogą coś zmienić w dzisiejszej Bośni.

„Chcę być przedsiębiorcą – moim zdaniem to jedyny sposób na dostatnie życie w Bośni. Ale przedsiębiorczość jest piętnowana w naszym społeczeństwie. Nasi rodzice chcą, żebyśmy mieli stabilne zatrudnienie, a nie żebyśmy skakali na głęboką wodę. System edukacji również nam nie sprzyja. Ponadto w naszym kraju jest bardzo wysoka stopa bezrobocia wśród młodzieży – aż 60%, co powoduje drenaż mózgów na ogromną skalę. Od 1995 r. około 150 tys. młodych ludzi opuściło Bośnię i Hercegowinę. Wyjeżdżają na studia lub do pracy i na ogół już nie wracają. To rozczarowujące, gdyż jest tu wiele możliwości i niewykorzystanych zasobów. Młodzi ludzie powinni podjąć ryzyko i spróbować czegoś nowego. Oczywiście wiele rzeczy musi się również zmienić w samym kraju – poczynając od transportu, infrastruktury, gospodarki i konstytucji aż po nasze nastawienie wobec otoczenia. Potrzebujemy wysokiej jakości systemów kształcenia i wszystkich związanych z nimi praw oraz umiejętności praktycznych. Mam nadzieję, że poprzez moje zaangażowanie w media i w gospodarkę, stworzę możliwości dla innych młodych ludzi i dam mojemu społeczeństwu choćby niewielki promyk nadziei”.

Dobrica (20) z Sarajewa Wschodniego

Dobrica niedawno ukończył szkolenie wojskowe. Mimo że zdobył doświadczenie i pracował w sektorze IT, uważa, iż wojsko stwarza większe szanse. Dobrica – ambitny i zdecydowany stworzyć dla siebie lepszą przyszłość – jest szczęśliwy z tego, co dotychczas osiągnął i już wyznacza sobie nowe cele zawodowe i edukacyjne.

„Zanim dołączyłem do programu, miesiącami przygotowywałem się do egzaminów oraz uczestniczyłem w licznych procesach oceny kompetencji i rozmowach kwalifikacyjnych. Szkolenie wojskowe było wymagające – szczególnie trudne były pierwsze dni – ale się opłacało. Tak jak inni młodzi ludzie, ja też chcę wieść normalne życie, cieszyć się zdrowiem i stabilnością. To nieprawda, że młodzi ludzie w Bośni i Hercegowinie są apatyczni i leniwi. Chcemy pracować, ale zdajemy sobie sprawę, że są w naszym społeczeństwie ogromne nierówności, które nas ograniczają. Nie ma tu dużo możliwości, za to szerzy się korupcja, która wpływa negatywnie na nasz zapał i motywację. Młodzi ludzie muszą być wytrwalsi i mieć silną wolę, żeby osiągać swoje cele”.

Adi (24) z Sarajewa

Adi jest na studiach magisterskich z kryminologii. Jest też wolontariuszem w UNICEF-ie oraz lokalnej organizacji pozarządowej NARKO-NE. Spotykamy go w dzielnicy o nazwie Dobrinja – w tej części miasta, która znajduje się na niewidzialnej „granicy” między Sarajewem a Sarajewem Wschodnim. Adi jest przyjazny, szczery do bólu i aktywnie angażuje się w działalność społeczną. Marzy, żeby społeczeństwo dawało równe szanse wszystkim dzieciom i młodym ludziom.

„Gdy zaczynałem studia, chciałem pracować w polityce i prowadzić badania w dziedzinie zapobiegania przestępczości. Ale im jestem starszy, tym bardziej jestem świadomy wyzwań, które stoją przed moim społeczeństwem, takich jak korupcja, nepotyzm i brak przejrzystości w zatrudnieniu w sektorze publicznym. System zawodzi, a młodzi ludzie mają ograniczone możliwości. Wolontariat dał mi całą gamę nowych możliwości. W tym roku chcę podjąć pracę wolontariusza za granicą, żeby nauczyć się czegoś więcej i po powrocie wnieść wkład w rozwój mojej społeczności, moich rówieśników i przyszłych pokoleń. Młodzi ludzie z Bośni i Hercegowiny powinni więcej podróżować, żeby zobaczyć, jak funkcjonuje świat i odkryć, czego brakuje u nas w kwestiach bezpieczeństwa, bogactwa życia, różnorodności, jakości kształcenia i możliwości wyrażania własnej kreatywność. Wierzę w młodych ludzi, którzy tutaj żyją. Mamy potencjał, żeby wprowadzić pozytywne zmiany, ponieważ patrzymy przed siebie, a nie skupiamy się na przeszłości”.

Sonja (21) z Sarajewa Wschodniego

Sonja studiuje prawo w Sarajewie Wschodnim. Sympatyczna, chętnie podróżuje i uczy się od innych kultur, ale jej głównym problemem jest zatrudnienie.

„Ciężko się tu żyje, jeśli się nie ma dobrej pracy. Ubóstwo szerzy się na wielką skalę, jakość służby zdrowia jest niska, praca jest stresująca i co dzień nęka nas wiele życiowych pytań. Wielu ludzi cierpi na zespół stresu pourazowego. Młodzi ludzie również odczuwają skutki wojny, zwłaszcza jeśli rodzice wychowali ich w duchu nacjonalistycznym i uczyli, by nie nawiązywać kontaktów z innymi narodowościami. Postrzegam ludzi jako indywidualne jednostki, a nie członków konkretnej grupy etnicznej. Musimy się nawzajem szanować i razem pracować. Wierzę, że pojedyncze osoby mogą dużo zmienić. Jeśli będziemy się mniej stresować, a zamiast tego zachowamy nadzieję i optymizm, wówczas będziemy mogli coś zdziałać. Największym problemem w naszym kraju są korupcja, niestabilność gospodarcza i bezrobocie. Jednak mimo wszystkich tych problemów widzę swoją przyszłość tutaj, ponieważ kocham ten kraj i jego mieszkańców”.

Hajrudin (20) z Sarajewa

Hajrudin studiuje, by zostać nauczycielem. Dziedzina, którą wybrał, jest jego pasją. Hajrudin prowadzi program edukacji Młodzieżowej Rady Sarajewa.

„Moim celem jest prowadzenie badań dotyczących pokrzywdzonych społeczności, uchodźców i przesiedleńców wewnętrznych, Romów i dzieci najmniej uprzywilejowanych. Planuję uzyskać specjalizację zawodową w Austrii lub w Portugalii, gdzie zdobędę podstawy wiedzy, ponieważ tutaj nie mamy praktycznych programów szkoleń w zakresie edukacji formalnej. Potem wrócę, żeby wykorzystać tutaj zdobyte umiejętności. Chciałbym kontynuować pracę z młodzieżą. W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że młodzi ludzie są bierni, ale to nieprawda. Może ci, którzy zajmują stanowiska urzędowe, nie pracują aż tak dużo, ale członkowie społeczeństwa obywatelskiego i pojedyncze osoby starają się ze wszystkich sił, by poprawić sytuację społeczną. Potrzeba nam więcej pozytywnych historii w mediach. Musimy skupić się na dobrych rzeczach i na tym, by zdobywać lepsze możliwości. W ten sposób zdobędziemy motywację do dalszego działania”.

Jelena (19) z Sarajewa Wschodniego

Jelena przeprowadza się wraz z rodziną do Berlina. Jest pełna energii, dojrzała jak na swój wiek, zdecydowana i chce skorzystać z otwierających się przed nią możliwości.

„Nigdy wcześniej nie myślałam o wyjeździe z kraju, ale okazja pojawiła się we właściwym momencie. Nie będzie łatwo, ale jestem podekscytowana tym, że będę mogła spróbować czegoś nowego. Za granicą zdobędę też lepsze wykształcenie. Kiedy nauczę się niemieckiego, prawdopodobnie będę studiować mikrobiologię lub ekonomię. W Bośni i Hercegowinie możliwości są ograniczone. Chciałabym, żeby ludzie żyjący tutaj mieli dostęp do lepszej edukacji i większą swobodę w rozwijaniu swoich zainteresowań. Nie ma tu ani prawdziwej demokracji, ani praworządności, przez co młodzi ludzie czują się rozczarowani. Mamy ogromny potencjał, ale nie jest on wykorzystywany. Rząd niczego nam nie ułatwia. Młodzi ludzie nie mają doświadczenia zawodowego, co utrudnia im znalezienie pracy. Nawet jeśli są kreatywni, to nie mogą tej kreatywności rozwijać, ponieważ brakuje im środków finansowych”

Zlatan (24) z Sarajewa

Zlatan studiuje psychologię i nauki polityczne. Jego postawa życiowa jest bardzo zen. Rozmawiamy ze Zlatanem o filozofii, studiach i jego pisarskich aspiracjach.

„Dostrzegam braki swojej uczelni, dlatego zawsze podczas studiów starałem się pracować, również jako wolontariusz, aby zdobywać nowe umiejętności. Myśleniu o przyszłości zawsze towarzyszy niepewność, dlatego ludzie wyjeżdżają za granicę. Panuje przekonanie, że nie mamy kontroli nad naszym życiem i otoczeniem. Młodzi ludzie często mają negatywny obraz teraźniejszości, który przejmują od rodziców, i w efekcie idealizują Jugosławię. Rzeczywistość może czasem wydawać się ponura, ale moim zdaniem możliwości są nieskończone. Mam nadzieję, że będę miał wystarczająco dużo czasu, przestrzeni i środków, żeby móc oddać się swoim pasjom – pisaniu, karierze akademickiej i psychologii. Chciałbym, żeby każdy miał tę swobodę. Dla młodych ludzi ważne jest, żeby najpierw odnaleźć siebie, odizolować się od wieści ze świata i od Facebooka, pójść do biblioteki, pozytywnie myśleć i rozmawiać, a później zobaczyć, jak stopniowo zmieniło się ich życie. Powinniśmy spojrzeć na nasze społeczeństwo z szerszej perspektywy, z większą dozą człowieczeństwa i empatii – dopiero wtedy będziemy mogli dostrzec możliwości, które mamy na wyciągnięcie ręki”.

Milan (24) z Sarajewa Wschodniego

Milan studiuje inżynierię mechaniczną. Sprawia wrażenie bardzo bystrego. Był przewodniczącym stowarzyszenia studentów na swoim uniwersytecie w Sarajewie Wschodnim. Fascynuje go Kaukaz, jest też zapalonym fanem piłki nożnej. Niepokoi się o przyszłość.

„Dążę do tego, by wieść normalne życie – skończyć studia, znaleźć pracę i założyć rodzinę. Chciałbym pracować w obszarze inżynierii mechanicznej, ale przemysł jest tutaj słabo rozwinięty, a możliwości ograniczone. W interesującej mnie dziedzinie wiele dzieje się w Niemczech, więc mógłbym znaleźć pracę tam lub pracować dla jednej z międzynarodowych firm, które mają tu swoje oddziały. Młodzi ludzie w Bośni i Hercegowinie myślą przede wszystkim o swoich perspektywach zatrudnienia, ale dotyczy nas też wiele innych spraw: polityka, nacjonalizm, niski standard życia i rosnący dług państwowy. Aby wnieść wkład w społeczeństwo, musimy się kształcić, musimy uczyć się czegoś nowego każdego dnia ‑ nie tylko poprzez formalną edukację, ale również poprzez otwarcie się na inne kraje, kultury, muzykę, sporty i filmy. Wszystkie te rzeczy pozwolą nam poszerzyć horyzonty”.

---

Tekst: Lana Pasic

Zdjęcia: Nemanja Pancic

---

Ponad stereotypami. Ponad nienawiścią. Ponad przeszłością. 25 lat po wybuchu wojny na Bałkanach projekt Balkans & Beyond redakcji Cafébabel Berlin ma na celu pokazać prawdziwe historie, które wiernie oddają życie i sytuację polityczną w Bośni, Macedonii, Chorwacji, Kosowie, Słowenii, Serbii i Czarnogórze. Projekt finansuje Allianz Kulturstiftung oraz niemiecka gałąź stowarzyszenia Babel International. Społeczność Cafébabel udziela wsparcia duchowego.