Modlitwa o deszcz w zadymionej Moskwie

Artykuł opublikowany 17 sierpnia 2010
Artykuł opublikowany 17 sierpnia 2010
Dwa słowa powtarzane są najczęściej tego lata w Moskwie. Dym, który ogarnął miasto w wyniku ponad 500 pożarów lasów i torfowisk, do jakich doszło w ostatnich kilku tygodniach w centralnej Rosji i długo oczekiwany deszcz. Dziś stolica Rosji przypomina scenę z filmu grozy; i tak będzie aż do połowy sierpnia, zapowiadają prognostycy.

Wieżowce z sowieckiej epoki, które mijam po drodze do mojego mieszkania w pobliżu stacji metra Nowoslobodskaja są ledwo widoczne, ciemna masa we mgle. Służba zdrowia doradza ludziom, aby jak najmniej czasu spędzali na zewnątrz, ale dym powoli dostaje się do mieszkań i biur, a nawet do leżącego 80 m pod ziemią metra. Wystraszeni mieszkańcy widzą złowrogi „dym” (дым) w szerszej perspektywie - efektu globalnego ocieplenia, a nawet apokalipsy. Zmarło już 50 ludzi. Cerkiew stwierdziła, że to kara boska za grzechy Rosjan i zaleciła modlitwy o wybaczenie.

Drugie słowo to „deszcz” (дождь). Po prawie dwóch miesiącach spiekoty Moskwianie zaczęli błagać o deszcz, tak jak mieszkańcy północnej Europy proszą o słońce - z lękiem i tęsknotą. To przecież jedyne realne rozwiązanie dla nieznośnego upału i dymu, nie wspominając o tym, że susza zniszczyła uprawy zbóż na obszarze wielkości Portugalii. Deszcz stanowił temat numer jeden na liście najważniejszych tematów na Twitterze pod koniec lipca. Na razie prognozy pogody przewidują, że fala upałów utrzyma się co najmniej do połowy sierpnia. Jest nadzieja, że deszczowa pora, która zwykle zaczyna się w sierpniu powstrzyma tragedię. Jeśli nie, trzeba będzie zaczekać jeszcze kilka miesięcy, kiedy zacznie padać śnieg, a temperatura spadnie do -30 stopni, jak ubiegłej zimy.

Jesteś teraz w Moskwie albo znasz kogoś z Rosji? Zamieść swój komentarz.

Zdj.: Jedynka ©Yulia Smirnova/ Flickr; video ©nocommenttv w euronews/ Youtube