Młodzi Grecy w Paryżu: nie wracamy!

Artykuł opublikowany 2 lutego 2015
Artykuł opublikowany 2 lutego 2015

Zrezygnowani, sceptyczni lub pełni nadziei - 25 stycznia młodzi greccy imigranci w Paryżu z uwagą i powątpiewaniem obserwowali kluczowe dla przyszłości ich kraju wybory. Perspektywa powrotu do Grecji jest dla nich coraz bardziej odległa, nawet jeśli grecka polityka zmieni się diametralnie za rządów radykalnej lewicowej koalicji - Syrizy.

Nazywano ich pokoleniem „700 euro". Kryzys gospodarczy, z którym zmagały się poprzednie rządy: Pasok (centrolewica) oraz Nowa Demokracja (konserwatyści), popchnął ich ku emigracji. W 2010 roku, natychmiast po pierwszych zastrzykach gotówki z Unii Europejskiej i wprowadzeniu towarzyszącej temu polityki oszczędności, młodzi emigranci zdecydowali się na opuszczenie Grecji, licząc na lepszą przyszłość za granicą.

„Umrzeć po drodze”

Według statystyk sytuacja w Grecji rzeczywiście może budzić w jej mieszkańcach chęć ucieczki. Zgodnie z badaniami Europejskiego Urzędu Statystycznego, procent młodych osób (15-29 lat) zagrożonych wykluczeniem społecznym lub biedą wzrósł z 30,9% w 2008 roku do 44,5% w 2012 roku. Z kolei odsetek młodych osób w sytuacji deprywacji materialnej zwiększył się o 101,5%, szybując z 12,8% w 2008 roku aż do 25,8% w roku 2012. 55% osób poniżej 35 roku życia zostało dotkniętych bezrobociem. Od początku kryzysu finansowego Grecję opuściło ponad 200 000 młodych osób.

28-letnia Violetta Foka jest inżynierem chemikiem w Nestlé Europe, firmie zajmującej się przetwórstwem spożywczym. Po ukończeniu studiów w 2010 roku, wyjechała z Grecji do Amiens, a następnie do Paryża. „Dokładnie wtedy, gdy stało się coś genialnego. Wiesz o czym mówię” - ironicznie mówi o przyznaniu Grecji pierwszej transzy zasiłków finansowych. „Tylko trzy osoby z moich studiów magisterskich znalazły pracę - źle płatną pracę” - stwierdza. „We Francji mam możliwość rozwoju w międzynarodowej firmie, podczas gdy w Grecji produkcja w sektorze przetwórstwa spożywczego praktycznie obumarła. Wszystko przez to, że nie ma wystarczającej liczby programów europejskich”.

28-letnia Katerina Metitanidou również zadomowiła się we Francji - pracuje w Paryżu jako stewardessa, a w wolnym czasie udziela się jako członkini grupy nacisku Democracy Reborn. W 2013 roku młoda Greczynka uzyskała tytuł magistra na kierunku Lobbing w Unii Europejskiej w Maastricht, a następnie z Brukseli powróciła do Grecji, z nadzieją na znalezienie tam pracy. Cierpliwości wystarczyło jej jednak tylko na rok. Nawet jeśli francuska biurokracja przypomina jej czasami grecką, Francja zapewnia jej większą gwarancję zatrudnienia oraz zdecydowanie wyższą pensję. „Zarabiam dwa razy tyle, ile bym zarabiała, gdybym została w Grecji” - uściśla.

Kryzys gospodarczy nie tylko rozchwiał wszelki porządek na rynku pracy, lecz również z pełnym impetem uderzył w służbę zdrowia. Według francuskiej organizacji pozarządowej Médecins du monde (Lekarze Świata, red.), także w tym przypadku statystyki są bardzo niepokojące. W 2014 roku 3 miliony osób wciąż nie ma dostępu do opieki zdrowotnej. Potwierdza to 29-letni Panos Achouriotis, artysta mieszkający w Paryżu od 2010 roku. „W Grecji, aby dostać się do lekarza, trzeba czekać co najmniej pół roku. Dla umierających nie ma żadnej taryfy ulgowej” - tłumaczy.

Syriza – krucha nadzieja

Różne świadectwa młodych greckich ekspatriantów, które usłyszeliśmy, przywołują dobrze znany wizerunek Grecji - ten, który ukazuje ją jako kraj naszpikowany zasiłkami i będący ofiarą poważnych zaniedbań w sektorze publicznym. Czy rewolucja polityczna pozwoliłaby położyć kres nieustannym cięciom budżetowym wprowadzanym w kraju przez ostatnie cztery lata? Wydaje się, że w tej sytuacji magiczne zaklęcie brzmi: Syriza. Ponieważ w grudniu greckiemu parlamentowi nie udało się wybrać nowego prezydenta Republiki, zgodnie z konstytucją, 25 stycznia odbyły się wcześniejsze wybory parlamentarne, które wygrała Syriza. Czy tak diametralne zmiany w polityce zachęcą młodych Greków do powrotu na łono ojczyzny?

Nic na to nie wskazuje. Katerina jest zrezygnowana. Jej zdaniem wygrana Syrizy nic nie zmieni. Dziewczyna nie planuje powrotu do Grecji w najbliższym czasie. „Grecja już podpisała cyrograf z Troiką, czyli trzema największymi greckimi wierzycielami (Unia Europejska, Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, red.). Syriza nie wprowadzi zmian z dnia na dzień, to zajmie lata. Najpierw musi zmienić się mentalność Greków” - mówi. „Również grecka konstytucja musi się zmienić, jest w niej zbyt wiele luk” - dodaje po chwili. Katerina nie czuje się w Grecji reprezentowana przez żadną partię. Co jeszcze gorsze, nie widzi już dla siebie miejsca w systemie, w którym „władza należy do elit”.

„Tam nikt mi nie pomoże”

Młodzi Grecy z Paryża są bardzo sceptyczni wobec zmian, które chce wprowadzić Syriza. Polityka lewicowej partii skłonnej zastosować drastyczne metody, takie jak renegocjacja długu publicznego, spotyka się z ich nieufnością. Skłaniają się oni ku stwierdzeniu, iż program polityczny Aléxisa Tsiprasa jest niemożliwy do zrealizowania. Violetta próbuje wierzyć w ten program. Jest pewna, że Syriza mogłaby położyć kres panowaniu „rodzinnych klanów oraz oligarchów, którzy rządzą Grecją od 40 lat”. Jednak młoda inżynier jest kolejną osobą, dla której przyszłość kraju to sprawa w pewien sposób poboczna - ona też nie zamierza na razie wracać.

Również Panos, zajmujący się organizacją wydarzeń kulturalnych, chce zostać w Paryżu. Wyobraża sobie bardzo francuską przyszłość, której poszczególne aspekty zależały będą od sytuacji na rynku pracy w jego branży. „Status osoby pracującej dorywczo przy orgaznizacji wydarzeń kulturalnych nie jest w żaden sposób szanowany w Grecji. Nie mam tam na co liczyć” - zwierza się. Jeśli chodzi o Syrizę, młodego artystę niepokoi możliwe „odradykalizowanie” partii. Wyjaśnia on, że istnieje ryzyko, że ta partia stanie się jak Pasok, ruch socjalistyczny, który poniósł klęskę w wyborach w 2012 roku i zaczął kierowac się ku prawicy. „Poza tym uważam to za smutne, że lewicowa partia nie ma żadnych propozycji dla – przykładowo - homoseksualistów" - mówi Panos. Według niego jedynym sposobem na zaprowadzdenie zmian jest kontynuowanie manifestacji i wywieranie presji. „Dla Unii Europejskiej to okazja, by dostrzec nowe formacje polityczne, takie, jak hiszpańskie Podemos. Alexis Tsipras naprawdę mógłby uosabiać alternatywę dla neoliberalnych polityków. Mimo tego jego zwycięstwo w niedzielnych wyborach nie może wyłącznie wywodzić się z «lewego nawiasu»” - podsumowuje Panos.

25 stycznia 2015 roku Syriza zaczęła pisać nowy rozdział w historii greckiej demokracji. Na czele rządu stanął młody, marksistowski premier. Jednak, by namówić młodych Greków do powrotu z Paryża, potrzeba czegoś więcej niż programu politycznego.