Młodzi i Yerida: Synowie Izraela ruszają w świat

Artykuł opublikowany 18 listopada 2014
Artykuł opublikowany 18 listopada 2014

Są „piękni dwudziestoletni" i postanowili opuścić swoją ojczyznę - Izrael - aby poznać inną rzeczywistość i inne kultury. Tuż po ostatniej eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego, w momencie, kiedy nastroje antysemickie w Unii Europejskiej zdają się wzrastać, Ravé, Tal i D. dzielą się z nami swoimi doświadczeniami z Europy i opowiadają, jak z ich perspektywy wygląda sytuacja Izraela.

Gaza, antysyjonizm i antysemityzm

Wiele miesięcy przed tym, jak izraelskie wojsko przeprowadziło ostatnią ofensywę w Strefie Gazy w ramach operacji „Ochronny Brzeg", Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA) opublikowała raport, zgodnie z którym 66% spośród 6 000 ankietowanych, należących do społeczności żydowskiej, stwierdziło, że antysemityzm stanowi problem w ich kraju zamieszkania. Co więcej 75% uczestników badania uznało, że w ciągu ostatnich pięciu lat nienawiść do Żydów wzrosła. Żaden z naszych rozmówców nie doświadczył bezpośrednio antysemickich ataków, chociaż Tal przypomina sobie, że właściciele jednej z egipskich restauracji w Londynie, dowiedziawszy się, że pochodzi z Izraela, „przestali być bardzo mili i zaczęli się zachowywać w egoistyczny sposób". Ravé przytacza natomiast przypadek Żydów zaatakowanych w metrze w Berlinie.

Odkąd w lipcu bieżącego roku izraelski rząd zdecydował o rozpoczęciu w Strefie Gazy operacji „Ochronny Brzeg", międzynarodowa opinia społeczna uległa podziałowi na zwolenników i przeciwników Izraela. Tej polaryzacji nierzadko towarzyszyło mylenie pojęć antysemityzm i antysyjonizm. Na całym kontynencie odbywały się manifestacje przeciwko interwencji, wskutek której zginęło około dwa tysiące ofiar, a setki palestyńskich domów, szpitali  i szkół w pobliżu granicy z Izraelem i na wybrzeżu Morza Śródziemnego zostały zrównane z ziemią. W Paryżu niektóre z protestów przerodziły się w zamieszki, którym towarzyszyły antysemickie okrzyki. W największych miastach Wielkiej Brytanii organizowano manifestacje przed synagogami, co zdaniem D. nie było najwłaściwszą decyzją. „Uważam, że świątynia to nie miejsce na manifestacje polityczne. Uczestnicy protestowali przeciwko państwu izraelskiemu, tymczasem wystąpili przeciwko Żydom, którzy niekoniecznie popierają politykę Izraela" - stwierdza. Z drugiej strony - jak podkreśla Ravé - wielu ludzi „nie rozumie" sytuacji, w której znajduje się ich kraj. „Gdyby niektórzy Europejczycy spędzili tam trochę czasu i poczuli to na własnej skórze, być może by nas zrozumieli. Polecam wyjechać na rok w okolice granicy ze Strefą Gazy, poznać tamtejszych mieszkańców, ich codzienność, z nieustannie rozlegającym się alarmem, który wzywa do powrotu do domu. Tak wygląda ich «normalne» życie".

Badanie FRA wykazało także, że 59% ankietowanych obwinia media o propagowanie antyżydowskiego przekazu. Zgadza się z tym Ravé, który skarży się, że „Hamas wystrzeliwuje rakiety ze szpitali czy szkół, ale tego w mediach nie zobaczymy. Bardzo łatwo pokazać tych biednych ludzi i to, co robi Izrael, bo owszem - Izrael jest silniejszy od Gazy. Jednak Izrael pomaga również w walce z Hamasem, a nawet pomagamy im w szpitalach polowych". Również Tal zauważa, że „media przedstawiają obraz polityki naszego rządu, ale to nie jest równoznaczne z rzeczywistością czy oczekiwaniami narodu. Ludzie muszą wiedzieć, że Izrael przekazuje do Strefy Gazy żywność i lekarstwa, pomagamy im, leczymy w naszych szpitalach".

Powrót do domu

Pytani o przyszłość, wszyscy zgodnie wyrażają nadzieję, że konflikt między oboma państwami wkrótce się zakończy. „Większość Palestyńczyków i Żydów po prostu marzy o pokoju. Chcemy chodzić do pracy i wracać z niej wieczorem, żeby spędzić czas z dziećmi. Problem tkwi w tym, że po obu stronach mamy też ekstremistów" - wyjaśnia D. „Moim zdaniem państwo izraelskie powinno poprawić warunki życia mieszkańców Strefy Gazy i dołożyć więcej starań, aby osiągnąć pokój. Także Hamas musi jednak uznać państwo izraelskie. Tylko wtedy będzie możliwa rozmowa o granicach Państwa Palentyńskiego i naprawdę mam nadzieję, że pewnego dnia będzie ono istniało". „Jakiekolwiek porozumienie pokojowe zawarte na Bliskim Wschodzie musi zostać uznane przez oba państwa, a my wszyscy musimy stać się tego częścią" - stwierdziła nasza rozmówczyni.

Bohaterowie naszego reportażu urodzili i wychowali się w różnych częściach Izraela. Zapewniają, że -  pomimo tego, iż są świadomi sytuacji w ich ojczyźnie - chcieliby tam wrócić, bo to tam jest ich dom. To tam zostawili coś, co jest ważne nie tylko ze względu na religię. „Nie jestem religijny" - deklaruje Tal. „Obchodzę święta, robię niektóre rzeczy tylko po to, by zachować podstawowe żydowskie tradycje, ale nie ma to nic wspólnego z religią. Chodzi o ochronę kultury, która odróżnia nas od innych" - tłumaczy. Natomiast D. podkreśla, że izraelskie społeczeństwo bardzo się zmieniło. „Dziś być Żydem oznacza coś innego niż jeszcze dwa pokolenia wstecz. Ludzie nie chcą już mieć poczucia, że religia zabrania im jedzenia określonych potraw czy małżeństwa z pewnymi osobami. Chodzi tu raczej o proces i ja sama ciągle próbuję się dowiedzieć, co dla mnie samej oznacza bycie Żydówką".