MTK: trudne narodziny międzynarodowej sprawiedliwości

Artykuł opublikowany 29 maja 2006
Artykuł opublikowany 29 maja 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Międzynarodowy Trybunał Karny, produkt trudnego konsensusu, 27 czerwca przyszłego roku rozpocznie pierwszy proces przeciwko przywódcy wojny w Kongo - Thomas'owi Lubanga. Proces, którego celem jest utwierdzenie swej prawowitości.

20 marca zeszłego roku, Thomas Lubanga, ledwie przeniesiony z Kinszasy, znalazł się na ławie oskarżonych MTK. Został oskarżony przez Luis’a Moreno Ocampo o "przemyt dzieci z Republiki demokratycznej Konga w wozach wojennych", Lubanga jednak się broni mówiąc: "jestem zawodowym politykiem". Konflikt w Kongu przyniósł 60 000 ofiar śmiertelnych i 600 000 przesiedleńców, rozprzestrzenił się w sześciu stanach w regionie Wielkich Jezior. Zeznania wydają się nieprawdziwe, lecz przewodniczący MTK, Kanadyjczyk Philippe Kirsch stwierdza: "Sąd ma zamiar przeprowadzić wszelkie procedury w jak najkrótszym czasie, respektując zarazem zasady". Jego celem jest zakończenie procesu w ciągu osiemnastu miesięcy.

Uśpieni

Pięćdziesiąt lat upłynęło od rezolucji Narodów Zjednoczonych z 9 grudnia 1948 roku, która przewidywała utworzenie Międzynarodowego Trybunału Karnego. Jego wcielenia w życie poprzez ratyfikację Statutu Rzymskiego miało miejsce w lipcu 1998. Jednak nadal MTK napotyka trudności w udowadnianiu swej prawowitości. Krytykuje się go za ambicje uniwersalne oraz za brak środków, a także za proces prowadzony w Hadze, w sprawie zbrodni popełnionych tysiące kilometrów od niej, który nie przyczyni się do złagodzenia cierpień tamtejszych populacji. Z tego samego powodu Trybunał Specjalny dla Sierra-Leone przewiduje zmianę miejsca przesłuchania byłego, liberyjskiego prezydenta Chales'a Taylora, ponieważ sprawiedliwość jest łagodniejsza na odległość.

Jest to pomysł, który podtrzymuje potrzebę międzynarodowej sprawiedliwości oraz odrzuca brak kar za najcięższe zbrodnie, zagrażające społeczności międzynarodowej. Od czasu Procesu Norymberskiego, nie osądza się już państw, lecz jednostkę, przyczyniło się to do upadku mitu o "odpowiedzialności zbiorowej". W ten sposób - podkreśla Antonio Cassese, profesor prawa międzynarodowego na Uniwersytecie we Florencji - unika się podziału na dobrych i złych. W byłej Jugosławii są Serbowie, Chorwaci i Muzułmanie, którzy popełniają zbrodnie. Odpowiedzialność i karalność jednostek pozwala uniknąć nienawiści między różnymi grupami.

Ograniczone kompetencje

Pomimo działań podjętych przez Międzynarodowe Trybunały Wojskowe w Norymberdze i Tokio w latach 1945-46, trzeba było czekać na zakończenie zimnej wojny by podjąć jakiekolwiek dyskusje na ich temat. MTK mogło więc zainspirować się doświadczeniem "trybunałów ad hoc" stworzonych do osądu zbrodni popełnionych w byłej Jugosławii oraz w Ruandzie, które były małymi laboratoriami międzynarodowej sprawiedliwości.

Lecz Trybunał, owoc porozumienia, którego charakter budził nieufność, otrzymał statut bardziej budzący sprzeciw, niż ten swoich poprzedników. Nie może on sądzić zbrodni popełnionych przed 1 sierpniem 2002, czyli datą wejścia w życie jego statutu, a jego rola ogranicza się do roli uzupełniającej wobec państwowych jurysdykcji, podczas gdy "trybunały ad hoc" cieszyły się pierwszeństwem w hierarchii prawnej.

MTK ma prawo sądzić najcięższe pogwałcenia prawa międzynarodowego: zbrodnie przeciwko ludzkości, ludobójstwa i zbrodnie wojenne. Nadal pozostają niejasności dotyczące tych kompetencji. Definicja ludobójstwa - celowe wyniszczenie narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych - wyklucza prześladowania z powodów politycznych lub ideologicznych. Jednak zmiany mogą nastąpić, gdyż w 2009 roku ma nastąpić rewizja Statutu, która być może zwiększy kompetencje MTK o "zbrodnie traktatowe": terroryzm, przemyt środków odurzających i przestępczość międzynarodową.

Optymizm?

MTK odniosło sukces, o którym niewielu słyszało, wobec małych krajów, które przepychały się by ratyfikować Statut: Sierra Leone, Macedonia, Burundi. Obecnie do członków MTK należy sto krajów, czyli prawie połowa światowej populacji. Lecz nieobecni - Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Izrael, Indie... - stanowią dużą przeciwwagę.

MTK posiada kompetencje jedynie wobec zbrodni popełnionych na terytoriach państw przynależnych lub osób pochodzących z tych krajów, pozostaje, więc ograniczony geograficznie. Jest jednak nadzieja: Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych może przyznawać MTK sprawy zewnętrzne, wychodzące poza jego kompetencje. W ten sposób w marcu 2005, pod presją Stanów Zjednoczonych, zostały mu przyznane akta sprawy Darfur, podczas gdy Sudan nie jest członkiem Trybunału.

MTK jest jedynie sprawiedliwością bez policji i wojska, zależną w prowadzeniu swych dochodzeń od dobrych chęci państw członkowskich. W dwóch śledztwach prowadzonych w Demokratycznej Republice Konga i w Ugandzie, współpraca Trybunału z władzami lokalnymi została skrytykowana, ponieważ oceniono ja jako przeciwną zasadzie niepodzielności śledztwa. Według Antoine'a Garapon, sekretarza generalnego Instytutu Nauk Wyższych nad Sprawiedliwością (l'Institut des hautes études sur la justice), MTK będzie musiało "wymyślić produkt syntezy, który jeszcze nie istnieje: pole manewrowe między aplikacją międzynarodowej sprawiedliwości karnej i ustaleniami polityki międzynarodowej, gdyż oba te czynniki są nierozłączne". Sukces MTK nie będzie jedynie miarą procesu przez niego prowadzonego. Poprzez ciągły sprzeciw przeciwko bezkarności, będzie musiał zmusić państwa do respektowania zasad prawa międzynarodowego na własnym terytorium, zanim zostanie ono wcielone w życie w Hadze.