Multikulti on the ground: Warszawa jest nasza i my jesteśmy jej

Artykuł opublikowany 4 lipca 2012
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 4 lipca 2012
Pod takim tytułem odbyła się w piątek 29 czerwca w Warszawie w kawiarni Coco de Oro debata, w której uczestniczyło trzech pochodzących z zagranicy gości, przebywających w Polsce już od kilku lub kilkunastu lat. Spotkanie było częścią projektu Multikulti on the ground, zrealizowanego przez Cafê Babel w dziesięciu miastach Europy, spośród których Warszawa jest ostatnim.
Projekt miał na celu zbadanie różnorodności kulturowej tych miast, ich otwartości na cudzoziemców, ale także ukazanie ich piękna oczami osób z zewnątrz.

Na warszawskiej debacie zgromadzona publiczność słuchała relacji trzech mężczyzn: Polricha Gromnica, Elmi’ego Abdi i Jose Luis’a Villacampa. Pierwszy z nich pochodzi z zachodniej części Niemiec, choć ma polskie korzenie. Przebywa w Polsce od szesnastu lat, pracując w Warszawie jako dziennikarz radiowy. Gdy po raz pierwszy przybył tutaj, miasto wydało mu się koszmarne i brzydkie. Wciąż zaskakuje go w Polsce problem biedy – w Warszawie jest wielu bezdomnych, a obok bogatych domów stoją rudery nawet w ładnych dzielnicach. Jednak, gdy po pięciu latach przebywania w Polsce przedłużono mu kartę pobytu na kolejnych dziesięć lat, Polrich w końcu poczuł się w Warszawie jak u siebie. Uważa on, że to miasto zmienia się wciąż na lepsze, a dużym krokiem do przodu jest współzorganizowanie przez Polskę Euro. Duże znaczenie mają też wydarzenia, przybliżające nam inne kultury. Nasz rozmówca zwrócił uwagę na ogromny potencjał warszawskiej Pragi, który wciąż pozostaje niewykorzystany. Pomimo wad Warszawy, Polrich przyznaje, że Polska w niektórych aspektach funkcjonuje lepiej niż Niemcy – np. w bankowości – w Niemczech przelew trwa o wiele dłużej.

O swoich przeżyciach opowiadał nam także uchodźca z Somalii – Elmi, który przybył do Polski w 1996 roku, uciekając ze swego kraju przed trwającą tam do dziś wojną domową. Elmi, ujrzawszy Warszawę po raz pierwszy, pomyślał, że jest ona najpiękniejszym miastem na świecie. Jednak życie w niej okazało się bardzo trudne – Elmi nie znał języka polskiego, a musiał znaleźć tutaj pracę i mieszkanie. Odkrył wkrótce, że Polacy są narodem dość zamkniętym na obcokrajowców, zwłaszcza na tych o innym kolorze skóry. Tę obserwację potwierdzili także pozostali rozmówcy – Polrich i Jose. „Polska byłaby o wiele piękniejsza, gdyby była otwarta dla cudzoziemców” – mówi Elmi. Polrich przyznaje, że Polakom brakuje doświadczenia różnorodności kulturowej, która na Zachodzie jest powszechna. Dlatego Polacy zwykle reagują alergicznie na przedstawicieli innych narodów i kultur. W Niemczech taki problem występuje we wschodniej części kraju, gdzie jest mniej cudzoziemców. Jednak w miastach niemieckich nikt nie jest już zdziwiony na widok człowieka o innym kolorze skóry. W Warszawie Elmi bezustannie doświadcza zaskoczenia ludzi i ich braku tolerancji. Jest on prezesem Stowarzyszenia Somalijczyków w Polsce, które zarówno ma pomagać rodakom mieszkającym tutaj, jak i upowszechniać wiedzę o uchodźcach, pokazując, że wiele możemy od nich skorzystać i nie powinniśmy ich od razu odrzucać z powodu innego koloru skóry, czy też odmiennej kultury.

Jose przybył do Warszawy dziewięć lat temu. Gdy wysiadł z pociągu na Dworcu Centralnym, jego wrażenie nie było pozytywne – brudno i brzydko. Jednak gdy wyszedł z budynku Dworca i rozejrzał się po mieście, wydało mu się ono całkiem ciekawe. Jose nie znał początkowo języka polskiego, a dodatkowe trudności w zaklimatyzowaniu się w Polsce miał w związku z chłodniejszym niż w Hiszpanii klimatem. Zaczął on czuć się tutaj jak u siebie dopiero, gdy zawiązał bliższe relacje z Warszawiakami. Każdy z naszych rozmówców mówił o przyjaźni z Polakami jako o czymś niezwykłym - tego nauczyli się od nas. Jose twierdzi, że nikt nie dba o swoich przyjaciół tak jak Polacy. Polrich opowiadał nam, że zaskoczyła go solidarność i serdeczność Polaków, gdy na początku swego pobytu w Polsce mieszkał w akademiku. Nawet Elmi przyznaje, że pomimo braku tolerancji ze strony wielu Polaków, doświadczył od strony przyjaciół ogromnej życzliwości i troski i nie chciałby opuszczać Polski właśnie ze względu na nich. Polacy są też postrzegani jak naród o niezwykłym uporze w dążeniu do celu i szczególnej wytrwałości – nie poddają się pomimo licznych upadków.

Cudzoziemcom nie jest w Polsce łatwo się odnaleźć – barierę stanowi nasz brak otwartości dla nich, a także bariera językowa. Nasi rozmówcy nie mieli wyjścia – chcąc pozostać na dłużej w Polsce, musieli nauczyć się płynnie naszego języka. Jednak Polska stanowi kraj atrakcyjny dla gości zza granicy – chętnie przyjeżdżają tu np. na wymiany studenckie, a niektórzy (zwłaszcza zza wschodniej granicy) za chlebem. Nasz kraj pozytywnie zapisał się w pamięci kibiców zza granicy, którzy przyjechali tu podczas Euro 2012. Czy cudzoziemców przyciąga tradycyjna polska gościnność, bogata historia i kultura, coraz rzadsza w Europie katolicka mentalność i szczera pobożność, czy też może oryginalne łączenie tradycji, również tej komunistycznej, z nowoczesnością? Różne mogą być odpowiedzi na te pytania, jednak pewne jest, że powinniśmy pielęgnować to, co cenne w naszej kulturze, nie zapominając, że od gości z innych krajów możemy dużo skorzystać i wiele się nauczyć.

Katarzyna Maria Bies