Muzyka z sieci: nielegalny streaming?

Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2013
"Gdybym tylko mógł, to ściągnąłbym z sieci samochód“, uśmiecha się José (24). Groźby kar za piractwo i nielegalne pobieranie plików nie robią na nim większego wrażenia. Być może jest on szczególnym przypadkiem, a może jednak jego postawa uosabia realia bliskie naszej generacji, dla której muzyka dostępna jest zaledwie po kilku kliknięciach?

Wielu młodych ludzi zetknęło się już ze zjawiskiem nielegalnego pobierania muzyki. ”Kiedyś bałam się, że zostanę przyłapana. Dziś regularnie ściągam całe albumy albo pojedyncze piosenki”, mówi Marion. Przyczyną takiego zachowania dwudziestolatki z Tuluzy są oczywiście finanse. ”Kupowanie płyt i legalne pobieranie plików z Internetu jest znacznie droższe. Biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do muzyki, nie jestem w stanie kupić wszystkiego, na co mam ochotę”. A co z serwisami streamingowymi? Dla Marion to też nie jest rozwiązanie. Jeżeli nie jesteś online, płacisz więcej.

Zupełnie odmiennego zdania jest Susi (21) z Erfurtu, dla której oferta serwisów streamingowych jest korzystna i warta swojej ceny. ”Chcę wspierać artystów! Przed pojawieniem się tego typu serwisów kupowałam płyty albo ściągałam pliki z Internetu. Obecnie jestem bardzo zadowolona z serwisu ”Deezer”. Żadnych reklam, dostęp przez iPhone’a niezależnie od połączenia z internetem – wszystko dostępne w ofercie abonamentowej”. Oczywistym wydaje się więc, że taka muzyka ma swoją wartość.

Także i José przyznaje, że korzysta z legalnych źródeł. Ma to w dużej mierze związek z jego życiem zawodowym: ”Jako DJ, jestem fanem generacji oldschoolowej i prawdziwych, winylowych płyt, a tego nie da się po prostu ściągnąć z Internetu”. Podobnego zdania jest Alex (26) z Madrytu. Ten dziennikarz muzyczny przyznaje, że ciągle otrzymuje oferty promocyjne, które może skopiować na swojego prywatnego iPoda. Właściwie nie kupuje już muzyki. Jak więc w takiej sytuacji zachowuje się przeciętny Kowalski?

Muzyka w sieci – legalna, nie do końca legalna, nielegalna

YouTube, choć nie jest właściwie serwisem streamingowym, umożliwia oglądanie i słuchanie muzyki w trybie online oraz tworzenie indywidualnych playlist, w dodatku zupełnie za darmo”. Marina (27) z Padwy i Renan (22) z Salvadoru da Bahia podkreślają ponadto, iż „jedyną wadą jest to, że stworzone playlisty dostępne są tylko w trybie online i niektóre funkcje blokowane są przez Google”.

Magdalena ze Stuttgartu nie ma zamiaru zastanawiać się nad legalnością swoich działań i korzysta po prostu z darmowego serwisu Spotify. Wszystko to, czego chce słuchać w trybie offline, znajduje w zbiorach muzycznych swoich przyjaciół, kupionych plikach w Internecie albo na swoich prywatnych płytach CD. ”Wprawdzie rejestracja w serwisach streamingowych pozostawia wiele do życzenia i poza tym mnóstwo tytułów nie jest dostępnych w oryginale, jednak, od kiedy GEMA zablokowała w Niemczech znaczną część muzyki na YouTube i Grooveshark, nie mam innego wyjścia”. Od 5 marca 2009 roku, część teledysków umieszczonych na portalu YouTube została zablokowana, co ma związek z toczonym właśnie sporem między przedstawicielem prawnym niemieckich muzyków i artystów a serwisem internetowym. Drastyczna polityka niemieckiego rządu w tym zakresie daje zadawalające rezultaty – coraz więcej osób przekonuje się do legalnych serwisów streamingowych typu Spotify, Deezer czy też Simfy, które są utrzymywane głównie dzięki wpływom z reklam i ofert abonamentowych. Według Marion, gdyby nie tak restrykcyjna polityka, coraz więcej melomanów wybierałoby dalej nielegalną drogę do swoich ulubionych kawałków. „Ja też wcześniej korzystałam z serwisów takich jak YouTube czy Grooveshark, ale bardzo często jakość oferowanej tam muzyki pozostawiała wiele do życzenia. Do tego dochodzi jeszcze jeden problem, a mianowicie brak dostępności w trybie offline i nagłe znikanie materiałów wideo. Mogłoby się też okazać, że jestem wręcz zbrodniarzem”, żartuje Marion.

Streaming dla wyrafinowanych słuchaczy

Rynek serwisów muzycznych oferujących dostęp do muzyki w streamingu, zapoczątkowany przez marki Spotify i Deezer, jest obecnie najszybciej rozwijającą się gałęzią biznesu w Europie. Regularnie wkraczają na ten rynek nowe serwisy, jak chociażby Simfy, Juke Rhapsody czy Rdio. W samych tylko Niemczech szacuje się ich stopę wzrostu na 40 %. Takie tendencje rynkowe niewątpliwe wiążą się z coraz większym stopniem indywidualizacji użytkowników. Wiele osób twierdzi zgodnie, że stacjom radiowym nie udaje się zadowolić miłośników muzyki reprezentujących świadomy typ konsumpcji. ”Nie można współdecydować o tym, czego chciałoby się słuchać – mój gust jest zbyt wyrafinowany, żeby trzy razy w ciągu godziny słuchać Lady Gagi”, dodaje Alex. ”Internet to absolutna konieczność”. Nasza generacja, która wychowywała się w cieniu zalet i wad Internetu, zna jego możliwości. Nielegalne pobieranie plików z sieci to kwestia naszego sumienia. Każdy z nas wie, o czym mowa. Skrajne przypadki łamania praw autorskich wydają się na szczęście pozostawać w mniejszości. Streaming jest dla wielu fantastyczną alternatywą – niezgoda panuje jedynie w kwestii racjonalnej ceny. Wszyscy są natomiast zgodni co do jednego. Renan podsumowuje to jasno: ”Jeżeli naprawdę cenię jakiegoś artystę, to jestem gotowy zapłacić za jego płytę. Chcę się w końcu przyczynić do zwiększenia jego dochodów, tak, aby nigdy nie przestawał tworzyć swojej muzyki”.

W przypadku poglądów podobnych do José, należy liczyć się z karami, które, jak widać poniżej, są zróżnicowane: państwo – ustawa – karalne? – grzywna

Francja – Hadopi – tak – do 1500 euro

Włochy – Legge Urbani – tak – do 2065 euro

Niemcy – Urheberrechtsgesetz – tak – nawet do kilkunastu tysięcy euro

Fot.: główna (cc)lambda_X/Flickr; w tekście: (cc)sidewalk flying/Flickr