Nadzwyczajne posiedzenie NATO: Czy chodzi o PKK?

Artykuł opublikowany 21 sierpnia 2015
Artykuł opublikowany 21 sierpnia 2015

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Turcja zwołuje pilne posiedzenie NATO. Co, po historycznym wyniku ostatnich wyborów, jest celem Erdogana? Chodzi tu o Państwo Islamskie czy zemstę na Kurdach?

27 lipca Turcja zażądała nadzwyczajnego posiedzenia w siedzibie NATO w Brukseli. Artykuł 4. traktatu założycielskiego sojuszu pod przednictwem USA pozwala na zwołanie konsultacji kiedy tylko państwo uważa, że jego „integralność terytorialna, niezależnosć polityczna lub bezpieczeństwo” jest zagrożone. Chodzi o zagrożenie ze strony ISIS, które wciąż zwiększa swoją sferę wpływów. Teroryści zdestabilizowali już południową granicę Turcji, według doniesien mediów zabijając ponad trzydzieści osób i raniąc ponad setkę w Suruç 20 lipca. Rzeź umieściła Turcję w samym środku konfliktu, a tureckie myśliwce w zeszłym tygodniu zaczęły ostrzeliwać wojskowe cele w Syrii.

Od powstania NATO w 1949 roku, odbyły się tylko cztery nadzwyczajne spotkania powołane na mocy Artykułu 4. Ostatnie zostało zwołane przez Polskę w następstwie aneksji Krymu przez Rosję. Jens Stoltenberg, Sekretarz Generalny NATO mówi, że „sojusznicy NATO bacznie śledzą rozwój wydarzeń i są solidarni z Turcją”.

IS: wymówka dla osłabiania PKK? 

Niemniej, Turcja wykorzystała szansę na atak stanowisk Kurdów, ryzykując chybotliwy pokój w kraju. Prezydent Erdogan zapewne myśli, że to odpowiedni moment by osłabić PKK, uznaną za organizację terrorystyczną przez kilka państw i organizacji. Trzeba zaznaczyć, że państwa takie jak Indie, Chiny, Rosja, Szwajcaria czy Egipt nie uznają PKK za terrorystów czy jakąkolwiek inną szkodliwą organizację.

Kurdowie to w Syrii najbardziej efektywna recepta na Państwo Islamskie, jak udowodnili

w Kobane. Po dołączeniu do walk przeciw IS, wyłoniły się wątpliwości, czy PKK powinno zostać uznane za organizację terrorystyczną. Co więcej, od 2014 roku media (głównie te internetowe) zaczęły wspierać akcje PKK i jednocześnie poddawać w wątpliwość ich status jako terrorystów, jako że tracą oni życia w Syrii czy Iraku. Niemniej, premier Turcji, Mevlut Cavusoglu powiedział prasie, że “nie ma różnicy pomiędzy PKK a IS. Nie można uznać PKK za lepsze, tylko dlatego że walczy z Daesh (inna nazwa IS).” Z drugiej strony, podnosi się wiele głosów popierających neutralność PKK, nawet w Unii Europejskiej. POLITICO pisze, że Hadi al-Amiri, lider potężnej irackej organizacji paramilitarnej Shi’a wskazuje na fakt, że Turcja w istocie wspiera IS, niszcząc jego głównego wroga w Iraku – Kurdów. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel upomniała Ergigana, by “dostosował środki do wymagań”. To tak naprawdę bardzo dyplomatyczny sposób, by wymóc na Erdoganie pewną rozwagę nad Kurdami – wrogiem naszych wrogów. Federica Mogherini wezwała ministra spraw zagranicznych Turcji do powrotu do negocjacji z PKK. 

PKK utworzono w 1978 roku. Między 1984 a 2013, uznawano ją za militarnych protestantów przeciwko tureckiemu rządowi, domagających się kulturowych i politycznych praw, jak i samostanowienia dla Kurdów w Turcji, którzy stanowią 10 do 25% populacji kraju.

Kurdowie uzyskali w wyborach miejsca w parlamencie

Na początku czerwca 2015, AKP, turecka partia rządząca straciła większość parlamentarną po 13 latach władzy. Zaskakujacy wynik jest zasługą pro-kurdyjskiego HDP, Partii Demokratycznej, która zgarnęła  13,12% elektoratu, zdobywając 80 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. Dla Erdogana był to poważny wstrząs, oczekiwał on dalszej większości i miał w planach zmianę konstytucji która wprowadziłaby w kraju system prezydencki. Deputowany HDP, Sirri Sureyya Onder powiedział, że “była to wygrana demokracji ponad korupcją polityczną… pokoju nad wojną”.

Wybory dały nadzieję calej społecznosci kurdyjskiej, która niespodziewanie zyskała głos w Zgromadzeniu Narodowym, a zarazem większe szanse na stworzenie nacji Kurdów.

Wnioski

Erdogan w celu stworzenia buforowej strefy bez dżihadystów w Syrii ryzykuje wojnę domową w Turcji. Bardzo dziwnym dla społeczności międzynarodowej wydaje się chęć Turcji do zgładzenia PKK. Teraz, z wrogością unoszącą się w powietrzu, „ziemią niczyją” staje się coraz więcej terytoriów w zachodniej Turcji. Wczoraj (2 sierpnia) dwaj tureccy żołnierze zginęli w ataku samobójczym przeprowadzonym przez Kurdów. Ale od 24 lipca to Turcja przeprowadza naloty na bazy PKK. Po czyjej stronie leży więc wina?

Uważam, że nie możemy bez zastanowienia wskazać Kurdów uznawanych za terrorystów za winnych. Jest to problem, którego korzenie sięgają motywów społecznych i możliwości społecznej akceptacji. Porównać to można do sytuacji pomiedzy Izraelem i Palestyną, jednak w tym przypadku różnice są jeszcze większe.

Syryjska wojna domowa jest w pewien sposób korzystna dla Kurdów, którzy mogą okazać swoją siłę I determincację w walce z IS. Według tureckiego prezydenta, znane przysłowie “wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” nie ma w tym przypadku zastosowania.

Konflikt rozpalił się właśnie na nowo, a zwołanie nadzwyczajengo posiedzenia NATO jest tylko środkiem, który ma usprawiedliwiać czyny których usprawiedliwić się nie da. Ile jeszcze rozlewu krwi? 

Korekta - Sarah Batterton