Najliczniejsza mniejszość Europy

Artykuł opublikowany 20 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 20 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W Europie często przywołuje się Romów kiedy porusza się problem mniejszości narodowych. Według zasady Unii bez granic lud ten krąży pomiędzy wschodem a zachodem, oscyluje pomiędzy integracją a dyskryminacją nie znalazłszy jeszcze swojego miejsca.

„Ludzie drogi”, „Cyganie”. Te upraszczające nazwy nie oddają prawdziwej tożsamości 10 milionów Romów żyjących w Europie. Pochodzący z Indii Północnych, Romowie rozpoczęli imigrację do Europy Wschodniej w XII wieku aby ustanowić dziś najliczniejszą na całym kontynencie europejskim mniejszość. Rozszerzona Unia Europejska nie może dłużej ich ignorować: 2/3 z nich skupia się w Europie środkowej i wschodniej oraz w Rumunii i Bułgarii, krajach pretendujących do przyłączenia się do Unii w 2007 roku.

Jedna nazwa, jeden kraj

Nacechowane negatywnie nazwy nie zniknęły z powszechnego użycia i granice tożsamości Romów zacierają się pod mnogością terminów określających ten naród. Określenie „Cyganie” jest powszechnie używane w Europie, ale słyszy się również „Rumuni” czy „Romowie” i nie zawsze można dostrzec różnice pomiędzy nimi… Ten brak precyzji sprawia, że tłumaczenia są niejasne, zacierają niuanse i tworzą się przesądy czy stereotypy. Tym trudniej jest się w tym połapać, gdy zauważymy, że niekoniecznie wszyscy „ludzie drogi” to Romowie. I odwrotnie niektórzy z nich przejęli osiadły tryb życia. Głównie poszukiwanie środków przetrwania lub chęć rozprzestrzenienia się na inne terytoria powoduje, że pewne grupy wybierają koczowniczy tryb życia. Wreszcie pod nazwą „Romowie” rozumie się mniejszość europejską przybyłą z Indii będącą rezultatem migracji odbywających się ponad osiem wieków temu.

Media regularnie informują o Romach, często piętnowanych i postrzeganych jako obcy wśród populacji europejskich. W Hiszpanii - kraju dającym schronienie największej liczbie Cyganów - w połowie czerwca 2005 roku, wybuchł skandal, który szczególnie odzwierciedla istniejące napięcia. W czasie manifestacji dotyczącej zabójstwa jednego z mieszkańców została splądrowana cygańska dzielnica. W akcie zemsty podpalano szopy, wywracano auta a nawet doszło do rzucania kamieniami w okna w trakcie kolejnych rozruchów. Nienawiść do wspólnoty cygańskiej, tłumiona od tak dawna, ożyła po dziesiątkach lat mieszkania we wspólnym kraju.

W Wielkiej Brytanii „ludzie drogi”, zwani Travellers, wywierają większy wpływ na decyzje polityczne niż Romowie sensu stricte. Kandydaci do wyborów parlamentarnych chcą pozyskać poparcie Cyganów, którzy stanowią istotny czynnik kampanii elektoralnej. A propos nielegalnego osiedlania się: reprezentujący konserwatywne poglądy Michael Haward dał niedawno do zrozumienia, że Karta Praw Człowieka umożliwiała „nomadom” takie bezkarne łamanie prawa. Nawet dzienniki The Sun i Daily mail potwierdziły, że rząd uprzywilejował w ten sposób tę grupę etniczną.

Ostatnie wydarzenie dotyczące Romów w Niemczech, miało miejsce w mieście Ravensburg. Rada Narodowa Cyganów i Romów w Niemczech ogłosiła, że administracja ponosi częściowo odpowiedzialność za akty rasizmu skierowane przeciwko jej obywatelom. Miejscowy prokurator wstrzymał list gończy za pewnym mieszkańcem, który podczas ostatniego marcowego karnawału, umieścił na wozie transparent. Hasło „Zack, zack, Zigeunerpack” (szybko, szybko, brudni Cyganie), nie mogło pozostawić rady obojętną wobec tego wydarzenia.

Na początku kwietnia, podczas spotkania z francuskim dziennikiem Le Monde, Dana Diminesceu, socjolog i autorka dzieła poruszającego temat rumuńskiego ruchu migracyjnego, przypomniała różnicę między imigrantami romskimi i rumuńskimi, co jest często mylone przez opinię publiczną. Według niej, częściej zauważa się Romów przemieszczających się głównie w kierunku Paryża i Lyonu. Kultywują swój koczowniczy tryb życia w połączeniu z przywiązaniem do klanu i rodziny, podczas gdy „Rumunom, charakteryzującym się większą indywidualnością, łatwiej jest się wkomponować w pejzaż europejski”.

W Europie środkowej i wschodniej bardziej znani są Romowie. Są liczniejsi na terytoriach, na które przybyli dwa wieki przed migracją na zachód: pół miliona Romów żyje na Węgrzech, prawie tyle samo na Słowacji, około 250 000 w Republice Czech, podczas gdy w Rumunii i Bułgarii, od 2007 roku państwach członkowskich Unii, żyje około 2-3 milionów Romów.

Zjednoczeni w Europie

Niestety, słowo być nie oznacza jednocześnie być rozpoznawanym. W odpowiedzi na liczne akty dyskryminacji, których są ofiarami w tych regionach, Romowie stanowią grupę docelową polityk integracyjnych. W istocie, prawo określa ich mianem mniejszości uwzględnianej przez obecne i przyszłe państwa członkowskie, o ile w pełni zaangażują się w proces asymilacji. Jednak w pojęciu integracji europejskiej Romowie najlepiej reprezentują „europejskość”. Niezależnie od tego czy prowadzą wędrowny tryb życia czy nie, wolność cenią ponad wszystko, a granice nie stanowią przeszkód w ich podróżach. Mówią o sobie „naród bez terytorium” i „lud europejski”, jednocześnie traktując całą Europę jak swój dom. Opór, z którym się spotykają, wskazuje na przeszkody, którym rozszerzona Unia będzie musiała stawić czoła, aby proces integracji się powiódł.

Być może pewnego dnia, prasa będzie mówiła o Romach jako o obywatelach Europy, a nie, jak obecnie, zaliczała ich obcych narodowości, podkreślając ich pochodzenie na tle danego narodu. Kiedy mediom się to uda, bez wątpienia w końcu będziemy mogli mówić o integracji europejskiej.