Napięta atmosfera podczas szczytu G20

Artykuł opublikowany 3 kwietnia 2009
Artykuł opublikowany 3 kwietnia 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Różnice w opiniach dotyczących programów poprawy koniunktury i regulacji rynków finansowych to przyczyny napięć podczas szczytu G20 w Londynie. Nadal pozostaje niewiadomą, czy szefowie państw przemysłowo rozwiniętych oraz rozwijających się znajdą wspólny język.

©eurotopics

„Kryzys powoduje zwalnianie rządów i zmusza coraz więcej niezadowolonych do wyjścia na ulice” - Gândul, Rumunia

Na temat zaskakująco napiętej atmosfery podczas szczytu G20 w Londynie pisze rumuńska gazeta codzienna Gândul: „Dwa czynniki zawierające wyjątkowo wybuchowy ładunek zaminowały obszar negocjacyjny: różne opinie uczestników, głównie dotyczące reformy międzynarodowego systemu finansowego oraz nagromadzenie złych wiadomości ze światowej gospodarki na temat poważnych politycznych i społecznych konsekwencji tuż przed spotkaniem. Kryzys powoduje zwalnianie rządów i zmusza coraz więcej niezadowolonych do wyjścia na ulice. [...] Te dwa pogarszające jeszcze istniejącą sytuację powody są ze sobą ściśle powiązane. Kryzysu nie da się zakończyć, dopóki nie zwalczy się jego przyczyn, a więc radykalnej różnicy między gospodarką finansową a realną”. 

(02.04.2009)

„I co może zdziałać tak niejednolita grupa w kwestii pierwszej światowej recesji od czasu wojny?” - Les Echos, Francja

Według magazynu ekonomicznego Les Echos szefowie państw mają całkiem inne cele wyznaczone na szczyt G20: „Wszyscy są zgodni, że szczyt G20 musi się udać. [...] Jednak oczywistym jest, że szczyt G20 to nie tylko przedstawiciele państw, ale przede wszystkim dwadzieścia ‘ego’. Barack Obama chciałby lekko wystraszonych Europejczyków zarazić duchem ponownego odrodzenia. Nicolas Sarkozy chce niezwłocznie na nowo wprowadzić porządek w kapitalistycznym domu. Hu Jintao pragnie, by Chiny wreszcie zostały uznane za ważnego gracza na arenie międzynarodowej. Listę może kontynuować Gordon Brown, który próbuje zachować miejsce przy sterze, przedstawiając siebie i Wielką Brytanię jako ratownika gospodarki światowej. Albo Angela Merkel, która jest wyraźnie zatroskana, [...] o to by zaoszczędzić swoim obywatelom koszmaru hiperinflacji. I co może zdziałać tak niejednolita grupa w kwestii pierwszej światowej recesji od czasu wojny?”

(zdj.: Room1834/flickr)

(02.04.2009)

„Międzynarodowy plan działania wyraźnie ukierunkowany na Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię” - The Independent, Wielka Brytania

Liberalna gazeta The Independent uważa, że Francja i Niemcy domagają się anglosaskiej dominacji podczas szczytu G20 w Londynie: „Bardzo późne i publiczne zastrzeżenie liderów dwóch największych gospodarczo państw Europy ukazuje projekt globalnego zarządzania gospodarki w innym świetle. Połączenie nowego i jeszcze niesprawdzonego prezydenta z Białego Domu, Chin o potężnym wzroście gospodarczym, przyjaźniej nastawionej Rosji oraz coraz głośniejszego sojuszu niemiecko-francuskiego zapowiada wyraźne zmiany. Wczoraj Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nagle wydały się nieco mniejsze, Chiny nieco większe, a Europa kontynentalna potęgą, z którą należy się liczyć. Dziś wieczorem jednak zmiana w nowym rozkładzie sił wydaje się iluzją, jeżeli uchwalony zostanie międzynarodowy plan działania wyraźnie ukierunkowany na Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. Jeżeli jednak nie, wtedy możemy spodziewać się całkiem innego rozwoju sytuacji.”

(02.04.2009)

„Niebezpieczeństwo: oświadczenie końcowe charakteryzujące się starannie sformułowanym brakiem oświadczenia” - De Morgen, Belgia

Podczas szczytu G20 dał się wyraźnie zaobserwować nowy front między kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Nicolasem Sarkozy’m z jednej oraz Barackiem Obamą z drugiej strony, uważa gazeta codzienna De Morgen: „Amerykańska wizja, że nieregulowany wolny rynek w efekcie ma więcej zalet niż wad, nadal żyje. Stany Zjednoczone chcą jednak nałożyć moralne ograniczenia na gigantyczne bonusy i inne formy chciwości, ale nie w myśl Sarkozy’ego, który od razu chciał regulacji na skalę światową. [...] Istnieje niebezpieczeństwo, że różnice w opiniach doprowadzą do oświadczenia końcowego charakteryzującego się starannie sformułowanym oświadczeniem, nie zawierającym żadnego konkretnego planu działania. A byłaby szkoda, ponieważ jeszcze przed kilkoma miesiącami, kiedy rozmiar kryzysu nie był jeszcze wyraźny, wielu polityków miało nadzieję, [...] że ten szczyt będzie podstawą nowego systemu z Bretton Woods, zawierającym restrykcyjne regulacje dla rynku finansowego.”

(02.04.2009)

„Groźba Sarkozy’ego jest dziecinna, wręcz nieodpowiedzialna” - Cinco Días, Hiszpania

Hiszpańska gazeta ekonomiczna Cinco Días komentuje groźbę opuszczenia szczytu G20 przez francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, jeżeli nie będzie on zadowolony z wyniku rozmów dotyczących kontroli tzw. „rajów podatkowych”: „Teatralny nacisk kładziony na raje podatkowe jest podwójnie ironiczny. Po pierwsze, ponieważ nie ma nic wspólnego z obecnym kryzysem gospodarczym. A po drugie, ponieważ Francja jest życzliwym obrońcą dwóch najbezpieczniejszych portów finansowych Europy: Andory i Monako. [...] Ponieważ aktualnie jedynie jedna trzecia wyborców popiera Sarkozy’ego, prezydent Francji próbował pokazać swój pompatyczny gest niezadowolenia, który jest dowodem na to, że wiele się jeszcze musi nauczyć, jak zachowywać się na międzynarodowej scenie politycznej. Ale sama groźba jest dziecinna, wręcz nieodpowiedzialna. Najwyższy czas, by francuski prezydent wreszcie dorósł.”

(02.04.2009)