„Negocjacje mogą się zacząć w 2010 roku”

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Iwan Kuleba, ukraiński ambasador w Czechach jest pewien, że Ukraina będzie kontynuować reformy, konieczne do przystąpienia do Unii Europejskiej.

Kuleba zaczął pracować w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w 1992 roku, czyli rok po tym jak Ukraina uniezależniła się od Związku Radzieckiego, tak więc mógł obserwować ten kraj podczas jego przemiany. Po Pomarańczowej Rewolucji wprowadzana jest demokracja, a Ukraina stała się krajem prawa. Czy to oznacza, że niedługo Unia będzie witać kolejny kraj członkowski?

Jak pan ocenia możliwe członkostwo Ukrainy w Unii oraz w jakim czasie mogłoby to się odbyć?

Przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej jest naszym priorytetem. Już poprosiliśmy Unię o status kraju stowarzyszonego. Pomimo to rozumiemy, że z powodu ostatniego powiększenia Unii kolejne będzie raczej trudne. Wiemy również , że powinniśmy wprowadzić europejskie standardy, dlatego też staramy się osiągnąć status kraju posiadającego gospodarkę rynkową i poprosiliśmy Unię Europejską aby poparła nasze członkostwo w Światowej Organizacji Handlu (WTO). Nieoficjalnie kraje Unii mówią, że jeśli uda się nam przeprowadzić reformy polityczne i ekonomiczne, to możemy rozpocząć negocjacje w latach 2010-2020.

Czy są już jakieś konkretne ruchy zbliżające do siebie Ukrainę i Unię?

Na początku tego roku Ukraina podpisała tzw. Action Plan, który będzie ważny przez trzy lata. Implikuje on, że prawo Ukrainy dostosuje się do prawodawstwa unijnego, że będą przestrzegane prawa człowieka, że zostanie utworzona gospodarka rynkowa oraz że rozwój kraju będzie przebiegał na stałym poziomie. Ponadto, Action Plan przewiduje negocjacje na temat stworzenia strefy wolnego handlu pomiędzy Ukrainą a Unią, jednak tylko wtedy, gdy Ukraina przystąpi do Światowej Organizacji Handlu. Do tego, planowane jest uproszczenie procedury wydawania wiz.

Czy jest jakaś nadzieja na zniesienie wiz dla Ukraińców?

Niestety, kraje członkowskie Unii mogą zadecydować same, czy chcą ich zniesienia. Schemat jest następujący: obywatele Unii mogą jechać na Ukrainę bez wizy. Obywatele ukraińscy będą potrzebować wizy, jednak będzie ona darmowa. Obecnie, tak właśnie jest właśnie w przypadku Węgier, Łotwy oraz Polski. Uproszczony model uzyskiwania wiz działa na Słowacji oraz w innych krajach. Chcielibyśmy również wprowadzić podobny model w Czechach, gdzie tylko 66 000 na 200 000 przebywających obywateli Ukrainy ma pozwolenie na pobyt. Nie oznacza to, ze są to nielegalni emigranci. Pomimo to, większość Ukraińców nie przedłużyła sobie wiz. Chcielibyśmy w niedługim czasie dojść do porozumienia z czeskim rządem.

Jak bliższe więzi z Unią Europejską wpłyną na relacje Ukrainy z jej tradycyjnymi partnerami, Rosją oraz Białorusią?

Rosja jest od zawsze naszym sąsiadem, mamy wiele ze sobą wspólnego i nie możemy tak po prostu się „rozstać”. Nasze kontakty handlowe są doskonałe, a w naszym wspólnym interesie jest, aby zyskali na tym obywatele. Po wyborach prezydenckich na Ukrainie, nowy prezydent pojechał z pierwszą oficjalną wizytą właśnie do Rosji. W marcu tego roku prezydent Putin przyjechał na Ukrainę z wizytą, podczas której ustalono, że nie ma takich problemów pomiędzy Ukrainą a Rosją, których nie można by rozwiązać. Białoruś jest dla nas również bardzo ważnym partnerem. Z historycznego punktu widzenia, nasze kontakty ekonomiczno-polityczne są bardzo dobre. Uważamy, że prawdziwi przyjaciele mogą otwarcie mówić o istniejących problemach oraz o potrzebnych reformach demokratycznych.

Które kraje najbardziej wspierają rozwój Ukrainy?

Największe wsparcie uzyskaliśmy od wszystkich krajów Unii Europejskiej oraz od Stanów Zjednoczonych. Ogromnie nam pomogły Niemcy, które podpisały z nami porozumienie i pożyczyły nam 2 miliardy euro na odbudowę naszej infrastruktury. Węgry, Polska, Słowacja oraz Czechy to kraje, które są dla nas ogromnym wsparciem i które „ciągną” nas w kierunku Europy.