NELSON MANDELA: OSTATNI HOŁD

Artykuł opublikowany 10 grudnia 2013
Artykuł opublikowany 10 grudnia 2013

W czwar­tek w Jo­han­nes­bur­gu w wieku 95 lat od­szedł  Nel­son Man­de­la - lau­re­at po­ko­jo­wej na­gro­dy Nobla i pierw­szy czar­no­skó­ry pre­zy­dent Re­pu­bli­ki Po­łu­dnio­wej Afry­ki. Dźwię­ki ża­łob­nych eu­ro­pej­skich hoł­dów od­da­wa­nych Ma­di­bie brzmią jak me­lo­dia po­jed­na­nia, praw czło­wie­ka i wspól­nej przy­szło­ści.

SZWE­CJA: NAJ­WY­BIT­NIEJ­SZA PO­STAĆ DWU­DZIE­STE­GO WIEKU

Po śmier­ci Man­de­li na­le­ży bez­względ­nie kon­ty­nu­ować jego dzie­ło - na­po­mi­na cen­tro-le­wi­co­wy dzien­nik Afton­bla­det: „Po­kło­siem Apar­the­idu był do­głęb­ny roz­łam spo­łe­czeń­stwa, bez­ro­bo­cie, akty prze­mo­cy, ko­rup­cja i brak to­le­ran­cji po­li­tycz­nej. Po­mi­mo tego, że od uwol­nie­nia z ka­tor­gi ostat­nie­go więź­nia z wy­spy Rob­ben mi­nę­ło już dwa­dzie­ścia lat, na­stęp­stwa tam­tych re­pre­sji są nadal obec­ne. Jed­nak dzi­ś Re­pu­bli­ka Środ­ko­wej Afry­ki ko­rzy­sta z bo­gac­twa in­ne­go dzie­dzic­twa – dzie­dzic­twa po­zo­sta­wio­ne­go przez więź­nia po­li­tycz­ne­go, który w mo­men­cie swo­je­go uwol­nie­nia zo­stał wy­bra­ny na pre­zy­den­ta i po­pro­wa­dził pro­ces po­jed­na­nia, sta­jąc się tym samym jedną z naj­bar­dziej sza­no­wa­nych głów pań­stwa na świe­cie. Za­da­niem nas wszyst­kich jest dziś pie­lę­gno­wanie tej spu­ści­zny. Choć Nel­sona Man­de­li nie ma już dziś z nami, za życia zdo­łał on uoso­bić to, co  było naj­zna­mie­nit­sze w dwu­dzie­stym wieku”.

pOL­SKA: man­de­la JAK Wa­łę­sa

Za­słu­gi Man­de­li jako wo­jow­ni­ka o prawa czło­wie­ka i nie­ugię­te­go nisz­czy­cie­la ra­si­stow­skie­go apar­the­idu są nie­oce­nio­ne - pisze por­tal in­for­ma­cyj­nyPo­li­ty­ka.pl, po­rów­nu­jąc by­łe­go pre­zy­den­ta RPA do pol­skie­go lau­re­ata po­ko­jo­wej na­gro­dy Nobla, Lecha Wa­łę­sy: „W ja­kimś stop­niu od­gry­wał rolę po­dob­ną do tej, jaką po­cząt­ko­wo od­gry­wał u nas Lech Wa­łę­sa. Był po­wszech­nie zna­nym w świe­cie sym­bo­lem naj­pierw walki o prawa czło­wie­ka, a potem uda­nej i bez­kr­wa­wej zmia­ny ustro­ju. Nel­son Man­de­la zro­bił dla swego kraju, dla Afry­ki, dla spra­wy praw czło­wie­ka tak dużo, że na­le­ży do tych wiel­kich po­sta­ci XX wieku, dzię­ki któ­rym mo­że­my o tym stu­le­ciu mówić nie tylko jako o wieku lu­do­bój­ców, ale także czem­pio­nów wol­no­ści i so­li­dar­no­ści (...). Nel­son Man­de­la za­pa­mię­ta­ny zo­sta­nie do­brze i na długo".

fRAN­CJA: WCALE NIE TAKI DOBRY  

Wi­ze­ru­nek Man­de­li na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej uległ ra­dy­kal­nej zmia­nie w ciągu tych ostat­nich kil­ku­dzie­się­ciu lat - przy­po­mi­na li­be­ral­ny fran­cu­ski dwu­ty­go­dnik Co­ur­rier In­ter­na­tio­nal: „Dzi­ś cały świat od­da­je hołd jego walce, jed­nak w me­dial­nym wirze za­po­mi­na się, że w 1990 roku, gdy zwol­nie­niono go z wię­zie­nia, świat uznał, że Man­de­la to nie­bez­piecz­ney „ter­ro­ry­sta”. Wia­do­mo jed­nak rów­nież, że Man­de­la po­tra­fił wy­ba­czyć swoim daw­nym prze­śla­dow­com i otwo­rzył swój kraj na tę stro­nę świa­ta, przez którą był wcze­śniej za­po­mnia­ny. Ale to nie jego do­bro­dusz­ność po­zwo­li­ła Re­pu­bli­ce Po­łu­dnio­wej Afry­ki od­ro­dzić się jako de­mo­kra­tycz­na po­tę­ga — to za­wdzię­cza­my jego zmy­sło­wi po­li­tycz­nemu. Man­de­la nie był świę­ty - to upro­ści­ło­by jego walkę, jego po­świę­ce­nia. Ma­di­ba był do­brem do­cze­snym. I wiel­kim czło­wie­kiem”. 

wŁO­CHY: WIDMO od­zy­ska­nia

Klep­to­kra­ci sta­no­wią za­gro­że­nie dla te­sta­men­tu Man­de­li -  płacz­li­wie do­no­si wło­ski li­be­ral­ny dzien­nik go­spo­dar­czy Il Sole 24 Ore: „Man­de­la po­zo­sta­wił po sobie pust­kę mo­ral­ną, która tylko uwy­dat­nia prze­cięt­ność pre­zy­den­tu­ry Ja­co­ba Zumy. Naj­czę­ściej spo­ty­ka­ną osobą w RPA jest dziś jest „ten­der­pre­neur”: urzęd­nik ANC-u (Afry­kań­skie­go Kon­gre­su Na­ro­do­we­go), który za­wie­ra kon­trak­ty i zga­dza się na prze­tar­gi je­dy­nie z człon­ka­mi lub przed­się­bior­ca­mi fi­nan­su­ją­cy­mi dzia­łal­ność Kon­gre­su. Brak roz­róż­nie­nia mię­dzy po­li­ty­ką a in­te­re­sa­mi i funk­cjo­nu­ją­ca w pań­stwie cho­ro­bli­wa forma od­wró­co­ne­go so­cja­li­zmu bar­dziej kształ­tu­ją go­spo­dar­kę niż wy­obra­że­nia wie­lo­kul­tu­ro­we­go „Na­ro­du-tę­czy”. Po­trze­ba wię­cej niż jedno po­ko­le­nie, by ten naród mógł się od­ro­dzić i za­znać speł­nie­nia. Sko­rum­po­wa­ni „ten­der­pre­neurs” i ich men­to­rzy wezmą udział w ce­re­mo­nii po­grze­bo­wej Man­de­li i za­pła­czą kro­ko­dy­li­mi łzami z na­dzie­ją, że nie bę­dzie już ko­lej­ne­go ta­kie­go, jak on”.