Nie ma przyszłości dla designu?

Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2010
Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2010

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Jakie najnowsze trendy we współczesnym designie? Między innymi na to pytanie miał odpowiedzieć 14-sty Pavillon des Artes et du Design, czyli międzynarodowe targi sztuki i designu, które odbyły się w dniach 24-28 marca w Paryżu.
Po wizycie w ogromnym namiocie mającym stanowić przegląd historycznych i współczesnych trendów we wzornictwie artystycznym i przemysłowym, stosownym pytaniem wydawało się: „Czym w ogóle jest design?”.

„Form follows function” - sławne motto, które przyświecało designerom końca XIX w. i pierwszej połowy XX w.

Ogromny namiot stanął w parku Tuileries, niedaleko LuwruChoć istnieją i definicje mówiące, że wszystko, co ma wygląd, ma też design, termin ten powstał na potrzeby produkcji przemysłowej rodzącej się pod koniec XIX w. Rewolucja industrialna i masowy odbiorca wymusiły wynalezienie kompromisu między atelier artysty i fabryką. Ideą jednej z pierwszych i do dzisiaj najbardziej wpływowych szkół designu, Bauhausu, było tworzenie przedmiotów funkcjonalnych, tanich i estetycznych, tak, by ludzie z niższych warstw społecznych również mieli dostęp do piękna, dobra do niedawna luksusowego. Wszystko to z jednym zastrzeżeniem – że estetyka determinowana jest przez funkcjonalną stronę przedmiotu, nie na odwrót (tak, by fotel służył przede wszystkim do siedzenia, a próba przesunięcia go nie była codzienną dawką sportu). To pryncypium wyróżniało design od sztuki. Jak bardzo cienka okazała się ta granica, pokazały paryskie targi.

W 80 standach, które zebrały międzynarodową śmietankę marszandów sztuki i designu, znaleźć można było od starodawnej biżuterii i obrazów po wielkoformatowe popisy możliwości Photoshopa i lampę w kształcie obwodów mózgowych. W ciągu 5 dni organizatorzy spodziewali się ok 45 tysięcy odwiedzających. Wśród stanowisk ze sztuką afrykańską, malarstwem współczesnym, sztuką dekoracyjną XX wieku, kilka standów z designem.

wzornictwo w pełnym (i bogatym) tego słowa znaczeniu

Jeden z pierwszych należał do londyńskiej Carpenters Workshop Gallery. Wzrok przyciągał ciemno-szary stalowy kredens (Buffet Nouvelle Zélande), oddzierający od dominującej na standzie jasnej estetyki. Prosta, surowa konstrukcja. A nawet bardzo surowa – mebel sprawiał wrażenie nie dokończonego. Podłużne, stalowe płyty zbite z jednej strony, wyginały się we wszystkie strony z drugiej. Jakby francuski projektant, Vincent Dubourg, chciał pokazać stadia tworzenia mebla. Ponad kredensem inny jego projekt, utrzymany w podobnej, dekonstrukcyjnej estetyce – metalowa półka, która zdawała się doświadczyć drobnej eksplozji gdzieś pośrodku konstrukcji. Na małej karteczce wielka cena – 14,500 euro (plus VAT...). Czy to jeszcze design czy już sztuka?

- Jest to design, ponieważ każdy z tych przedmiotów jest funkcjonalny – odpowiada Loïc Le Gaillard, odpowiedzialny za paryski stand. Co jeśli mebel funkcjonalny jest jedynie w połowie, jak Nouvelle Zélande? - Nasza galeria poszukuje połączenia mebla z rzeźbą. Nie próbowałbym wyznaczać tu wyraźnej granicy – tłumaczy odpowiedzialny za stand. 

Projektanci Fernando i Humberto Campana zmaterializowali brazylijską radość życiaKilka kroków dalej uwagę przyciąga eksplozja kolorów. W ofercie francuskiej galerii Perimenter fotele z barwnej... gumy. Gumowe paski połączone z filcem zwijane w spirale i przyciśnięte jedna do drugiej tworzą siedzenie i oparcie. Czy stabilne? Trudno powiedzieć, przy każdym eksponacie na straży stoi kartka: „Proszę nie dotykać”. – Fotele są autorstwa brazylijskich designerów, którzy w swym projekcie chcieli zawrzeć radość życia, charakterystyczną dla ich ojczyzny – tłumaczy mi Nicolas Chwat, dyrektor galerii. Czy istnieje estetyka reprezentacyjna dla projektów z Europy? – Nie ma europejskiego designu, wzornictwo różnicuje się w zależności od danego kraju – odpowiada, od czasu do czasu przerywając wypowiedź błagalnym „Please, don’t touch” rzucanym w stronę gości. Czy to stand czy już muzeum? Szuka czy design?

„[...] to naprawdę prosta sprawa. Design to sztuka życia”

Jest tylko jedno ale...- Proszę sobie nie zaprzątać głowy takimi pytaniami, to naprawdę prosta sprawa. Design to sztuka życia – przekonuje Matthieu de Prémont, dyrektor galerii Spectra, która na PAD prezentuje kolekcję mebli ze szkła akrylowego oraz jednocześnie jeden z autorów produktu cieszącego się największym powodzeniem wśród odwiedzających stand, wiszącego regału w kształcie półkuli, Blue Planet. Optycznie regał nie zabiera wiele miejsca (przeźroczysty), jednocześnie dostarczając go wiele w ramach licznych przegródek. Funkcjonalny i estetyczny. Jeden minus – produkowany w 8 limitowanych egzemplarzach, każdy za 14 tys. euro. Od dobra masowego do luksusowego – czy taka będzie trajektoria rozwoju designu w XXI wieku?

Design XXI wieku? Nie ma czegoś takiego. No, może z wyjątkiem Ikei”

- Design XXI wieku? Nie ma czegoś takiego. No, może z wyjątkiem Ikei - oto współczesny design – funkcjonalny, tani i estetyczny - rozwiewa wszelkie wątpliwości Marc-Antoine Patissier, dyrektor HP Le Studio prezentującego na PAD prace włoskich projektantów inspirowanych sztuką japońską. – W prawdziwym designie chodzi o pozbycie się tego, co zbędne, o dotarcie do natury przedmiotu. Wystawione tu meble są „przeprojektowane”, zdawałoby się, że każdy z nich krzyczy: „Patrz na mnie!”, a przecież mieszkanie, w którym wszystko przyciąga uwagę, jest nie do życia. 

A jednak transakcje zawierane na targach nie należą do rzadkości. Kupującym nie przeszkadza ani krzykliwe wzornictwo, ani ceny krzyczące o pomstę do nieba. - Nie mam nic przeciwko przedmiotom, które do niczego nie służą – mówi Patricia, spotkana na jednym ze standów. - Myślę, że na targach mamy do czynienia z designem artystycznym i podoba mi się to połączenie – dodaje. Skąd to zainteresowanie „artystycznym designem”?

Klasyka z klasą; wczesne lata 50.- Kiedyś mieszkania zdobiły rzeźby. Dziś już się ich nie kupuje, są to produkty dla instytucji – muzeów, firm. Zamiast tego ludzie chcą mieć teraz oryginalne meble – tłumaczy Andrew Duncanson z Modernity, galerii prezentującej design skandynawski. W małym boksie wielkie nazwiska: Gio Ponti, Gerrit Rietveld, Verner Panton... czyste formy, proste połączenia materiałów, fotele, które służą do siedzenia... wszystko z lat 30. i 50., 60. Miejmy nadzieję, że ojcowie designu mają w swych grobach wystarczająco miejsca, bo zapewne od paru dobrych lat kręcą się w nich w kółko.

zdj.: © PAD