(Nie) Równowaga sił?

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Chiny, dzięki szybkiemu wzrostowi gospodarczemu oraz ciągle zwiększającej się sile militarnej, stają się jedną z głównych potęg strategicznych Azji. Jak rozwój tego kraju może wpłynąć zarówno na sytuację w Azji, jak i na świecie?

W latach dziewięćdziesiątych Chiny zaczęły stopniowo zwiększać swoje wydatki na obronę. W tym roku oficjalnie mówi się o kwocie rzędu 30 miliardów dolarów, jednak Pentagon szacuje, że w rzeczywistości jest to ponad 90 miliardów dolarów. Co gorsza, Beijing pracuje nad systemem ruchomych wyrzutni rakietowych oraz nad mobilnymi interkontynentalnymi pociskami balistycznymi, DF-31, które mogą stanowić światowe zagrożenie.

Czytając między wierszami

Chińscy przedstawiciele władz, tacy jak Minister Obrony Cao Gangchuan zaprzeczają jakoby Chiny zwiększały wydatki na obronę oraz twierdzą, że są one „średnie” i nieporównywalnie niższe od wydatków Stanów Zjednoczonych. Ponadto, Chińczycy nie ujawniają swoich programów oraz planów, co sprawia, że świat jest podejrzliwy. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku Japonii i Tajwanu, których stosunki z Chinami są dość delikatne. Kontakty chińsko-japońskie w ciągu kilku ostatnich lat pogorszyły się z powodu kłótni dotyczących chińskich bogactw naturalnych oraz faktu, że Chiny chcą przeprosin Japonii za ich ekspansywną politykę w przeszłości. W październiku, po wizycie ministra Koizumiego w świątyni Jasukuni (upamiętniającej Japończyków, którzy polegli w czasie II Wojny Światowej, w tym czternastu zbrodniarzy wojennych), Beijing odwołał wizytę japońskiego ministra spraw zagranicznych, co negatywnie wpłynęło na wzajemne stosunki.

Stosunki chińsko-tajwańskie są równie napięte. Mimo trzymania się polityki „jeden kraj, dwa systemy”( Tajwan oficjalnie stanowi część Chin, jednak jego system polityczny jest niezależny), Beijing rozzłościł Taipei, wprowadzając w marcu prawo antysecesyjne, które nie wyklucza użycia siły przeciwko wyspie, jeśli będzie ona chciała uniezależnić się od Chin. Aby zapobiec takiej sytuacji, Chiny wybudowały na wybrzeżu niedaleko Tajwanu około 700 wyrzutni rakietowych. W ewentualny konflikt niewątpliwie zostałyby wciągnięte Stany Zjednoczone, które obiecały pomóc Tajwanowi w przypadku chińskiego ataku, oraz Japonia, amerykański sojusznik.

Na arenie międzynarodowej

Rozwój gospodarczy i militarny nie jest umieszczony w politycznej próżni: Chiny są jednym z głównych członków w wielu organizacjach międzynarodowych, na przykład Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie, jako stały członek Rady Bezpieczeństwa, ma prawo veta. Do tego, od momentu przystąpienia Chin do Światowej Organizacji Handlu (WHO), które nastąpiło w 2001 roku, ich rola jest coraz większa. Można się sprzeczać czy należało dać Chinom aż takie możliwości na arenie międzynarodowej. Takie okazanie zaufania może mieć zupełnie odwrotny efekt od oczekiwanego. Danie Chinom wolnej ręki umożliwi im wzmocnienie pozycji wobec swoich „wrogów” lub też blokowanie polityk, które im nie odpowiadają.

Unia Europejska nie ma możliwości, aby coś zrobić w obecnej sytuacji - Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa (CFSP) oraz europejska Polityka Bezpieczeństwa i Obrony (ESDP) nie dają wystarczającej siły do podjęcia odpowiednich środków. Unia Europejska nie ma wspólnej linii politycznej: jedynie po brutalnym stłumieniu zamieszek na placu Tienanmen w 1989 roku nałożyła embargo na Chiny. Niemniej jednak, potencjalne umowy handlowe z europejskimi firmami (takimi jak Airbus) mogłyby mieć znaczenie podczas dyskusji na temat zniesienia embarga, które przez Chińskiego Ministra Spraw Zagranicznych LI Zhaoxinga zostało określone jako „polityczna dyskryminacja”.

Nawet jeśli embargo nie zostanie zniesione, Chiny do 2020 roku staną się drugą co do wielkości potęgą handlową i prawdopodobnie nie przestaną rozwijać się pod względem militarnym. Jeśli Chiny chcą stać się jedną z potęg, będą chciały, aby rola Zachodu w Azji była mniejsza – jednak trudno powiedzieć, czy będzie to stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy. Chiny zwiększają swoją siłę na wiele sposobów: poprzez handel, dyplomację i nakłady na wojskowość. Nie można tego ignorować. Europa nie powinna działać w sposób chaotyczny – powinna połączyć swoją „soft power”, czyli siłę przekonywania z „hard power” czyli z siłą przymuszania.

Jeśli Chiny staną się otwartym i demokratycznym krajem, Benita Ferrero-Waldner (komisarz ds. stosunków zewnętrznych UE i europejskiej polityki sąsiedztwa) może mieć rację twierdząc, że wzrost ich roli oznacza, iż „ich zadaniem jest wprowadzenie pokoju i stabilności w regionie.” Jeśli tak się nie stanie, sytuacja międzynarodowa może stać się jeszcze mniej stabilna.