Niebieskie wino – nowy hit czy kpina?

Artykuł opublikowany 22 lipca 2016
Artykuł opublikowany 22 lipca 2016

To prawda - sami już nie wiemy, co wymyślić. Gama różnorodnych napojów jest tak szeroka, że w 2016 roku trudno sobie wyobrazić świetlaną przyszłość jakiegokolwiek drinka, wina czy alkoholu wysokoprocentowego. Mimo to każdego roku po odejściu wiosny wykluwa się nowy szalony pomysł. Nie słyszeliście jeszcze o najświeższej nowince? Grupa młodych Hiszpanów wypuściła na rynek niebieskie wino.

Ta zabawna historyjka skończyłaby się szybko, gdyby nie nieoczekiwane skutki, jakie wywołała. Pierwsze z nich widoczne są w mediach, które szybko okrzyknęły El Vino Azul nowym winem różowym. Kolejnych dowodów popularności dostarczyły liczby - 6 Hiszpanów, którzy są autorami projektu, sprzedało już na całym świecie 70 tys. butelek swojego trunku. A cała historia zaczęła się zupełnie jak jakiś żart. Start-up z Portugalete (miasto w hiszpańskiej części Kraju Basków) – Gïk – postanowił zainteresować się winem, a dokładniej stworzyć jego nowy rodzaj.

Członkowie Gïku mają po 20 lat. Są wśród nich projektanci, programiści, artyści, muzycy.Nikt nie ma absolutnie żadnego doświadczenia w dziedzinie produkcji wina. W wyraźnie punkowej kampanii reklamowej Gïka nie krępuje dosłownie nic. Na ich najważniejsze hasła składają się rozbrajająco szczere zapewnienia, że nie mają żadnego doświadczenia, że trzeba zapomnieć o wszystkim, co się wie na temat wina i jego tradycji, a może nawet o jego smaku. Całą resztę dopowiada strona internetowa. Możemyna niej zobaczyć młodych ludzi delektujących się niebieskimwinem

w promieniach zachodzącego słońca. Poniżej producenci mowego wynalazku zachęcają nas do łączenia go z sushi albo nachos z sosem salsa na bazie awokado. Najlepiej przy akompaniamencie muzyki zespołu Alt-J albo Jamesa Blake’a. Śmieszne? Szczerze mówiąc, trochę tak.

„Nasza mała rewolucja”

W wywiadzie dla hiszpańskiej gazety El Mundo kierownik działu komunikacji Vino Azul Aritz Lopez (22 lata) wyjaśnia, że pomysł wziął się z prawdziwego projektu działalności gospodarczej rozpoczętego na studiach. „To był rodzaj awangardowego szaleństwa. Jednak już podczas pracy nad tym pomysłem, odkryliśmy książkę zatytułowaną «The Blue Ocean Strategy», która opowiada o tym, że istnieją oceany czerwone, w których grasujące rekiny pożarły tyle ryb, że woda stała się czerwona, ale również oceany niebieskie, w których ryby pływają na wolności. W ten sposób przyciągnęła nas poetycka wizja przekształcenia oceanu czerwonego w niebieski”. I choć oklepane żarty są nieśmiertelne,chwytna idea jest ostatnionajważniejszym elementem dyskursu marketingowców. Wnieco rozmytej koncepcji przyjętej przez pomysłodawców Gïka chodzi o zerwanie ze staromodnymi rytuałami, które nieprzerwanie towarzyszą spożywaniu wina. Ekipa wychodzi z założenia, że w 2016 roku młodzi ludzie nie odprawiają już czarów nadkieliszkiemtrunku z winogron. Żegnaj suknio, aromacie, żegnaj dogłębna analizo czasu dojrzewania. „W Hiszpanii nasze pokolenie woli piwo, likiery i drinki” – kwituje Aritz. „Zresztą w naszej ekipie nie ma ani jednej osoby, która lubiłaby tradycyjne wino. Bazując na tych właśnie obserwacjach rozpoczęliśmy naszą małą rewolucję”.

Ta nowa epoka drinków jest także epoką zerwania z wielopokoleniowymi tradycjami. Rewolucja w wykonaniu Gïka należy zatem do bardzo modnego nurtu„innowacji przełomowych”. Będzie ona niebieska, ponieważ, najzwyczajniej w świecie, świat winiarski jeszcze nigdy czegoś takiego nie widział. I stąd właśnie hiszpański start-up funduje nam slogan godny Doliny Krzemowej: „Smak Gïka to coś więcej niż smak niebieskiego wina, to smak innowacji”.

Teraz pozostaje nam tylko rzeczywiście posmakować tej innowacji.W ramach kultury transparencji Gïk dostarcza swym konsumentom odpowisu na swej stronie: innowacja jest odrobinę posłodzona, a zalecana temperatura jej serwowania to 13°C. W jej skład wchodzą, dość ogólnie, „różne odmiany winogron białych i czerwonych”, pochodzące „z różnych winnic hiszpańskich”. W przeciwieństwie do Curaçao, niebieskie wino zawdzięcza swój kolor barwnikom naturalnym - antocyjanom.

„Kpina”

W prawdziwość tej informacji wątpi Sandrine Goeyvaerts, pochodząca z Belgii 35-letnia specjalistka ds. produkcji wina i autorka bloga La Pinardothèque.  Jej zdaniem niebieskie zabarwienie nie może być zasługą wyłącznie winogron, ale naturalnego barwnika, jakim jest indygo. „Argument rzekomej naturalności często przewija się w reklamach win przetwarzanych. Barwnik jest naturalny, istotnie, ale wino już nie” – wyjaśnia. Francuski enolog Jules Lamon wypowiada się o niebieskim winie następująco: „jest to mikstura, której bez wątpienia trzeba spróbować, ale w której jakość szczerze wątpię”. Z kolei dla czterdziestoletniego Vincenta Bonnala, niezależnego producenta wina, to całkowita „kpina”. Krótko mówiąc, niebieskie wino nie jest winem lecz, jak twierdzą nasi eksperci, „drinkiem, który pływa w marketingowym sosie”.

Natomiast dla Sandrine Goeyvaerts niebieskie wino jest absolutnym hitem. „Od pewnego czasu nie manewrujemy już na polu smaku, lecz raczej estetyki sprzedaży. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku win aromatyzowanych typu różowe grapefruitowe, wino niebieskie próbuje wpisać się w trend bycia «cool». Kieliszek takiego wina popija się w dyskotece lub nad basenem, sugerując, że innymi winami nie ma co sobie zawracać głowy”.

Spostrzeżenie to wyraźnie słychać w opartych na najnowszych tendencjach tekstach rekalmowych Gïka. Profanując tradycję, naraża on na szwank całe winogrodnictwo. „Dotykamy bardzo czułego punktu.Ludzie mają wrażenie, że zupełnie nie znają się na winach, więc proponujemy im produkt, którego koneserem może być każdy, kto lubi dobrą zabawę”. Koniec tej historii będzie zależał od koloru ogródków piwnych tego lata i od tego, czy będzie nam ... niebiesko.

___

Materiał opracowany przez Matthieu Amaré i Anaïs de Vita.