Niechciany obywatel Europy

Artykuł opublikowany 30 stycznia 2009
Artykuł opublikowany 30 stycznia 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Czy rzeczywiście Europa jest mało dostępna i prawnie niedostosowana dla potrzeb każdego z nas?

„Dostęp do prawa i sądownictwa” – na ten temat obradowali ostatnio znawcy prawa, politycy oraz przedstawiciele Komisji Europejskiej. Wyniki ankiety przeprowadzonej przez konserwatywnego eurodeputowanego Alaina Lamassoure’a, zamieszczone w końcowym raporcie zatytułowanym „obywatel i stosowanie prawa wspólnotowego” dowodzą, że wspólne prawo państw członkowskich być może odpowiada firmom, natomiast nie jest dostosowane dla europejskiego obywatela, który ma silną potrzebę mobilności i elastyczności.

Europa na co dzień: droga przez mękę?

Ustawodawstwo cywilne godzi w suwerenność państw członkowskich.

Przepisy unijne, które powinny ułatwiać mieszkańcom Europy przemieszczanie się, w rzeczywistości sprawiają tylko problemy poprzez brak spójności i coraz bardziej skomplikowaną biurokrację. Potwierdza to Robert Cornelissen, szef Dyrekcji Generalnej do spraw zatrudnienia przy Komisji Europejskiej. Wyjaśnia przede wszystkim, że przy obecnej koordynacji wspólnotowych systemów zabezpieczenia społecznego wciąż może dochodzić do absurdów. Stąd na przykład Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich uznał, że Włoch pracujący we Francji może korzystać z ubezpieczenia społecznego jedynie do wysokości świadczenia, jakie otrzymywałby, gdyby został we Włoszech.

Dwie reguły, które są wytykane palcem to „opting out” (możliwość wyłamania się państwa z danej formy współpracy wspólnotowej, stosowana w celu zapobiegania całkowitemu zablokowaniu przepisu) oraz zasada jednomyślności w Radzie UE, główny powód złego stosowania przez państwa członkowskie złożonych i przestarzałych rozporządzeń. Z kolei, konserwatywny eurodeputowany Jacques Toubon zauważył, iż dyrektywa nie jest skutecznym instrumentem, gdyż „rozumiana na odwrót” służy głównie spełnianiu zachcianek państw członkowskich, niż budowaniu Europy, której prawa „nie wiadomo już jak tworzyć”.

Zwyczajna sprawiedliwość

(Commission européenne)Jacques Tourbon dziwił się również, że brak jest rozporządzeń dotyczących najzwyklejszych spraw. Daje do zrozumienia, że ustawodawstwo cywilne „albo dotyka spraw zbyt prozaicznych, albo godzi w suwerenność państw członkowskich”. Przyznaje on jednak, że stworzenie europejskiego nakazu zatrzymania oraz Eurojustu (stworzony w 2002r. europejski urząd do współpracy sądowniczej państw członkowskich) są dużym krokiem naprzód!

Dla Béatrice Weiss-Gout, przewodniczącej grupy roboczej „rodzina” przy Radzie Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych UE, „Europa rodzin, które się tworzą i rozpadają mija się z Europą, przynajmniej z Europą prawa”. Rozporządzenia zwane „Bruksela I” i „Bruksela II Bis” mówią o rozstrzyganiu w sprawie właściwości sądu, przyznawaniu dzieci i zobowiązaniach alimentacyjnych w przypadku rozwodów „transgranicznych”. Ale stosowane prawo właściwe różni się pomiędzy krajami. Przez to strony rozwodu bawią się w „forum shopping”, wybierając tego sędziego, który stosuje najbardziej odpowiadające im prawo. Komisja Europejska, w tej trudnej do zaakceptowania sytuacji, zaproponowała rozporządzenie „Rome III”, dzięki któremu każdy sędzia w Europie odwoływał się będzie do tej samej podstawy prawnej.

Przedstawicielstwo prawne to kolejna trudność, jaka napotyka obywatela X, gdy ma do czynienia z europejskimi sądami. „Prawo ma swoją cenę”, przypomina Jean-Yves Feltesse, z paryskiej rady adwokackiej. Otóż zarówno obywatele, jak i adwokaci zmagają się z niejednorodnością systemów pomocy prawnej i stawek VAT na usługi. Mogą być one zmienione tylko jednomyślnym głosowaniem Rady UE.

Nieśmiały postęp

Ostatnie inicjatywy Komisji, takie jak Europejska Sieć Sądownicza w sprawach cywilnych i handlowych, czy portal „e-justice”, niewątpliwie ułatwią przepływ i dostępność informacji w zakresie prawa cywilnego. Nie zmienia to faktu, że prawo wspólnotowe w dziedzinie spraw życia codziennego wciąż jeszcze raczkuje. I jeśli wierzyć sondażom Eurobarometru na temat współdziałania w obrębie prawa cywilnego, eurosceptycyzm podsyca nie wszechobecność Europy, lecz właśnie jej brak.