Niemcy: Lekcje flirtu dla uchodźców

Artykuł opublikowany 29 września 2016
Artykuł opublikowany 29 września 2016

27-letni Horst Wenzel z Kolonii jest trenerem uwodzenia. W 2012 roku założył Uniwersytet Flirtu. Dziś udziela korepetycji z nietypowej dziedziny bankierom i ortopedom, a od niedawna również uchodźcom przebywającym w Niemczech. Na internetowych hejterów działa to jednak jak płachta na byka.

Twoje kursy flirtowania dla uchodźców przyniosły Ci spory rozgłos medialny. Skąd wziął się ten pomysł?

Organizacja dobroczynna AWO z Essen poprosiła mnie o przygotowanie programu dostosowanego specjalnie do potrzeb uchodźców. W pierwszej chwili uznałem, że to zabawny pomysł. Potrzeba działania pojawia się dziś we wszystkich dziedzinach – skoro dekarz może zająć się pokryciem dachu ośrodka dla uchodźców, to i ja mogę zaoferować bezinteresowną pomoc.

W jaki sposób przygotowywałeś się do tej sesji interkulturowego coachingu?

Największe wyzwanie stanowił język, były to bowiem warsztaty wielojęzyczne. Najpierw prezentowałem krótkie wprowadzenie, później był czas na dyskusję. Mówiłem po niemiecku, angielsku, a nawet z pomocą dłoni i stóp – to wszystko tłumaczono następnie na arabski i perski.

Które tematy wzbudziły największe zainteresowanie?

Nie da się tego jednoznacznie podsumować – jak to mówią, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Dlatego właściwie najciekawszą część warsztatów stanowiły pytania. Kiedy w Niemczech można oficjalnie stwierdzić, że ktoś zostaje parą? Kiedy po raz pierwszy uprawia się seks? Podoba mi się pewna kobieta, czy powinienem jej to powiedzieć? Wiele kwestii dotyczyło również tego, jak uchodźcy czują się w Niemczech. Osobiście starałem skupiać się raczej na tym, w jaki sposób nowo przybyli mogą poszerzyć swoje grono znajomych, znaleźć swojego pierwszego niemieckiego kumpla albo najlepszą przyjaciółkę. To bardzo ważne, by najpierw popracować nad życiem towarzyskim.

Od czego konkretnie zacząć?

Przedstawiłem na przykład 3 aplikacje do randkowania online, które można doskonale wykorzystać, gdy przeszkodę stanowi bariera językowa. W aplikacji NOW! można na przykład wybrać „Chcę pójść z kimś na shishę”, a ona znajdzie nam taką osobę. Nie trzeba więc zbyt dużo pisać, by od razu umówić się na spotkanie w realu. Inna appka to Whisper – jej użytkownicy komunikują się za pośrednictwem wiadomości głosowych, przydaje się więc do ćwiczenia języka i wymowy. Trzeci przykład to Once, aplikacja, dzięki której również łączy się ludzi w pary, ale można poprowadzić wartościową konwersację.

Czy uchodźcy rzeczywiście muszą poznać reguły flirtowania obowiązujące w Niemczech?

Miałem do czynienia z czarującymi młodymi mężczyznami, którzy naprawdę mocno się starają, by zaimponować tutejszym kobietom. Dodatkowo, nie wszyscy zdążyli zdobyć tego typu doświadczenie jeszcze w Syrii. Niektórzy stawiali dopiero pierwsze kroki, nigdy wcześniej nie byli w żadnym związku. Myślę, że uwrażliwienie ich na niektóre zasady jest niezwykle potrzebne. Poruszyliśmy także temat napaści, aby móc podyskutować o granicach w kontaktach cielesnych. Mówiłem wiele o mowie ciała i tłumaczyłem, w jaki sposób rozpoznać, czy ktoś jest nami zainteresowany. Ten temat wzbudził szczególne zaciekawienie.

Wiele osób tutaj porusza się we własnych kręgach, ma do czynienia tylko z innymi obcokrajowcami. Jeden z uczestników przyznał, że w Essen poznał do tej pory wyłącznie Marokańczyków. Niemcy mają swoje uprzedzenia. Rozmawialiśmy także o wydarzeniach nocy sylwestrowej w Kolonii. Ktoś powiedział, że od tamtego czasu brakuje mu odwagi. „Teraz boję się otwarcie świętować. Od razu czuję się podejrzany”. Powiedziałem, że to, co zdarzyło się w Sylwestra, było przestępstwem popełnionym przez tchórzy. Ale ci ludzie czują się współwinni i od czasu tamtych napaści zdążyli na własnej skórze doświadczyć rasizmu i nienawiści.

Dlaczego potrzebowałeś ochrony policji?

Zdarzyło mi się już otrzymywać groźby śmierci. W Niemczech naprawdę czuć obrzydliwy smród rasizmu. Anonimowi użytkownicy Facebooka, którzy wśród polubionych stron mają AfD i Pegidę, piszą, że muzułmanie zabierają nie tylko nasze miejsca pracy, ale także nasze kobiety. To ohydne, zawistne i wybrakowane myślenie. Byli też ludzie, którzy pisali: „Obecność obowiązkowa dla wszystkich niemieckich towarzyszy – pokażemy mu jak wygląda narodowa miłość”. Miałem złe przeczucia co do tego dnia i nie chciałem narażać moich kursantów na niebezpieczeństwa. Moi ulubieni ochroniarze przyjechali razem ze mną z Kolonii. Zastosowaliśmy szczególne środki bezpieczeństwa, ale na szczęście nic się nie wydarzyło. Nie zdarzyły się żadne przykre incydenty. Mimo to postanowiłem, że już nigdy nie udostępnię terminów kursów w Internecie.

Integracja zawsze działa w dwie strony. Czy w kwestii flirtu możemy się czegoś nauczyć od uchodźców?

Z pewnością, jednak z powodu wielojęzyczności warsztatów brakowało na to czasu. Uchodźcy przyzwyczają się jednak do życia w niemieckim środowisku. W porównaniu do reszty Europy, Niemcy mają z pewnością sporo do nadrobienia. Panuje przekonanie, że Niemcy śmieją się tylko w ukryciu i są wyjątkowo nieśmiali. Mówi się o nas, że wciąż nosimy pruskie hełmy – przynajmniej mentalnie. W społeczeństwie zachodzi jednak zmiana, a niedługo nauczymy się flirtować równie swobodnie co Francuzi.